Złość – znacznie zdrowiej jest ją wyjaśnić, niż okazywać

Czerwiec 5, 2017 w Emocje 448 Udostępnione
Lew

Złość to naturalny element naszego życia. Jeżeli jednak pozwolimy, by omotała nas i ścisnęła, dusząc i nie pozostawiając nam powietrza do oddychania, prędzej czy później wybuchniemy wściekłością i powiemy coś, czego z czasem będziemy żałować.

Dlatego najzdrowszym wyjściem jest zawsze nauczyć się radzić sobie z emocjami. Jest to logiczne, praktyczne i może nam oszczędzić całego mnóstwa stresu wynikającego z niepotrzebnych kłótni.

Na pierwszy rzut oka rada ta może się wydawać prosta, dziecinna i trochę zbyt oczywista. Ale padła ona tutaj z konkretnego powodu: radzenie sobie z negatywnymi emocjami takimi jak złość, wściekłość czy furia zwykle jest naszym słabym punktem. Naszą emocjonalną piętą Achillesa.

W rzeczywistości świat jest pełen osób, które w swoim codziennym życiu wędrują w swoim stroju dorosłego, z wysoko podniesioną głową, podczas gdy w ich wnętrzu kryje się dojrzałość emocjonalna czteroletniego dziecka.

„Każdy człowiek może się zezłościć, to w rzeczywistości bardzo proste. Ale wpaść w gniew na odpowiednią osobę, w odpowiedniej mierze, w odpowiednim momencie, z myślą o odpowiednim celu i we właściwy sposób to już sztuka”

-Arystoteles-

Co więcej, musimy pamiętać, że złość rozciąga swoje macki nie tylko na nasze życie emocjonalne. Odbija się ona echem również na naszym sposobie postrzegania spraw oraz na języku. Efekty złości docierają i tam, sprawiając, że czujemy, iż wszyscy się nam sprzeciwiają, co nas dotyka i niebywale frustruje.

Wokół nas jest całe mnóstwo ludzi, którzy tłumią złość, przełykają ją i udają, że wszystko w ich życiu jest w jak najlepszym porządku.

Ale krok po kroku, dzień po dniu, ten śmiertelny wirus sieje w ludzkim wnętrzu spustoszenie.

Komunikacja staje się agresywna, traktowanie innych staje się nacechowane nierównością i faworyzowaniem, opada poczucie własnej wartości, pojawia się szantażowanie, huśtawka emocjonalna, a nawet psychosomatyczne zaburzenia, podczas których ciało samo daje znać, że z umysłem jest coś nie tak.

W dalszej części artykułu, wyjaśnimy Ci, jak radzić sobie z tym jakże częstym zjawiskiem.

Dziewczynka - złość

Złość, która tkwi we mnie, choć nie masz o tym pojęcia

Aby zrozumieć dlaczego i w jaki sposób złość stanowi część wszechświata naszych uczuć i towarzyszy nam nawet w najprostszych, codziennych czynnościach, zaczniemy od podania Ci prostego przykładu.

Amelia miała zły dzień w pracy. Wraca do domu na kolację późnym popołudniem. Gdy tylko przekracza drzwi domu, jej partner Johan informuje ją, że zaraz wychodzi, ponieważ umówił się ze znajomymi.

Przed wyjściem jednak zadaje jej pytanie, o to, czy Amelia nie ma nic przeciwko, żeby poszedł z kolegami czy może wolałaby, żeby został z nią w domu. Amelia mówi, że nie ma problemu, odpowiadając: „Zrób to, na co masz ochotę, nie mam nic przeciwko„.

Następnego dnia rano, nasza bohaterka nie może powstrzymać kłującego uczucia złości. Czuje się źle, ponieważ jej partner nie był w stanie wyczytać wczoraj z jej twarzy, jak zły dzień spotkał ją w pracy. Nie zauważył, że była zdesperowana, wyczerpana i zwyczajnie zmęczona.

Teraz jej samopoczucie jeszcze się pogorszyło, ponieważ Johan nie zauważył nic również w trakcie śniadania. Nie widzi jej ospałości, przygaszenia, ani cienia złości, która szamota się w jej wnętrzu jak zranione i zamknięte w klatce zwierzę.

Źródło problemu

Być może rzeczy miałyby się zupełnie inaczej, gdyby Amelia już na samym początku wyjaśniła Johanowi, jak zły dzień miała za sobą wczoraj. Że nie czuła się dobrze, że była podłamana, czuła się przybita i że bardzo potrzebowała wsparcia swojego partnera.

Bywa jednak, że okoliczności zwyczajnie się komplikują – chyba nikogo nie trzeba co do tego przekonywać. Pojawiają się wątpliwości i nieodparta potrzeba, żeby inni bez słów i bez tłumaczeń zrozumieli, co nas boli i co przeszkadza.

Kobieta z herbatą

Z drugiej jednak strony, u źródeł tej sytuacji leży również pewien niezaprzeczalny fakt. Bierze się on z tego wszystkiego, co wpaja nam się już od wczesnej młodości: „kontroluj się, udawaj, postaraj się wyglądać tak, jakby nic się nie stało”. 

Samokontrola i panowanie nad sobą to prawdopodobnie najsłabiej rozumiany wymiar naszej inteligencji emocjonalnej.

Nikt nie jest w stanie w pełni kontrolować czegoś, czego dobrze nie poznał. Nie da się tego zrobić na siłę i dla zasady. Nie jesteś w stanie zamknąć w klatce lwa, jeśli najpierw nie poznasz jego natury i potrzeb. 

Nie możemy bowiem iść przez świat pokazując zęby i ostrząc na wszystkich pazury. Mamy jednak prawo do tego, by być szczerymi i uczciwymi. Mamy prawo powiedzieć na głos: „Nie, nie mam się dziś najlepiej. Miałem zły dzień”.

Rozwiązać gmatwaninę złości zanim będzie za późno

Mały wybuch złości, z którym sobie nie poradziliśmy może z czasem zmienić się w poważny problem. Może stać się bardzo złym doświadczeniem oraz przyczynić się do wytwarzania nieprzyjemnej atmosfery w naszym codziennym życiu. Z czasem bardzo głęboko zapuszcza swoje toksyczne macki.

Prawda jest taka, że chyba nikomu z nas nie trzeba przypominać, jak negatywny wpływ może mieć wiecznie zdenerwowana osoba na atmosferę w rodzinie, wśród znajomych bądź w pracy. Osoby takie są jak chodzące czarne dziury, które pozostawiają po sobie ślady i niszczą harmonię.

„Nie ma lepszej bitwy, niż ta, w której w końcu zaczynamy rozumieć samych siebie”

-Budda-

W dalszej części artykułu podzielimy się z Tobą kilkoma cennymi wskazówkami co do tego, jak zapobiegać niekontrolowanym wybuchom złości, oraz jak sobie skutecznie radzić z tym uczuciem.

Wściekła kobieta

Złość – 5 kluczy, by sobie z nią radzić

Akceptacja

Pierwszy krok może wydać Ci się nieco dziwny i całkiem odmienny od tego, czego Cię uczono przez całe życie. Otóż musimy zrozumieć, że złość to nic złego. Wściekłość to nie jest coś, co musimy na siłę blokować i przełykać.

Musimy nauczyć się przyjmować pozytywne nastawienie i zdrowo konfrontować złość. Jest ona bowiem sygnałem alarmowym, oznaką, że jest coś, co zasługuje na naszą uwagę. Musimy to zrozumieć, należycie się tym zająć i rozwiązać.

Odczuwać sprzeciw i wściekłość w obliczu jakiejś sytuacji to coś zupełnie normalnego, a wręcz koniecznego. To właśnie w taki sposób uruchamiamy nasze mechanizmy obronne. W taki sposób bronimy też naszych racji, potrzeb i wartości.

Złość ma koniec końców swój cel: pomaga nam rozwiązać konflikty i nieporozumienia w sposób konstruktywny.

Zdrowa ocena

Drugim kluczem jest zdrowa ocena tego, w jakim stopniu jesteśmy zdenerwowani. Gdy bowiem złość osiąga zbyt wysoki poziom i zaczyna nas kontrolować, bardzo trudno jest trzeźwo myśleć i oceniać sytuację. Utrudnia to również podejmowanie konstruktywnych decyzji.

Dlatego też należy wziąć głęboki wdech, dać sobie czas, odzyskać równowagę, opanować złość, rozjaśnić myśli… Pomoże nam to uniknąć błędów i ich bolesnych konsekwencji.

Wgląd

Kolejny krok jest bardzo ważny, ale też nieco skomplikowany: musimy dokładnie przyjrzeć się naszemu wewnętrznemu konfliktowi, aby uczciwie go zrozumieć.

Warto zapytać siebie: „Co tak naprawdę mnie denerwuje? Co sprawia mi ból, raniąc mnie i dlaczego się tak dzieje? Kto cierpi w tym związku i do jakiego stopnia jestem za to współodpowiedzialny?”.

Asertywna komunikacja

Gdy już ocenimy skalę naszej złości i ustalimy priorytety, czas wprowadzić w życie najważniejszy krok. Nauczenie się go zabierze nam dużo czasu i tak naprawdę będziemy musieli praktykować go codziennie. Co mamy na myśli? Asertywną komunikację.

Jest to bardzo ważne, ponieważ asertywność pozwala nam rozmawiać pokojowo i rozwiązywać problemy nie wyrządzając przy tum nikomu krzywdy.

Uczmy się zatem obiektywnie oceniać złość i należycie sobie z nią radzić. Ćwiczmy komunikację, aby skutecznie rozwiązywać problemy. Traktujmy innych z szacunkiem, ale brońmy jednocześnie tego, co uważamy za istotne. W taki sposób będziemy budować mosty ku skutecznej komunikacji z drugimi.

WIĘCEJ DLA CIEBIE