Znasz moje imię, ale nie moją historię

· Październik 18, 2017

Wiele osób twierdzi, że nas zna. To ci, którzy do nas mówią, ale nie słuchają i nie widzą. Ci, którzy poddają nas stereotypom. W świecie szybkich osądów cierpliwe umysły nie są czymś powszechnym. Umysły pacjentów potrafią dostrzec nasze zmagania nie tylko wyraz twarzy ale i historię która stoi za imieniem. Znasz moje imię, ale nie znasz mojej historii.

Daniel Goleman w książce „Inteligencja społeczna” wyjaśnia, że ​​ludzki mózg jest organem społecznym. Tak więc relacje z innymi osobami mają kluczowe znaczenie dla naszego przetrwania. Niemniej jednak, Goleman wskazuje na jeszcze jeden element i uważa, że często jesteśmy „boleśnie społeczni”.

Znasz moje imię, ale nie moją osobistą historię. Słyszałeś o tym, co zrobiłem, ale nie o tym przez co przeszedłem…

Interakcje społeczne nie zawsze są czymś korzystnym, nie zawsze oznaczają też, że z naszego wysiłku wyniknie coś pozytywnego, co pozwoli nam się rozwijać i uczyć. Ku naszemu zdziwieniu, dziś najbardziej śmiertelnym drapieżnikiem jest człowiek. Zagrożeniem, które można porównać tylko do płonącego paliwa.

Każdy z nas przypomina statek przekraczający oceany. Czasami płynie po spokojnym morzu, innym razem po wzburzonym. Wewnątrz nas toczą się bitwy, wciąż przerywane i wszczynane na nowo, zwisają niczym kotwica tego pięknego statku.

Walki, które za wszelką cenę staramy się kontynuować . Bitwy, które osadzają nas na mieliźnie a wokół nas nie ma nikogo, kto zrozumiałby co się dzieje. Co nas powstrzymuje przed działaniem lub co nas boli.Znasz moje imię, ale nie prawdziwą mnie. Kobieta, której włosy zmieniają się w ptaki.

Wnętrze książki: opowieść której nikt nie widzi

Znasz moje imię, ale nie wiesz, kim jestem naprawdę. Zaszufladkowanie oznacza przede wszystkim rezygnację z naszej zdolności do postrzegania.

Rezygnację z możliwości odkrycia tego, co znajduje się poza wyglądem, twarzą, imieniem. Niemniej jednak, aby osiągnąć ten stan subtelnej ludzkiej interakcji potrzebne są trzy rzeczy: szczere zainteresowanie, emocjonalna otwartość i dobre wykorzystanie czasu.

Zdajemy sobie sprawę, że wiele podejść terapeutycznych, które stosujemy koncentruje się na obecnych możliwościach, na „tu i teraz”, gdzie przeszłość nas nie determinuje. Jednak, czy nam się to podoba, czy też nie, ludzie są stworzeni z opowieści, eksperymentalnych fragmentów, rozdziałów, kształtujących fabułę przeszłości, która tworzy to, czym jesteśmy obecnie.

Przeszłość nie definiuje przeznaczenia, o czym wiemy, ale tworzy szkic dla bohatera lub bohaterki, którymi dzisiaj jesteśmy. Ten proces, osobista historia, którą z wielką dumą opanowaliśmy, jest czymś o czym nie każdy wie. Dzielimy się nią zaledwie z kilkoma najbliższymi osobami. Z tego powodu jedyną rzeczą, o którą prosimy w trakcie naszego codziennego życia, jest wzajemny szacunek.Mężczyzna z falami morskimi na głowie.

Skupmy naszą uwagę na czymś innym

Wyobraź sobie przez chwilę fikcyjną osobę. Ma na imię Maria. Ma 57 lat. Kilka miesięcy temu zaczęła pracować w sklepie. Jej współpracownicy uważają ja za zgorzkniałą, pełną rezerwy i nudną kobietę. Kogoś, kto unika wzroku innych, gdy tylko ktoś zaczyna z nią rozmawiać.

Bardzo niewiele osób zna jej historię osobistą: Maria przez 20 lat była maltretowana. Teraz, po niedawnym rozstaniu się ze swoim partnerem, po długim czasie wróciła do świata osób pracujących.

„Moja historia nie jest przyjemna, nie jest słodka i harmonijna, jak wymyślone historie; smakuje głupotą i oszołomieniem, szaleństwem i snem, jak życie wszystkich ludzi, którzy już nie chcą okłamywać samych siebie”

-Hermann Hesse-

Szybka ocena i zaszufladkowanie jest łatwe. Maria jest świadoma tego, jak inni ją postrzegają. Wie, że potrzebuje czasu. Jeśli jest coś, czego nie chce, to tego, że inni mogliby się nad nią litować. Nie musi opowiadać swojej historii. Nie musi, chyba że zechce. Jedyną rzeczą, jakiej potrzebuje jest to, żeby ludzie wokół niej skupili uwagę na czymś innym.

Zamiast skupiać zainteresowanie tylko na innych, dokonywać szybkiej analizy, która prowadzi do powstania klasycznego stereotypu w celu określenia tego, co inne od nas, musimy nauczyć się przestać osądzać i aktywować empatię. Ten wymiar, a nie inny, jest tym który czyni z nas „ludzi”, a nie ludzkie istoty, wspólnie zamieszkujące ten sam scenariusz.

Znasz moje imię, ale nie prawdziwego mnie

Wieloryby wśród szlachetnych kamieni.
Nie możemy zapomnieć, że empatia ma bardzo szczególny cel w naszym emocjonalnym mózgu: zrozumienie rzeczywistości drugiej strony, aby zagwarantować jej przetrwanie. Musimy nauczyć się jak odnaleźć w sobie czynniki sprzyjające emocjom, a nie być tylko zwykłymi drapieżnikami energii, pożeraczami nastrojów albo oprawcami dla poczucia naszej wartości.

Czasem każdy z nas prowadzi zacięte walki. Jesteśmy kimś więcej niż tylko naszym dowodem osobistym, naszym CV lub zapisem w rejestrze.

Jesteśmy gwiezdnym pyłem, jak powiedział kiedyś Carl Sagan, jesteśmy przeznaczeni do tego, by lśnić, ale czasami decydujemy się na wzajemne gaszenie swoich świateł. Starajmy się tego unikać i inwestujmy bardziej w szacunek, wrażliwość i altruizm.