Lew i jego odbicie w lustrze wody

· Kwiecień 11, 2017

Jeśli właśnie się zastanawiasz, co takiego wspólnego może mieć lew z tematyką naszego bloga, to śpieszymy rozwiać te wątpliwości. W tym artykule zaprezentujemy Ci interesującą przypowiastkę z dobrym morałem. Pozwoli Ci ona zatrzymać się na chwilę podczas typowego pędu każdego dnia i pomyśleć o tym, jak możemy przeanalizować i rozwiązać nasze wszystkie problemy.

Kluczem do sukcesu jest pokonanie naszej największej obawy – czyli wykonanie tego pierwszego kroku. Jest on niezbędny do tego, aby można było realizować stopniowo kolejne etapy całej procedury. A lew to po prostu zgrabnie ujęta przenośnia w doskonale pasującej do tego zagadnienia opowieści.

Wielu z nas doświadczyło sytuacji, w której dręczący nas problem wręcz zjada nas od środka. Przebiega to w taki sposób, jakby był w powietrzu, którym oddychamy. W żywności, którą jemy. W ubraniach, które nosimy, itp. Krótko mówiąc, może wydawać się nam, że wszystko kręci się wokół tej jednej konkretnej niedogodności, która stopniowo przejmuje nasze wszystkie myśli i uczucia, każdej godziny każdego kolejnego dnia.

Lew i jego historia – pora na szybką refleksję

Dawno, dawno temu, był sobie pewien lew, który żył cały czas na pustyni. Na tej pustyni wiatr wiał tak mocno, że woda ze stawów, z których piły zwierzęta była tak wzburzona, jak powierzchnia morza podczas sztormu. Silne podmuchy wiatru tak marszczyły powierzchnię wody w stawach, że dosłownie żadne odbicia jakichkolwiek obrazów się w niej nie ukazywały.

Lilia wodna

Pewnego dnia nasz bohater lew poszedł w głąb lasu, gdzie spędził parę godzin na polowaniu, a resztę swojego wolnego czasu zużył na zabawę. Szedł tak przez las, aż zaczął się czuć coraz to bardziej zmęczony i spragniony. Rozglądał się wokół siebie w poszukiwaniu źródła wody, aż natknął się na ukryty w leśnej głuszy staw, który miał najświeższą, najczystszą i najspokojniejszą wodę, jaką tylko jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.

Wizyta nad stawem jako forma przenośni

Lew opuścił głowę nad wodę, wyciągnął szyję i zamierzał właśnie zrobić pierwszy duży łyk, gdy nagle ujrzał w wodzie swoje własne odbicie. Ten widok śmiertelnie go przeraził, ponieważ nigdy wcześniej nie miał do czynienia z takim zjawiskiem. Był pewien, że tuż przed nim stanął inny, groźny i ogromny lew.

„Ta woda musi należeć do innego lwa. Lepiej być ostrożnym i odejść stąd ostrożnie tak, aby go nie zirytować „pomyślał nasz bohater. Zaczął się cofać powoli, ale jego pragnienie szybko powróciło i zmusiło go do ponownego podejścia do brzegu stawu. Gdy zbliżył się do powierzchni wody, ujrzał w niej ponownie głowę dzikiego lwa z ogromną, nastroszoną groźnie grzywą.

Lew przykucnął, czekając na najlepszy moment, by odstraszyć tego „drugiego lwa”. Jako, że nie była to dla niego pierwszyzna, ponieważ wiele razy był wcześniej zmuszony do walki o swoje terytorium lub demonstrowania własnej siły, otworzył paszczę jak w wielu poprzednich tego typu sytuacjach i wydał z siebie potężny ryk.

Ale jednocześnie ujrzał otwierającą się ogromną paszczę swojego rywala z powierzchni wody. O ile wcześniej lew był tylko zaniepokojony, to teraz wpadł w panikę widząc ten przerażający i zwiastujący śmiertelne niebezpieczeństwo widok!

I znów lew zdecydował się na wycofanie się do krawędzi lasu. Ale za każdym razem, kiedy już to zrobił, po chwili znów zebrał w sobie wystarczającą ilość odwagi, by po raz kolejny podejść do brzegu stawu. Za każdym jednak razem efekt był taki sam, równie przerażający i mrożący krew w żyłach.

W końcu jednak nasz bohater był już na tyle spragniony i zdesperowany, że stwierdził krótko: „Obojętnie, czy w tej wodzie jest inny lew, czy też nie, muszę napić się z tego stawu! Konsekwencjami tej decyzji będę martwił się później!”. Ku jego zaskoczeniu, gdy tylko zanurzył pysk w wodzie, ten drugi groźny lew błyskawicznie zniknął!

Czego może nas ten lew nauczyć?

Cierpienie, niepokój i depresja? Nie trać czasu na nieustanne zajmowanie się swoim wyglądem, gdy w Twoim życiu pojawią się ważniejsze problemy. Nawet jeśli Ci się wydaje, że z pozoru nie ma niczego, co mógłbyś zrobić, aby naprawić daną sytuację i znaleźć jakieś rozwiązanie swoich problemów. Czujesz się sparaliżowany i nie wiesz jak się zachować, ani też co mógłbyś zrobić.

Niestety, prędzej czy później na jakimś etapie naszego życia wszyscy będziemy czuć się w ten sposób. W takim przypadku nie należy bagatelizować problemu, ale dołożyć wszelkich starań, aby jak najszybciej podjąć jakieś środki zaradcze. Im dłużej będziesz zwlekał, tym obciążenie Twojej psychiki będzie rosło. A to z kolei wiąże się ze sporymi szkodami w Twojej sferze emocjonalnej, niekiedy nawet nieodwracalnymi.

Depresja

Zdystansowanie się od Twojego problemu tylko pozornie pomaga. Ale tak naprawdę to zepchnięcie go na drugi plan może tylko pogorszyć sprawę. Zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, że uświadomienie sobie wagi problemu i ewentualne poproszenie o pomoc innych osób może okazać się jednym z najtrudniejszych kroków. I to właśnie obrazuje zaprezentowana przez nas nieco powyżej przypowieść o problemie, jaki napotkał lew nad stawem.

Gdzie leży klucz do sukcesu?

Jednym z kluczy do znalezienia rozwiązania problemu jest praca nad samy sobą. Konkretnie chodzi tutaj o znalezienie w sobie odpowiedniej dozy samozaparcia, aby wykonać ten „pierwszy krok”. Gdy już tego dokonasz, będziesz mógł później zdecydować, jak rozwiązać resztę dręczących Cię problemów.

Jeśli nie wykonasz jednak tego pierwszego kroku, to nigdy nie sprawisz, że rozpoczniesz pracę nad szukaniem rozwiązania. Pogrążysz się jedynie w niepewności i będą Tobą targać ukryte obawy.

Najzupełniej normalnym zjawiskiem w opisywanej sytuacji jest uczucie strachu. Po prostu martwisz się tym, co napotkasz zabierając się za szukanie rozwiązania swego problemu. Będzie to tym silniejsze, jeśli Twoje zmartwienie wymaga dużo pracy i wysiłku będąc skomplikowaną sprawą.

Ale pamiętaj o tym, że najtrudniejszy jest właśnie ten pierwszy krok. A gdy go już postawisz, to dalej będzie już znacznie łatwiej Ci złagodzić wiele potencjalnych obaw i niepewności, które czekają na Ciebie tuż za rogiem.

Niepokój

Aby zabrać się za skuteczne rozwiązywanie swojego problemu nie można postępować jak nasz przykładowy lew. Najpierw musisz zacząć od stworzenia sobie możliwości, zamiast czekać na gotowe rozwiązanie Twojego problemu, jakie spadnie Ci z nieba. Wyeliminowanie wszelkich psychologicznych przeszkód lub barier jest również bardzo ważne i pozwoli Ci na kontynuowanie zaplanowanych posunięć, dzięki czemu będziesz stopniowo posuwać się do przodu.

Pora zamienić słowa w czyny

Pomyśl o tych wszystkich sytuacjach, gdy Twój prawdziwy problem polegał po prostu na tym, że nie miałeś pojęcia co zrobić, aby rozwiązać daną kwestię. To normalne, że możesz czuć obawę, czy też że chcesz uniknąć kłopotliwej sytuacji. Ale zawsze przecież gdzieś w głębi Twojego umysłu tli się iskierka nadziei na to, że jeśli się odpowiednio postarasz, to wszystko po prostu zdoła jakoś odwrócić się na lepsze.

Musisz zdawać sobie sprawę z tego, że ten początkowy lęk jest niezwykle potężną barierą, której jedynym celem jest utrzymać Cię w pułapce. Oczywiście łatwo jest pisać lub czytać o tych rzeczach. Prawdziwe wyzwanie pojawia się w momencie, gdy zechcesz wprowadzić przeczytane przed chwilą porady w życie.

Poświęć chwilę, aby poczuć się choćby przez moment jak lew będący bohaterem naszej przypowieści. W ten sposób powinno Ci się udać łatwiej zrozumieć różnicę między próbowaniem zrobienia czegoś i decyzją, której efektem będzie faktycznie zrobienie tego czegoś.

Motywacja do działania

Kiedy tylko zaczynasz próbować, łatwiej Ci będzie zrezygnować z dalszego działania w momencie, kiedy zaczną się pojawiać u Ciebie pierwsze oznaki zwątpienia. Z kolei jeśli rzeczywiście zrobisz coś, co pozwoli Ci ujrzeć choćby i drobne zmiany na lepsze, to z miejsca uzyskasz poczucie pewności i słuszności swoich działań. A to właśnie będzie Ci absolutnie niezbędne, aby nadal posuwać się naprzód wybraną przez siebie ścieżką.

Jesteś tym, który decyduje, która droga będzie najlepsza dla Ciebie. Czy jesteś gotów na to, aby Twoją naturą zawładnął “król dżungli”, a więc silny i dumny lew?