Wymuszone uśmiechanie się – nawet ono nas uszczęśliwia

· Kwiecień 9, 2019

Częstsze uśmiechanie się to jeden z punktów, który wielu z nas zapisało na swojej liście celów. Jednak jego osiągnięcie jest bardziej złożone niż nam się wydaje. Czasami musimy uśmiechać się nie mając na to ochoty, popierając hipotezę: bycie szczęśliwym sprawia, że się uśmiechamy, podobnie jak uśmiechanie się sprawia, że czujemy się szczęśliwsi. Ale czy wymuszone uśmiechanie się rzeczywiście ma taką moc działania?

Teoria, na której opiera się ta teza mówi, że nasz sposób komunikowania się z własnym ciałem wpływa na nasz stan emocjonalny. Jeśli mamy skłonność do przyjmowania przygnębionej i melancholijnej postawy prawdopodobnie taki też będzie nasz stan umysłu. Dlatego możemy powiedzieć, że nasza niewerbalna komunikacja może mieć swoje „skutki uboczne”. Wymuszone uśmiechanie się pomaga nam poczuć się lepiej.

Wymuszone uśmiechanie się – czy rzeczywiście może nam pomóc?

Uśmiechanie się jest gestem uniwersalnym, co oznacza, że podziela go cała ludzkość. Zabawne jest to, że służy jedynie do pokazania, czy jesteśmy szczęśliwi lub zadowoleni. Istnieją trzy rodzaje uśmiechu:

  • Uśmiech szczęścia: jest najbardziej znany. Pomaga nam komunikować nasze szczęście, pokazać światu, że jesteśmy szczęśliwi i czujemy się zadowoleni lub spełnieni.
  • Uśmiech „towarzyski”: ten rodzaj uśmiechu nie oznacza szczęścia, ale służy do przekazywania poczucia bezpieczeństwa tym, którzy nas otaczają. Tym uśmiechem komunikujemy, że jesteśmy godni zaufania, że inni nie mają się czego bać. To uśmiech, którego używamy na ulicy, w kolejce w supermarkecie, z ludźmi, których nie znamy.
  • Uśmiech wyższości: wraz z nim chcemy przekazać arogancję i okazać naszą wyższość w stosunku do innych. Jest to próba dumy, a także przejaw idei, w którą w danej chwili wierzymy: jesteśmy ponad ludźmi wokół nas.
szczęśliwa kobieta - wymuszone uśmiechanie się

Nawet wymuszone uśmiechanie się prowadzi do szczęścia

Chociaż trudno w to uwierzyć przyjęcie zrelaksowanej i szczęśliwej postawy sprawia, że poczujemy się dokładnie tak – zrelaksowani i szczęśliwi. Dlatego częstszy uśmiech pomoże nam częściej zasmakować szczęścia. W latach 80. Fritz Strack przeprowadził następujący eksperyment:

Dwie grupy ludzi miały czytać komiksy, jedna z nich z ołówkiem w ustach. Ołówek ten stymulował większy mięsień jarzmowy większy, odpowiedzialny za uśmiech.

Grupa z ołówkiem okazała się lepiej odpowiadać na treści humorystyczne niż ta, która nie miała ołówka. Naukowcy doszli więc do wniosku, że wykonanie gestu uśmiechu sprzyja pozytywnemu nastrojowi.

W ten sposób rozwinęła się bardzo wpływowa teoria w psychologii, która głosi, że gest prowadzi do emocji. Podobnie też emocje mogą prowadzić do gestu.

Kontrowersje związane z badaniem Strack

Jednak po tym pierwszym badaniu opracowano inne Stracka wykonane inne, które próbowały potwierdzić wynik tego pierwszego. Niestety, w żadnym z nich nie uzyskano tak jednoznacznych wyników, dlaczego obecnie kwestionuje się ten pomysł. Nie ma obecnie eksperymentu, który popiera wyniki badania Stracka.

W rzeczywistości jeśli spróbujemy powtórzyć eksperyment w domu, przed lustrem, prawdopodobnie pojawi się tutaj inne znane zjawisko: efekt placebo. Dzięki temu ciekawemu efektowi jesteśmy w stanie osiągać wyniki w leczeniu lub terapii, które nie zawierają żadnych składników aktywnych lub nie mają udowodnionej skuteczności.

Ćwiczenia prowokujące uśmiech (i szczęście)

Biorąc pod uwagę tę sytuację należy zadać sobie pytanie, czy naprawdę istnieją ćwiczenia, które poprzec uśmiech mogą sprawić, że będziemy szczęśliwsi. Profesor Laurie Santos z Uniwersytetu Yale’a udowania nam to dzięki najbardziej popularnemu kursowi w całej historii uniwersytetu. Na swoim kursie Jak być szczęśliwym przedstawia 5 codziennych czynności, które powinniśmy wykonywać jeśli chcemy zwiększyć nasz subiektywny stan szczęścia:

1. Lista wdzięczności

Kilka razy w tygodniu, jeśli nie codziennie, napiszemy w notatniku lub zeszycie, za co jesteśmy wdzięczni. Możemy to zrobić, odpowiadając na następujące pytania: co mamy? Co nas uszczęśliwia i/lub za czyją obecność w naszym życiu jesteśmy wdzięczni?

2. Dobry sen

Tu nie chodzi o spanie wiele godzin, ale o sen dobrej jakości. Z wiekiem spanie osiem godzin dziennie staje się praktycznie utopią. Wydaje się, że z wiekiem potrzebujemy coraz mniej snu, a także mamy więcej problemów, które utrudniają zasypianie.

Wszyscy jednak znamy zalety dobrego wypoczynku. Tak więc, na przykład, przyczynia się on do poprawnego funkcjonowania naszego układu hormonalnego, co z kolei wpływa na funkcje życiowe, takie jak metabolizm, trawienie lub koncentracja.

śpiąca kobieta

3. Wymuszone uśmiechanie się a medytacja

Już dzięki zaledwie 10 minutom codziennej medytacji poprawi się nasz nastrój. Skuteczność tej praktyki jest udowodniona. Ponadto ma niesamowitą zaletę: codzienna medytacja poprawia zdolności pełnej koncentracji (mindfulness).

4. Czas spędzony z najbliższymi

Spędzanie czasu z ludźmi, których kochamy pomaga nam się zrelaksować, zapomnieć o obowiązkach i być szczęśliwszymi. Dzieje się tak, ponieważ więzi społeczne i relacje międzyludzkie wiążą się z chwilami szczęścia: wakacje, imprezy, uroczystości, zabawy…

5. Mniej czasu w mediach społecznościowych

Nieuchronnie spędzanie większej ilości czasu z najbliższymi oznacza poświęcanie mniej czasu na inne formy komunikacji. Przykład: wymiana wiadomości za pomocą ekranów.

To prawda, że sieci społecznościowe dostarczyły nam wielu korzyści, ale nie bez pogorszenia jakości „prawdziwych związków”. Pomyślmy, że jeśli chodzi o subiektywne postrzeganie naszej jakości życia prawdziwe związki są znacznie ważniejsze. Ponieważ niewiele warte jest szczęście, jeśli nie możemy go dzielić z innymi, nie tylko poprzez uśmiechnięte buźki.

I na koniec pamiętaj: nie zapomnij się uśmiechnąć!