Miłość widziana oczami współczesnych naukowców

· Wrzesień 15, 2017

Wszyscy mamy własne pomysły na to, czym jest miłość. Większość z nas doświadczyła emocji, które przejmują nad nami kontrolę, gdy się zakochamy, ale co się dzieje w ciele? Jak nauka tłumaczy miłość?

W ostatnich latach naukowcy prowadzili szczegółowe badania na ten temat i odkryli, co popycha nas do zakochania się oraz jakie procesy zachodzą wówczas w mózgu.

Miłość ma ogromny wpływ na nasze życie. Zmienia nasze zachowanie i nastroje oraz wpływa na nasze myśli. Może nawet ingerować w wykonywanie codziennych zadań.

Z punktu widzenia ewolucji miłość ma na celu zapewnienie ciągłości gatunku i opieki nad potomstwem w pierwszych latach jego życia. Zdaniem naukowców, właśnie z tego powodu łączymy się w pary.

Chemia miłości

Kiedy człowiek jest zakochany, zaangażowanych jest wiele różnych neuroprzekaźników. Poziom chemii w mózgu zmienia się, co wywołuje typowe objawy miłości. Najbardziej związane z tym procesem są neuroprzekaźniki, takie jak dopamina, noradrenalina i serotonina.

Poziom dopaminy i noradrenaliny wzrasta, podczas gdy poziom serotoniny maleje. Pierwsze dwa są zaangażowane w mózgowy układ nagrody. Sprawiają, że skupia się całą uwagę na danej osobie i stawia się ją w centrum świata.

Zakochanej osobie najbardziej zależy na otrzymaniu w zamian uwagi i miłości jej obiektu westchnień.

Neuroprzekaźniki

Ta „bomba chemiczna” jest bardzo podobna do tej, którą wytwarza kokaina. Dlatego też można powiedzieć, że początkowa faza zakochania jest jak uzależnienie.

Dopamina pozwala zapamiętać drobne szczegóły dotyczące osoby, podczas gdy noradrenalina ułatwia zapamiętywanie nowych bodźców. Spadek serotoniny powoduje pojawienie się obsesyjnych myśli.

Które obszary mózgu są zaangażowane?

W stan zakochania najbardziej bezpośrednio są zaangażowane dwa obszary. Pierwszy to pole brzuszne nakrywki, który wytwarza dopaminę i wywołuje stan euforii – poczucie kompletności, które popycha do osiągania celów. Drugi obszar to jądro ogoniaste, które odpowiada za pasję i jest jednym z najbardziej prymitywnych obszarów mózgu.

Poprzez neuroobrazowanie naukowcy zaobserwowali aktywność w tych obszarach u osób zakochanych. Obszary te stanowią część układu nagrody, co powoduje, że osoba koncentruje się na wysiłkach zmierzających do osiągnięcia swojego celu. Naukowcy zauważyli, że podobny ciąg aktywacji ma miejsce także podczas jedzenia czekolady.

Miłość, przez swój uzależniający charakter, wywołuje obsesję i natrętne ukierunkowanie myśli na partnera jako obiektu tych zachowań. Prowadzi do powstania zależności, zarówno emocjonalnej, jak i fizycznej, a nawet zmiany osobowości i upodobań.

Przekonanie, że nie będzie się w stanie żyć bez tej osoby jest spowodowane wzrostem dopaminy we wspomnianych obszarach mózgu.

Drzewo zrzucające serca zamiast liści

Pożądanie, miłość i zazdrość

Pożądać kogoś nie to samo, co go kochać. Mimo że kiedy kogoś kochasz, to jednocześnie go pożądasz (szczególnie w ciągu pierwszych kilku lat), nie należy mylić tych uczuć. Kiedy kogoś pożądasz, testosteron uwalnia się w dużych ilościach z powodu wzrostu dopaminy i noradrenaliny, które pobudzają jego produkcję.

A jak wygląda sytuacja odwrotna? Czy pożądanie może wywołać miłość? Jest to możliwe, ale nie jest pewne. Jej wywołanie może ułatwić wzrost stężenia testosteronu spowodowany zwiększeniem poziomu neuroprzekaźników zaangażowanych w miłość.

Jednakże kiedy Twój związek opiera się wyłącznie na pożądaniu, nie obchodzi Cię, czy druga osoba utrzymuje relacje z innymi ludźmi, co nie ma miejsca, gdy jesteś zakochany.

Miłość wywołuje obsesję na punkcie ukochanej osoby i sprzyja analizowaniu wszystkiego, co ona robi. Jeśli uważasz, że nie poświęca Ci wystarczająco uwagi, obsesja może przerodzić się w zazdrość, co świadczy o braku poczucia bezpieczeństwa.

Zazdrość dla każdej płci ma inne wyjaśnienie z punktu widzenia ewolucji. Kobiety odczuwają ją ze względu na obawę przed wychowywaniem dzieci samotnie. Tymczasem mężczyźni odczuwają zazdrość ze względu na obawę przed wychowywaniem dzieci, które nie są ich.

Kiedy miłość się kończy

Poradzenie sobie z odrzuceniem i zerwaniem związku sprawia wiele trudności, a mózg i jego neuroprzekaźniki również biorą udział w tej fazie. Kiedy w związku następuje kryzys, uwalniane jest jeszcze więcej dopaminy.

Chodzi o to, żeby zachęcić do walki o to, czego pragniesz i żeby to chronić. Kiedy mimo nastąpienia tego wzrostu, nie otrzymasz oczekiwanej nagrody, aktywuje się ciało migdałowate, która wywołuje gniew.

Gniew, pierwsza faza rozstania, to cienka linia oddzielająca miłość od nienawiści. Biorąc pod uwagę, że mózg nie może pozwolić na takie marnotrawienie energii przez długi czas, po przejściu pierwszej fazy, przechodzi do drugiej fazy, którą jest rezygnacja i smutek.

Na tym etapie poddajesz się i godzisz z faktem, że druga osoba już Cię nie chce.

Poziom dopaminy spada gwałtownie, co powoduje smutek i przygnębienie. Jest to rodzaj mechanizmu oczyszczającego mózg, który przygotowuje Cię do rozpoczęcia od zera.

Wskazuje również, że chociaż czas smutku zależy od wielu czynników wewnętrznych i zewnętrznych, chemia mózgu zostaje w końcu odtworzona i przez jakiś czas zapewni Ci gotowość na znalezienie nowego partnera, przynajmniej chemicznie.

Złość i rozczarowanie, gdy kończy się miłość

Czy miłość ma termin ważności?

Jest to trudne pytanie, ponieważ istnieje wiele przykładów, popierających, jak i obalających tę tezę. Choć nauka próbowała odpowiedzieć na to pytanie w jak najlepszy możliwy sposób, naukowcy doszli do wniosku, że tak naprawdę, jesteśmy monogamiczni, ale sukcesywnie.

Innymi słowy, chemia mózgu sprzyja jednemu partnerowi, ale przez pewien czas – około 4 lat.

Zerwanie związku i następująca po nim miłość do nowego partnera to powszechna tendencja. Z perspektywy ewolucyjnej i adaptacyjnej celem jest osiągnięcie większej różnorodności genetycznej i posiadanie większej liczby potomków, rozprzestrzeniając DNA na szeroką skalę.

Ale jedno jest pewne: obecnie wielu ludzi wciąż szuka partnera na całe życie. Istnienie pewnych biologicznych faktów, które kłócą się z ideą znalezienia życiowego partnera nie oznacza, że jest to niemożliwe.

Są pary, które potrafią zaspokajać swoje pożądanie, potrzebę współistnienia, miłość i zaufanie. Na szczęście jesteśmy czymś więcej niż tylko powtarzalną sekwencją różnych poziomów neuroprzekaźników, przechodzącą w kółko przez te same stany.