Zespół patologicznego unikania doświadczeń – jakie są jego typowe objawy?

5 listopada, 2019
Być może jesteś osobą, która ucieka przed swoimi własnymi negatywnymi myślami i uczuciami z obawy przed bólem, jaki mogą Ci one wyrządzić. Są to objawy cechujące zespół patologicznego unikania doświadczeń. W tym artykule powiemy Ci, co możesz zrobić, aby tego problemu uniknąć.

Żyjemy w „kulturze szczęścia”, w której oczekuje się, że będziemy szczęśliwi za wszelką cenę, bez względu na naszą sytuację życiową. Problem polega na tym, że kiedy nie osiągamy tego stanu, sami czujemy się coraz to bardziej sfrustrowani. To z kolei czyni nas jeszcze bardziej nieszczęśliwymi i bardzo nas niepokoi. Wpadamy zatem w błędne koło… Ten stan określany jest jako zespół patologicznego unikania doświadczeń.

Być może jesteś osobą, która ucieka przed swoimi własnymi negatywnymi myślami i uczuciami z obawy przed bólem, jaki mogą Ci one wyrządzić. Są to objawy cechujące zespół patologicznego unikania doświadczeń.

W naszym dzisiejszym artykule powiemy Ci, co możesz zrobić, aby tego problemu uniknąć. Zapraszamy zatem do poświęcenia kilku minut na lekturę!

Zespół patologicznego unikania doświadczeń, czyli szczęście nie jest czymś trwałym

Prawda jest taka, że szczęście lub nasze samopoczucie emocjonalne nigdy nie są zjawiskami trwałymi. Nie możemy powiedzieć sobie „jestem szczęśliwy”, ponieważ to po prostu nie jest prawdą.

Szczęście samo w sobie nie jest sposobem na życie, ale raczej stanem przejściowym. O wiele rozsądniej jest powiedzieć sobie: „Czasem czuję się szczęśliwy, a czasem nie”. Emocje pojawiają się i znikają w zależności od wielu różnych zmiennych. Przy czym na wiele z nich nie mamy większego wpływu.

Próba bycia trwale szczęśliwym na płaszczyźnie emocjonalnej jest utopijną fantazją, która pogrąża nas jeszcze głębiej w cierpieniu. Na przykład kiedy unikamy poczucia lęku, smutku lub bólu, wówczas podwajamy wręcz nękający nas dyskomfort.

Presja, która nam nieustannie towarzyszy

Presja, jaką wywieramy na siebie samych, gdy mówimy sobie „muszę być zdrowy” lub „muszę być szczęśliwy”, jest dla nas idealnym sposobem, aby NIE czuć się swobodnie. To paradoks, ale tak już jest, że wszelkie unikanie emocji nieuchronnie prowadzi do wzrostu tych samych emocji.

Wyobraź sobie, że znajdujesz się na środku oceanu na tratwie otoczonej rekinami. Ktoś mówi do Ciebie: „Jeśli się boisz, to z pewnością szybko wpadniesz do morza pełnego rekinów. Dlatego właśnie nie powinieneś się bać ”. Jak myślisz, co się wtedy stanie? Z pewnością sprawi to, że będziesz jeszcze bardziej zdenerwowany! W takich okolicznościach hamowanie niepokoju nie byłoby naturalnym zjawiskiem!

Smutna kobieta

Dlatego też o wiele bardziej normalnym zachowaniem jest zaakceptowanie faktu, że w tym konkretnym kontekście najbardziej logiczną rzeczą jest to, że doświadczymy silnego niepokoju i strachu. Powinniśmy zatem pozwolić, aby lęk i strach się ujawniły. A następnie po prostu musimy się do nich przyzwyczaić, jeśli to w ogóle rzecz jasna jest możliwe w danej sytuacji.

Zespół patologicznego unikania doświadczeń jest po prostu tendencją do ciągłego priorytetowego traktowania swojego dobrego samopoczucia. Ludzie będą działać w taki sposób, aby starać się osiągnąć natychmiastowy komfort psychiczny i doskonałe samopoczucie. Wyjaśnimy to zjawisko bardziej szczegółowo w następnej części naszego artykułu:

Jakimi objawami cechuje się zespół patologicznego unikania doświadczeń?

Dzięki zastosowaniu terapii akceptacji i zaangażowania (znanej także pod skrótem ACT wywodzącym się z angielskiego terminu Acceptance and Commitment Therapy) tradycyjne systemy klasyfikacji diagnostycznej są odrzucane. Jednocześnie eksperci uważają, że nasze zachowanie w indywidualnych sytuacjach jest jedynym elementem, który należy przeanalizować i zastosować.

Korzystając z tej terapii, możemy zdiagnozować psychopatologię, o której dzisiaj dyskutujemy – tak zwany zespół patologicznego unikania doświadczeń. W pewnym uproszczeniu zespół patologicznego unikania doświadczeń jest nieelastycznym wzorcem behawioralnym.

Dzieje się tak z powodu nieskutecznej regulacji werbalnej i emocjonalnej, co oznacza, że staramy się unikać cierpienia za wszelką cenę. Chodzi tutaj po prostu o kontrolowanie tych wszystkich rzeczy, które nam się przytrafiają. A także odczuć, uczuć i okoliczności, które one tworzą.

Ludzie starają się całkowicie kontrolować każdą sytuację. Czasami jednak zachodzi potrzeba uzyskania „wspomagania” poprzez leki uspokajające lub alkohol. Jednak każda inna forma unikania, która jest sprzeczna z naszymi osobistymi wartościami, doprowadzi nas bezpośrednio do pułapki niekończącego się poczucia dyskomfortu.

Odrzucenie negatywnych uczuć

Powodem tego stanu rzeczy jest to, że osoba z objawami wskazującymi na zespół patologicznego unikania doświadczeń systematycznie odrzuca wszystkie negatywne uczucia. Nie chce ich doświadczać ani czuć w żadnych okolicznościach. Mówi sobie takie rzeczy, jak: „negatywne emocje są straszne i bolesne”, „Zawsze muszę być szczęśliwy”, „Nie mogę czuć smutku” lub „Co pomyślą inni, gdy zobaczą, że się martwię ?” I tak dalej…

Silne emocje

Wszystkie te myśli prowadzą tę osobę do próby kontrolowania swoich negatywnych emocji w każdy możliwy sposób. Szuka ona wtedy dowolnego rodzaju „ucieczki”, która jest szybka, łatwa i skuteczna w krótkim okresie. Problem polega na tym, że kontrola nad swymi emocjami jest naprawdę ulotna. Po krótkim czasie pojawia się u takiej osoby silny dyskomfort emocjonalny, a często nawet bardziej intensywny, niż emocje źródłowe.

Dlatego też osoba cierpiąca na zespół patologicznego unikania doświadczeń „nakłada więzy” na swoje emocje, aby nie pokazywać światu, jak się naprawdę czuje. Z początku wydaje się, że ta metoda działa, ale ostatecznie „pomoc” w tej postaci się kończy porażką. W rezultacie emocje zostaną wtedy ujawnione w bardziej intensywny sposób.

Co mogę zrobić, jeśli cierpię na zespół patologicznego unikania doświadczeń?

Kiedy ktoś cierpi na zespół patologicznego unikania doświadczeń i chce wydostać się z jego niekończących się cykli, wówczas trzeba zaszczepić w nim pogląd, że cierpienie jest częścią życia. To nie jest oczywiście tak, że chcemy i musimy cierpieć. Po prostu powinniśmy zaakceptować fakt, że dyskomfort emocjonalny może przytrafić się każdemu z nas. Dzieje się tak dlatego, że po prostu żyjemy.

Różne emocje, a zespół patologicznego unikania doświadczeń

Życie przynosi nam zarówno dobre, jak i złe chwile. W tych czasach doświadczanie różnych rodzajów emocji jest normalnym zjawiskiem. Na przykład nie jest logicznym postępowaniem poszukiwanie innego partnera tylko dlatego, aby nie czuć się źle lub samotnym, jeśli ktoś istotny dla Ciebie Cię zostawił.

Zdrową rzeczą jest doznanie smutku, jaki przynoszą tego rodzaju straty. To jest sposób naszego mózgu na przyswojenie sobie tego, co się wydarzyło i umożliwia mu tym samym naukę na przyszłość. Jeśli używamy w życiu takich rzeczy, jak sztuczne „granice” lub „więzi”, lub robimy coś, aby uniknąć cierpienia w krótkim okresie, to jedyne, co osiągniemy, to pogłębienie tego bólu. I w efekcie w końcu pogłębione cierpienie zwiększa nasz dyskomfort na dłuższą metę.

Musimy stawić czoła naszym własnym demonom

Dlatego też, aby zwalczyć objawy, jakimi cechuje się zespół patologicznego unikania doświadczeń, musimy stawić czoła naszym własnym demonom. Musimy „wziąć się za bary” z naszymi emocjami i uczuciami, czymkolwiek one są. I następnie chcieć żyć z nimi oraz wśród nich.

Wiemy także doskonale o tym, że lęk lub głęboki smutek nie są przyjemnymi emocjami i wolelibyśmy ich nie doświadczać. Jednak prawdą jest również to, że życie nie zawsze idzie tak, jak tego chcemy. Nieuchronnie będą chwile, kiedy będziemy musieli ich doświadczyć.

Dobrym sposobem na rozpoczęcie tego procesu byłoby powiedzenie do siebie: „Dzisiaj jestem niespokojny, ale to nie ma znaczenia. Lęk nie jest niczym złym, jest po prostu nieprzyjemny”. Albo też „ Zaakceptuję dziś mój smutek i będę z nim żyć. Nie podoba mi się to, ale to mnie przecież nie zabije ”. Tego rodzaju myśli są znacznie bardziej realistyczne i funkcjonalne.

Nakieruj się na swoje własne cele w życiu

Ważne jest również, aby wiedzieć, jakie są nasze wartości i cele w życiu, i dążyć do nich, niezależnie od emocji, jakie możemy odczuwać. Emocje nie muszą nas przecież ograniczać. Jednym ze sposobów poradzenia sobie z tym rzekomym problemem jest po prostu życie z nimi i odczuwanie ich wtedy, gdy coś nam się przytrafia. Jednak rzecz jasna czymś zupełnie innym jest sytuacja, kiedy to emocje kontrolują nasze zachowanie.

Emocje, niezależnie od tego, czy są pozytywne, czy negatywne, mogą towarzyszyć nam w codziennym życiu w taki sam sposób, jak ból głowy lub przeziębienie, a nawet złe wiadomości, o których widzimy lub słyszymy. Z tego powodu, jeśli wiemy, czego chcemy od naszego życia w perspektywie średnio- lub długoterminowej, pracujmy nad tym. Nie dajmy się zwieść chwilowemu dyskomfortowi, jaki możemy odczuwać.

Podążaj w stronę swoich celów każdego dnia, niezależnie od tego, jakie mogą one być. Tylko Ty możesz je wybrać. Niech wszystkie Twoje emocje, nawet negatywne myśli, idą krok w krok za Tobą. W chwili, gdy zrobisz dla nich miejsce i nauczysz się z nimi żyć, wtedy przestaną one kontrolować Twoje życie. Mogą nawet opuścić Cię na dobre.

  • Ruiz, M.A., Díaz, M. I., Villalobos, A. (2012). Manual de Técnicas de Intervención Cognitivo Conductuales. Desclée De Brouwer, S.A