Kiedy coś mnie martwi, wpadam w niekończącą się pętlę myśli, z której nie sposób uciec. Nie ma znaczenia, czym mogę się martwić: pracą, partnerem, rodziną, zerwaniem… To tak, jakbyś położył palec na środku koła i ktoś każe ci spróbować wyjść bez dotykania obwodu. To niemożliwe. Dokładnie w taki sposób działają ruminacje – mój znienawidzony przyjaciel, który nie chce mnie opuścić.
To, co się ze mną dzieje, jest podobne do tego, co dzieje się z krową, kiedy bezustannie przeżuwa pokarm. Rozrywa trawę dużymi ustami, zwija ją w kulkę i żuje. Po długim przeżuwaniu połyka ją, a następnie zwraca z powrotem do ust. W przypadku krowy to zupełnie normalne, ponieważ tak działa jej układ trawienny. Spędza mnóstwo czasu na przeżuwaniu tej samej trawy. Zawsze ta sama trawa. Zupełnie tak jak wtedy, gdy dopadają mnie ruminacje i w mojej głowie wciąż wracam do punktu wyjścia.
Ruminacje – konsekwencje
Ten proces jest męczący. Ruminacje są proste, ale intensywne. Jeśli kiedykolwiek tego doświadczyłeś, doskonale wiesz, ile wewnętrznej energii pochłaniają one z Twojego umysłu. Gdy znów się pojawiają, moje serce przyspiesza, wydaje mi się, że bije za szybko i błagam o powietrze.
Czasami ruminacje uniemożliwiały mi skupienie się na tym, co było naprawdę ważne.
To właśnie w takich chwilach mówię sobie, żeby zatrzymać się na chwilę i odetchnąć. Próbuję zastosować w praktyce niektóre metody oddychania, których się nauczyłam i, o dziwo, relaksuję się. Jednak uspokaja mnie to tylko chwilowo, bo gdzieś tam z tyłu głowy wciąż tkwią moje ruminacje.
Zanim opowiem o mojej strategii przeciwdziałania temu procesowi, wyjaśnię, jak oddycham, aby się zrelaksować. Biorę głęboki wdech licząc do czterech, wstrzymuję powietrze licząc do czterech i wypuszczam je również licząc do czterech. Powtarzam proces dwa lub trzy razy i moje tętno stopniowo wraca do normalnego rytmu. Oddychając powoli i spokojniej, mogę skupić się na tym, co mnie interesuje. W rzeczywistości mogę sprawić, że ruminacje odchodzą tam, skąd przyszły.
Oddychanie 4 x 4 jest zawsze wielkim sprzymierzeńcem, jeśli chodzi o zmniejszenie niepokoju, który wywołuje u mnie ruminacje.
Ruminacje – moja strategia przeciwdziałania
Przez lata nauczyłam się, że ćwiczenia wizualizacji uważności to strategia, którą należy cenić.
To, co robię, jest naprawdę proste. Najpierw rozglądam się wokół siebie w poszukiwaniu jakiegoś przedmiotu. Może to być cokolwiek… szklanka, kamień, drzewo, lampa lub chusteczka, w którą płakałam. Nie ma znaczenia, co to jest, po prostu musi to być obiekt fizyczny. Bez względu na to, gdzie jestem, zawsze będzie jakiś przedmiot do wyboru.
Następnie zamykam oczy i wizualizuję obiekt. Kiedy już jest dobrze uformowany w moim umyśle, odbywam mentalną wycieczkę po całym obiekcie. Podchodzę do niego lub biorę do ręki i zadaję sobie pytania:
- Jak duże to jest?
- Jakiego jest koloru?
- Czy jest szorstkie, czy gładkie? Czy odczuwa się to inaczej w różnych obszarach?
- Ile to waży?
- Jeśli tym potrząsam, poruszam lub ściskam, to czy wydaje dźwięk? Jeśli tak, to jaki on jest? Czy jest przyjemny?
- W myślach przykładam obiekt do nosa i zadaję sobie więcej pytań. Jak pachnie? Czy zawsze tak pachnie? Jak pachniał, kiedy go kupiłem?
Kiedy nie mam już o co pytać, przestaję. Być może myślisz, że to brzmi dziwnie. Jednak gwarantuję, że to działa. Co więcej, mechanizm działania jest zupełnie prosty. Kiedy jestem pogrążona w rozmyślaniach, nie jestem w stanie zobaczyć nic innego. Całkowicie mnie to przejmuje. Dzięki temu ćwiczeniu jednak ruminacje mogę odłożyć na bok. Skupiając się na obiekcie fizycznym, odkładam zawartość mojego umysłu na bok i uciekam z tego okropnego kręgu.
Jestem pewna, że nie jestem jedyną osobą, która cierpi z powodu ruminacji. Mam więc nadzieję, że ten artykuł pomoże innym wydostać się z błędnego koła powracających myśli.
Bibliografia
Wszystkie cytowane źródła zostały dokładnie sprawdzone przez nasz zespół, aby zapewnić ich jakość, wiarygodność, trafność i ważność. Bibliografia tego artykułu została uznana za wiarygodną i posiadającą dokładność naukową lub akademicką.
-
González Pando, D., Cernuda Martínez, J. A., Alonso Pérez, F., Beltrán García, P., & Aparicio Basauri, V. (2018). Transdiagnóstico: origen e implicaciones en los cuidados de salud mental. Revista de la Asociación Española de Neuropsiquiatría, 38(133), 145-166.
-
Otero, M. R., & Moreira, M. A. (2003). El uso de imágenes externas y la visualización mental: un estudio de caso. Actas, 4.