Nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, ale tak jest. Mózg szuka winnego za to, co się z nami dzieje. Nie ma znaczenia, że jest to coś trywialnego i bez większego znaczenia … Znalezienie odpowiedzialnych za nasz smutek, pech lub niepowodzenia losu to potężny mechanizm obronny.
W ten sposób bowiem przenosimy aspekty, które czasami nas niepokoją, na barki innych.
Jeśli na przykład mój partner zostawia mnie z dnia na dzień, mój umysł szepcze, że prawdopodobnie jest trzecia osoba. Nie zawsze łatwo jest przyjąć, że czasami sama miłość się kończy, niszczeje i zanika. Podobnie, jeśli nie zdam egzaminu, odpowiedzialność spoczywa na nauczycielu, który się na mnie uwziął.
Znajdowanie kozłów ofiarnych, na których zrzucamy odpowiedzialność, jest dla wielu ludzi prawie stałym elementem życia.
Gra w obwinianie jest podobna do włączania wentylatora i w przypadkowy sposób rozdmuchiwania odpowiedzialności za to, co się z nami dzieje. Są tacy, którzy robią to w bardziej zadeklarowany sposób. Inni z kolei są znacznie bardziej powściągliwi i potrafią dokonać aktu rozważnego wartościowania i zastanowić się przed wskazaniem palcem.
Jednak mózg szuka winnego częściej, niż nam się wydaje i ma ciągle powtarzającą się przyczynę: złe zarządzanie emocjonalne. Kiedy dzieje się odwrotnie, niż oczekiwaliśmy, musimy znaleźć znaczenie tego, co się wydarzyło. Czasami jednak nadajemy to znaczenie poprzez obwinianie kogoś. Przeanalizujmy to.
Dlaczego mózg szuka winnego za to, co się z nami dzieje?
Idąc ulicą, poślizgujemy się, stąpając na opadłe liście drzewa. Kiedy po upadku podnosimy się na nogi, poirytowani, że przyciągamy uwagę innych i być może źli, że zrobiliśmy z siebie głupka. Ale czy nie mówimy sobie, że wszystkiemu winne są władze miasta?
Ten lokalny organ powinien przecież zadbać o utrzymanie chodnika w czystości i zebrać wszystko, co znajduje się na ziemi.
Znalezienie winnych jest czasami łatwiejsze niż uznanie oczywistości: że istnieje pech i nie zawsze można znaleźć konkretnych sprawców. Są rzeczy, które się po prostu zdarzają i to wszystko.
Są chwile, kiedy życie niesie ze sobą tak przypadkowe i arbitralne nieszczęścia, że nie ma sensu szukać odpowiedzialnego. Jednak on tego potrzebuje: nasz mózg szuka winnego za to, co się z nami dzieje.
W jakiś sposób naszym umysłem rządzi ta prosta równowaga, w której rzeczywistość podąża za regułą przyczyny-skutku. Jeśli coś się dzieje, to dlatego, że jest powód. Co więcej, przyczyna, która zapoczątkowała to nieszczęście, zawsze należy do innych (nigdy do mnie).
W ten bowiem sposób wraz z jej znalezieniem obalamy również negatywne emocje, złość na ten upadek, złość, że zrobiliśmy z siebie głupka na środku ulicy.
Dlaczego mózg szuka winnego?
Mózg szuka szuka winnego za to, co nam się przydarza, i jest to coś, co przeciętnie zdarza się z większą częstotliwością niż przypuszczamy. Do tego stopnia, że środki masowego przekazu o tym wiedzą i to wykorzystują.
W badaniu przeprowadzonym na Uniwersytecie w Amsterdamie stwierdzono ciekawe zjawisko socjologiczne. Otóż najbardziej sensacyjne gazety na ogół stosują właśnie tę strategię: sprawić, by ludność szukała winowajcy wszystkiego, co się dzieje.
A winowajcą są zawsze wysokie elity lub jakaś partia polityczna. W ten sposób nie tylko można manipulować tym procesem. Jest to również zasób, z którego korzystamy prawie nieświadomie z następujących powodów:
- Działa jako mechanizm obronny. Przerzucanie winy na innych uwalnia mnie przecież od odpowiedzialności.
- Obwinianie to broń używana jako atak, którym staramy się zranić innych, gdy jesteśmy obrażeni.
- Na ogół bardzo słabo nam idzie analiza, dlaczego pewne rzeczy się zdarzają. Dajemy się ponieść uprzedzeniom, stereotypom, szybkiemu myśleniu, które nie rozmyśla ani się nie zastanawia nad rzeczami.
Drażni nas wszystko, co negatywne… To nie ja!
Są tacy, którzy chodzą po świecie z emocjonalnym zarządzaniem na poziomie 3-letniego dziecka. Ktoś taki nie toleruje frustracji, ucieka od odpowiedzialności, ma alergię na negatywne emocje.
Kiedy popełnia błędy, gdy dzieje się coś, nad czym nie ma kontroli, kieruje swój gniew w poszukiwaniu winowajców, powtarzając sobie, że „to nie ja, to nie moja wina”.
Ta niska tolerancja błędów, niekontrolowanej części życia i nieszczęść, poddaje ich ciągłej złości. To są bardzo problematyczne sytuacje. Zarówno dla tych osób, jak i dla ich otoczenia.
Co zrobić, gdy mózg szuka winnego za to, co się z nami dzieje?
Kiedy mózg szuka winnego za to, co się z nami dzieje, przede wszystkim musimy sobie to uświadomić. Umysł składa się z wielu mechanizmów obronnych, których nie jesteśmy świadomi. Dajemy się ponieść irracjonalnym myślom, ideom typu „jeśli mi się to przydarzyło, to z jakiegoś powodu i ktoś jest temu winny”.
Dlatego zanim zaczniemy szukać kozłów ofiarnych, zastanówmy się. Zanim spojrzymy na kogo zrzucić winę, nawet na najwyższe sfery, na nasze społeczeństwo lub polityków, zastanówmy się, jak daleko sięga nasza odpowiedzialność.
Zanim włączymy wentylator, aby rozdmuchać i porozdzielać winy, skupmy się na sobie i poszukajmy rozwiązań tego, co się z nami dzieje. To jedyny sposób, aby wygrać, być odpowiedzialnym za siebie i osiągnąć dobre samopoczucie.
Bibliografia
Wszystkie cytowane źródła zostały dokładnie sprawdzone przez nasz zespół, aby zapewnić ich jakość, wiarygodność, trafność i ważność. Bibliografia tego artykułu została uznana za wiarygodną i posiadającą dokładność naukową lub akademicką.
- Hameleers, M., Bos, L., & de Vreese, C. H. (2019). Shoot the messenger? The media’s role in framing populist attributions of blame. Journalism, 20(9), 1145–1164. https://doi.org/10.1177/1464884917698170
- Malle, B. F., Guglielmo, S., & Monroe, A. E. (2014). A Theory of Blame. Psychological Inquiry, 25(2), 147–186. https://doi.org/10.1080/1047840X.2014.877340