Uzależnienie emocjonalne – co się za nim kryje?

· Styczeń 28, 2018

Wszyscy jesteśmy zależni od czegoś już od pierwszej sekundy naszego właśnie rozpoczętego życia. W łonie matki po raz pierwszy płaczemy. Kiedy upadamy po raz pierwszy i podczas naszych pierwszych spotkań z nieznanymi, przerażającymi dla nas sprawami. Pojawia się uzależnienie emocjonalne od kogoś i od czegoś.

Potrzebujemy innych ludzi, aby robili dla nas pewne rzeczy, albo przynajmniej pokazali nam, jak to coś zrobić. Wszyscy potrzebujemy innych ludzi wokół siebie, ponieważ jesteśmy istotami społecznymi i pełnymi emocji. Czy to oznacza, że naszym życiem kieruje uzależnienie emocjonalne, którego jesteśmy ofiarami?

Nic nie może wywoływać tak silnych zawirowań emocjonalnych jak inna istota ludzka. Pomyśl o swoim pierwszym pocałunku, zobaczeniu kogoś po raz pierwszy od wielu lat lub uspokajającym przytuleniu. Ty oddychasz, ja oddycham, my wszyscy oddychamy… Ale czy to jest uzależnienie emocjonalne w pełnym tego słowa znaczeniu?

W wieku nastoletnim staramy się ze wszystkich sił wywalczyć swoją własną niezależność. Potem zdajemy sobie sprawę, że prawdziwa niezależność nie jest jednak tak do końca możliwa. Nasze pierwotne potrzeby nie reagują dobrze na potrzebę bycia niezależnym i mają z nią nie po drodze. Pomyśl w tym momencie o miłości i uczuciach, spotkaniach i nieporozumieniach. Stworzenie utopii dla pełnej niezależności nie byłoby dla nas dobrym rozwiązaniem.

Uzależnienie emocjonalne: naturalne zjawisko, czy też łańcuchy, które nas krępują?

Jeśli więc uzależnienie emocjonalne jest w pełni naturalnym zjawiskiem, dlaczego psychologia traktuje ją jak problem, którego należy unikać za wszelką cenę? Jednym z powodów jest to, że psychologia nie jest odporna na trendy społeczne. Stają się one coraz bardziej indywidualne.

Innym problemem może być także i to, że uzależnienie emocjonalne może stać się zjawiskiem niekorzystnym, zwłaszcza wtedy, gdy będzie ono występować wobec jednej, konkretnej osoby. Kiedy zrzucamy na kogoś innego obowiązek radzenia sobie z kaprysami i zachciankami naszego wewnętrznego dziecka i uważamy, że ta osoba jest niezastąpiona, wtedy mamy do czynienia z podręcznikowym wręcz przykładem czegoś, co specjaliści z dziedziny psychologii określają jako uzależnienie emocjonalne.

Na czym polega ten mechanizm?

Zobaczmy to na prostym przykładzie. Ania wprowadza pewne zmiany w wystroju domu i chciałaby między innymi przenieść meble w inne miejsce. Są one zbyt ciężkie, aby mogła dokonać tego własnoręcznie. Potrzebuje zatem pomocy kogoś innego. Mogłaby pomóc sobie, studiując podstawy fizyki i mechaniki, dzięki czemu dowiedziałaby się, jak zbudować podnośnik i platformę na kółkach, aby przenieść te meble. Jednak to rozwiązanie nie jest w obecnej rzeczywistości specjalnie pomocne.

Więzy

Najbardziej oczywistym rozwiązaniem jest natomiast znalezienie ludzi, którzy są silniejsi od niej i skłonni do pomocy. Ania myśli w pierwszej kolejności o swoich dzieciach, ale one są właśnie na wakacjach. Zamiast tego prosi swoich kuzynów o pomoc, a oni są szczęśliwi, że mogą to dla niej zrobić.

Tak więc Ania jest zależna od czyjejś pomocy, ale zależność ta nie wiąże się ani bezpośrednio, ani też wyłącznie z jej dziećmi. Jeśli nie one mogą tego zrobić, Ania jest w stanie poszukać bez problemu pomocy gdzie indziej. Ten sam mechanizm obejmuje także uzależnienie emocjonalne lub jego brak.

Sytuacja staje się niebezpieczna, gdy uzależnienie emocjonalne wiąże nas tylko z jedną osobą. Kiedy spodziewamy się tego, że będzie ona ponosić odpowiedzialność (zrzucimy ją na nią) za nasz stan emocjonalny.

Jest to niebezpieczne zjawisko, ponieważ nas ono wyraźnie osłabia. W dłuższej perspektywie czasowej zrujnuje to nasz związek. Jednak najgorsze dzieje się tuż przed samym zakończeniem związku. Zniszczymy samych siebie za pomocą wszystkich tych desperackich środków mających na celu uniknięcie utraty osoby, od której zależy nasze szczęście.

Uzależnienie emocjonalne i cztery jego podstawowe etapy

Droga do samozniszczenia, którą otwiera przed nami uzależnienie emocjonalne ma cztery wyraźne etapy. Zaczynamy spadać bez końca, gdy zaczynamy bać się utraty czegoś lub kogoś. Tego rodzaju strach jest zwykle bezpodstawny, ale uzależnia jeszcze silniej wraz z upływem czasu.

„Gdyby nie to, że nie mogę czuć się kochana i potrzebna, gdybyś zaprzeczył, że jest Ci mnie żal i opiekujesz się mną wyłącznie z litości, gdybym nawet nie była w stanie sprawić, że zaczniesz mnie nienawidzić, to teraz będziesz musiał mnie zauważyć, czy tego chcesz, czy nie. Od teraz zamierzam sprawić, żebyś się mnie po prostu zaczął bać. ”

Pierwszym krokiem dla osoby, której życiem steruje uzależnienie emocjonalne jest próba uczynienia siebie kimś absolutnie niezbędnym dla osoby, od której ona zależy. Ciągle mówi i podkreśla swój wkład w życie tej drugiej osoby. „Gdyby nie ja…”, „Kto by to zrobił dla Ciebie?”, „Możesz spróbować, ale nigdy nie znajdziesz nikogo takiego jak ja”. I tak dalej.

Zależność emocjonalna

Osoba, która wpadła w uzależnienie emocjonalne może również próbować stać się rodzajem gwarancji lub ubezpieczenia. „Jeśli zostaniesz ze mną, nigdy Ci niczego nie zabraknie”. Próbuje ona w ten sposób zmusić drugą osobę do pozostania z nią, nawet jeśli jest to po prostu związek oparty wyłącznie na jakiejś korzyści.

Przechodzimy następnie do drugiego etapu zaraz po tym, gdy ten pierwszy nie zadziała. Drugi etap może jednak także współistnieć równolegle z pierwszym.

Na tym etapie osoba zależna gra ofiarę, aby wzbudzić w drugiej stronie poczucie litości. Jej codzienne zmagania stają się w jej własnych oczach prawdziwymi tragediami. Jeśli ta druga osoba próbuje odejść w takich chwilach, osoba chorująca na uzależnienie emocjonalne będzie starała się sprawić, że w swoich oczach ten ktoś będzie wyglądał jak nieczuły potwór. Zwykle jest to strategia, którą osoba zależna dobrze zna i prawdopodobnie wcześniej wykorzystała już wielokrotnie, aby zwrócić na siebie uwagę.

Obojętność i nieistniejące zagrożenia

Trzeci i czwarty etap są paradygmatyczne. Wykonując te kroki, osoba chora na uzależnienie emocjonalne stara się uchronić przed tym, czego najbardziej się boi. Czyli obojętnością. Te dwa etapy są wymienne. Mogą się także pojawić w tym samym okresie, kolejność ich występowania nie jest istotna.

Ponadto oba kroki nawiązują do pierwotnych ludzkich emocji: nienawiści i strachu. Obawiając się obojętności, osoba chora na uzależnienie emocjonalne stara się zrobić wszystko tak, aby ta druga osoba ją po prostu znienawidziła. Jest to forma oszukiwania samej siebie. Osoba chora chce być zawsze obecna w życiu tej drugiej strony. Próbuje stworzyć trwałe uczucie i więzy, nawet jeśli uczucie to jest oparte głównie na nienawiści.

Czwartym krokiem jest tworzenie wyimaginowanych zagrożeń. „Jeśli nawet myślisz o odejściu, nie wiem, co zrobię”, „Jeśli znikniesz, nie będę mieć powodu, aby żyć”, „Jeśli zdecydujesz się odejść, obiecuję, że nigdy mnie już nie zobaczysz ponownie”,” Lepiej nie płacz po tym, jak mnie już nie będzie „. Osoba chora na uzależnienie emocjonalne stara się tworzyć paniczny strach związany z jej utratą. Ten strach jest czystym podstępem, ale służy także jako substytut miłości.

Osoba emocjonalnie uzależniona cierpi nieustannie i sprawia przy tym, że inni też cierpią

Tak czy inaczej, osoba chora na uzależnienie emocjonalne jest torturowana przez swoją własną zależność od kogoś innego. Jeśli jest ofiarą czegokolwiek, to wierzy w swoje przeznaczenie i ma nadzieję, że przekona ona do tego także kogoś innego. To zmusza ją do poświęcenia samej siebie, aby ten ktoś drugi nie odchodził. Naprawdę czuje wtedy, że jeśli ta druga osoba odejdzie, straci ona całe swoje życie i jego także.  Wiele z tego, co mówi, ma charakter typowej manipulacji, ale pod tym kryje się prawdziwe cierpienie.

Niestety trudno jest przyznać się do bycia uzależnionym emocjonalnie. Jeśli to zrobisz publicznie, ryzykujesz dość sporo. Ludzie przypną Ci od razu łatkę tchórza, słabego charakteru, a nawet głupoty. Niemniej jednak prawidłowe rozpoznanie tego, czym jest uzależnienie emocjonalne jest pierwszym krokiem do odbudowy własnej psychiki.

Kluczem do sukcesu jest zrozumienie, że chociaż nasze potrzeby są wyjątkowe, ludzi w naszym otoczeniu, którzy mogą je zaspokoić, jest naprawdę wielu. A sposoby zaspokojenia tych potrzeb są mocno zróżnicowane.