Wewnętrzne bitwy – każdy z nas je toczy

· Czerwiec 6, 2018

Wewnętrzne bitwy – wszyscy sie z nimi zmagamy. Dla niektórych z nas przypomina to III Wojnę Światową. Nie zawsze znamy szczegóły ludzkich wewnętrznych zmagań. Jedynymi ludźmi, którzy naprawdę je rozumieją są ci, którzy sami toczą bitwy.

Jesteśmy tego nieświadomi, ponieważ nasz umysł jest jak pędzący pociąg. To gorączkowa gonitwa myśli. Wszystko nieustannie się zmienia, tworzy hipotezy na temat tego, co dzieje się wokół nas.

Umysł tworzy przypuszczenia, nowe idee i koncepcje, rozważania i przemyślenia, spodziewa się tego, co najgorsze i osądza innych… oraz – oczywiście – samego siebie.

Ta nieustanna maszyna nas torturuje oraz pozostawia po sobie „mentalne śmieci”. Naukowcy twierdzą, że mamy ponad 60 000 myśli dziennie. Szacują, że dla większości ludzi większość tych myśli (około 80%) jest negatywnych, toksycznych i dysfunkcyjnych.

Przez większość czasu działamy na autopilocie. Z tego powodu jesteśmy pod silnym wpływem naszych przekonań. Są to przeświadczenia, jakie tworzymy w dzieciństwie i które zakorzeniają się w nas poprzez doświadczenie.

Niektóre z tych przekonań znajdują się w naszej podświadomości. Nasze najbardziej bezpośrednie myśli i osądy rodzą się właśnie z nich.

Nieustannie toczymy wewnętrzne bitwy.

Umysł i jego sztuczki

Jeśli niektóre z twoich przekonań są nieprawidłowe lub niezdrowe, twoje myśli i osąd też takie będą. Nieustannie osądzamy. Oceniamy siebie i innych. A to, co zwykle z tego wynika, to cierpienie.

Nasz umysł wydaje osądy, aby nas chronić, dla naszego własnego przetrwania. Oceny tak naprawdę służą temu celowi.

Kobieta z głową w chmurach.

Mamy skłonność do myślenia, że ​​druga osoba podziela nasz punkt widzenia i to jest jeden z powodów, dla których tak bardzo cierpimy. Wszyscy widzimy świat przez różne soczewki. Co dla mnie znaczy jedno, dla ciebie oznacza coś innego. Odważamy się osądzać innych ludzi, ponieważ wierzymy, że każdy powinien widzieć rzeczy tak, jak my je postrzegamy.

Osądzamy nawet samych siebie. Zapominamy, że nie możemy osądzać przeszłości z naszego obecnego punktu widzenia. Teraz znamy konsekwencje, ale wtedy nie były czymś pewnym, były po prostu możliwe, jak wiele innych opcji.

W obu przypadkach to nie inni ludzie sprawiają, że cierpisz. W pierwszym przypadku twoje własne oczekiwania wobec ludzi powodują cierpienie. Oczekujemy, że wszyscy będą dokładnie tacy, jakimi chcemy by byli. To sprawia, że ​​nie jesteśmy w stanie zaakceptować ich takimi, jakimi są naprawdę. Oto, czym jest walka.

Paradoksalnie, gdy przestaniesz oceniać innych ludzi, przestaniesz osądzać również siebie. Sposób, w jaki osądzamy innych ludzi, wydaje się być taki, jak sami siebie oceniamy.

Akceptacja i miłość leczy wszystkie, nawet wewnętrzne bitwy

Kiedy akceptujesz siebie takiego jakim jesteś (w tym swoje wady), łagodniej oceniasz także wady innych. Jeśli myślimy, że ktoś nas atakuje, może to być spowodowane toczonymi przez niego walkami wewnętrznymi. Taka osoba atakuje bez świadomości tego, że to robi.

Główną przyczyną są emocjonalne rany i taktyki przetrwania, których nauczyłęś się jako dziecko. Zostałeś zraniony, gdy szukałeś miłości i akceptacji. Bardzo często to właśnie popycha ludzi do działania w ten sposób.

Dlatego jeśli wierzysz, że ktoś cię atakuje, pamiętaj, że prawdopodobnie nie robi tego celowo. To wada, którą sam sobie narzuciłeś albo wy sobie ją wyobrażasz.

Miłość rośnie gdy osądzanie maleje.

Serce w dłoniach.

Musimy nauczyć się akceptować fakt, że inne osoby nie zawsze zachowują się tak, jak chcemy. Nie będą też zawsze traktować nas tak, jak tego oczekujemy. Zrobią to po swojemu.

Jesteśmy tutaj, aby kochać, zanim osądzimy i odczuwamy, zanim włączymy rozum. Jeśli więc ktoś zacieśnia swój krąg, aby cię z niego wykluczyć, poszerz swój, aby go uwzględnić.

Pamiętajcie, że miłość wzrasta, gdy sprawiamy, że nasze opinie są bardziej elastyczne, współczujące i miłosierne. Miłość przynosi szczęście, surowy wyrok przynosi cierpienie.

Nie myśl o miłości jako o czymś, co możesz dać jako nagrodę lub odebrać jako karę. Bezwarunkowa miłość nie jest taka małostkowa.

Wewnętrzne bitwy. Ofiara czy wojownik?

Jeśli przestaniemy sądzić i zaczniemy patrzeć sercem, nasze cierpienie zniknie. Możesz zdecydować się na bycie ofiarą swoich zmagań lub możesz zostać wojownikiem. Ofiara usprawiedliwia, kłamie, obwinia, narzeka i poddaje się.

Ale wojownik bierze odpowiedzialność za to, co go w życiu spotyka. Wie, że nie może obwiniać innych ludzi, wie, iż sam się do tego przyczynił. Rozumie też, że tylko on sam może zmienić swoją sytuację.

Życie udzieli ci wielu pełnych wyzwań lekcji, ale to ty decydujesz, czy będziesz ofiarą czy wojownikiem.

Prawda jest taka, że ​​ci, którzy nie uczą się na swoich błędach, są skazani na ich powtarzanie. Z pozoru mogą wyglądać na inne, ale tak naprawdę, gdzieś głęboko są takie same.