Eksperyment z Tuskegee a podstawy bioetyki

26 lipca, 2020

Eksperyment z Tuskegee to symbol jednego z najciemniejszych rozdziałów w historii medycyny. Kontrowersyjne badanie na ludziach przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych. Oto, jak określiła ich jedna z osób odpowiedzialnych za ten eksperyment: „To były podmioty, a nie pacjenci. Byli materiałem klinicznym, nie chorymi”.

Eksperyment z Tuskegee to jedna z tych prawdziwych historii, gdzie „ci źli” zdają się działać motywowani chorą wyobraźnią. Ta opowieść ma jednak również swojego bohatera. To Peter Buxtun, którego zachowanie udowodniło inspirującą prawdę: czasami, aby zmieniło się wszystko, wystarczy tylko jeden człowiek, który podejmie właściwą decyzję.

Przebieg eksperymentu

Dla wielu eksperyment z Tuskegee to najdłuższe i najbardziej niesławne badanie w historii Stanów Zjednoczonych. Choć próbę wykonywano na ludziach, trwała ona w sumie 40 lat. Wszystko rozpoczęło się w 1932 r., natomiast zakończyło 1972 r.

Wyniki tego badania dowiodły między innymi, że naziści nie byli ani jedynymi, ani pierwszymi, którzy traktowali ludzi jako przedmioty badań w laboratorium.

Eksperyment z Tuskegee przyczynił się jednak to czegoś pozytywnego. Stał się kamieniem milowym, jeśli chodzi o rozwój bioetyki. Już zanim ogłoszono jego wyniki, istniały ramy prawne mające na celu ochronę osób będących przedmiotem badań naukowych.

Kiedy jednak ujawniono skandal, jaki wydarzył się w Tuskegee, standardy zaostrzono, zwiększono też środki ostrożności.

„Uczciwość intelektualna ma pierwszorzędne znaczenie w pracy eksperymentalnej”.

William Ian Beardmore Beveridge

Eksperyment z Tuskegee

Eksperyment w Tuskegee rozpoczął się w 1932 r. Pierwotnie miał na celu zbadanie wpływu kiły na osoby zakażone tą chorobą. Niewiele było wtedy wiadomo na temat tej infekcji, a dostępne metody leczenia były trudno dostępne i nieskuteczne.

Tak więc dr Taliaferro Clark, członek sekcji chorób wenerycznych w amerykańskiej publicznej służbie zdrowia w Tuskegee w Alabamie, postanowił zbadać postęp choroby u zarażonych i nieleczonych osób. Grupa, którą miał obserwować przez sześć lub osiem miesięcy, składała się z biednych czarnych chłopów. Ogromną większość z nich stanowili analfabeci.

Solomon Asch - eksperyment

Inni cieszący się w tamtych czasach prestiżem lekarze dołączyli do badań Clarka. Początkowo zrekrutowano 399 zarażonych i 240 zdrowych mężczyzn. Ta ostatnia grupa miała służyć jako grupa kontrolna dla eksperymentu.

Wszystko szło zgodnie z oczekiwaniami. Rok później jednak dr Clark wycofał się z zespołu badawczego, ponieważ nie zgadzał się z kierunkiem, jaki przybrał eksperyment.

Ciemne strony eksperymentu

Od samych przygotowań do eksperymentu z Tuskegee istniały etycznie wątpliwe procedury. Początkowo badani nie zostali zapoznani ze szczegółami badania, to znaczy nie poinformowano ich, co będzie analizowane ani za pomocą jakiej metody. Innymi słowy, nie został spełniony warunek świadomej zgody.

Biorący udział w eksperymencie nie otrzymali ponadto diagnozy. Powiedziano im po prostu, że mają „złą krew”, czyli przekazano im termin otwarty na przeróżne interpretacje. Zachęcono ich do wzięcia udziału w badaniu obietnicą bezpłatnego leczenia i transportu do kliniki, jedzenia i pokrycia kosztów pogrzebu w przypadku ich śmierci.

Eksperyment Milgrama - rażenie prądem

Co zrobiono w praktyce? Zadbano, by choroba ewoluowała i obserwowano jej wpływ na ciało badanych. Przebadano aż 600 osób. Jednym z najbardziej wątpliwych etycznie punktów był fakt, że w latach 40. XX wieku naukowcy udowodnili już, iż penicylina jest skuteczna w leczeniu kiły, jednak prowadzący badanie odmówili podania tego leku pacjentom.

Ponadto „wolontariuszom” została przedstawiona procedura zawierająca następujący komunikat: „To wasza ostatnia szansa na bezpłatne leczenie”. Gdy się zgłosili, wykonano im jedynie nakłucie lędźwiowe, czyli pobrano próbki do badania zamiast faktycznego leczenia.

Zadowoleni badacze mieli materiał potwierdzający obecność kiły, a jeden z nich, zarządzający eksperymentem, gratulował koledze z zespołu tak zręcznego kłamstwa.

Bohater historii, czyli jak zakończyła się tragedia w Tuskegee

Dr Peter Buxton przyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdy był jeszcze dzieckiem. Jego rodzina uciekła z Czechosłowacji w obawie przed nazistami.

W 1966 r. był już badaczem chorób wenerycznych w San Francisco. Wówczas to wysłał do osób odpowiedzialnych za eksperyment Tuskegee list, wyrażając poważne obawy dotyczące moralnej strony tego badania.

Buxtun nie otrzymał odpowiedzi, mimo to kontynuował samotną walkę przez następne osiem lat. Widząc, że nie osiąga żadnych wyników, postanowił pójść do prasy. Wiadomość początkowo pojawiła się w „Washington Star”, a już dzień później znalazła się na pierwszej stronie „New York Timesa”.

Oskarżenia były na tyle poważne, że eksperyment z Tuskegee zakończono w przeciągu jednego dnia.

Do czasu zakończenia badania 28 „ochotników” zmarło na kiłę. Kolejnych 100 cierpiało na liczne powikłania, które odbiły się na jakości ich życia. Najstraszniejsze jednak było to, że przez nieświadomość pacjentów zakażonych zostało 40 ich żon, a 19 dzieci urodziło się z wrodzoną kiłą.

W 1997 roku prezydent Bill Clinton publicznie przeprosił poszkodowanych. Nie ma się co dziwić, że ten eksperyment podważył zaufanie wielu Amerykanów do publicznych usług zdrowotnych.

Cañizo Fernández-Roldán, A. D. El experimento Tuskegee/Miss Ever’s Boys (1997). Estudio de la evolución de la sífilis en pacientes negros no tratados.