Matki z Soacha – przykład niezwykłej odwagi

· Sierpień 22, 2018

Soacha jest gminą leżącą niedaleko Bogoty, stolicy Kolumbii. Miejsce to jest scenerią wszelkiego rodzaju złożonych trudności. Jednym z najbardziej znanych, a zarazem poruszających wydarzeń, które miało miejsce w tym mieście jest tak zwane „fałszywi pozytywni” (hiszp. falsos positivos). To przestępstwo, które ma miejsce, kiedy siły zbrojne zabijają cywilów i ukazują ich jako kryminalistów, aby osiągnąć z tego pewne korzyści.

Czytaj dalej aby dowiedzieć kim są słynne matki z Soacha.

Potwierdzono dziewięć przypadków „fałszywych pozytywnych” w Soacha. I chociaż liczba ofiar tego typu przestępstw przewyższa 3 000 w całej Kolumbii, to właśnie w Soacha stało się o tym najgłośniej. W tym mieście matki ofiar stworzyły organizację oraz wypowiedziały walkę, która kontynuowana jest do dnia dzisiejszego. Czerpią inspirację od „matek z Plaza de Mayo” w Argentynie.

„Nie pozwól, aby ktoś mówił ci co możesz lub nie możesz zrobić, czy czego nie jesteś w stanie osiągnąć. Nie. Pozwalaj. Na. To.”

-Emma Watson-

Kobiety te zostały ochrzczone przez prasę jako „Matki z Soacha”. Są też nazywane „Październikowymi Matkami„, ponieważ to właśnie w tym miesiącu zaczęły gromadzić się w grupie i podejmować pierwsze kroki. Ich wysiłki doprowadziły do krucjaty, o której dowiedział się cały świat. Ich praca została uznana i doceniona przez kilka międzynarodowych nagród.

Jeden z szokujących przypadków z Soacha

Jeden z najbardziej paradygmatycznych przypadków fałszywych pozytywnych w Soacha związany jest z Fair Leonardo Porras. Był on 25-letnim mężczyzną cierpiącym w 53% na zaburzenia poznawcze. Fair mieszkał w ubogim domu, jak większość mieszkańców Soacha. Trudnił się prostymi pracami, między innymi na konstrukcji. Był znany ze swej troski o innych oraz tego, że pomagał każdemu za przysłowiowy grosz.

Fair Leonardo Porras

Pewnego dnia nie powrócił do domu. Jego rodzina rozpoczęła gorączkowe poszukiwania w szpitalach, więzieniach, hospicjach, a nawet kostnicach. Mimo to nie mogli go odnaleźć. Kilka miesięcy później, jego ciało pojawiło się w Ocaña, mieście odległym o Soacha o 600 kilometrów. Mówiono, że zginął w walce, jako że był potajemnym dowódcą uzbrojonej grupy partyzantów.

Kiedy jego krewni pojechali, by odzyskać ciało, odkryli wiele nieścisłości z historią, która została im opowiedziana. Na przykład, że jego ciało miało zostać znalezione w takiej pozycji, że trzymał broń w prawej ręce. Jednak Fair nie posiadał czucia w prawej dłoni, na co rodzina posiadała certyfikaty medyczne. To coś zaprzeczającego logice, że osoba niepełnosprawna psychicznie miałaby być liderem grupy zbrojnej.

Matki, które stały się bohaterkami

To Luz Marina Bernal, matka Fair Leonardo, z determinacją podjęła decyzję, by walczyć o ujawnienie faktów. Ówczesny prezydent Kolumbii, Álvaro Uribe, utrzymywał, że jej syn wraz z ośmioma innymi mężczyznami, których ciała odnaleziono, był kryminalistą. To dlatego matki z Soacha powzięły sobie za cel, by oczyścić dobre imię swoich dzieci.

Dzięki pomocy urzędników oraz prokuratorów z Soacha, kobietom tym udało się zaciągnąć przed sąd osoby odpowiedzialne za przestępstwo. Luz Marina dowiedziała się, że jej syn został „sprzedany” za mniej niż $100 członkom kolumbijskiej armii, która za pomocą oszustwa – obiecując pracę –  sprowadziła go do odległego miasta. Następnie zamordowała go i ogłosiła, że „zginął podczas walki”. W zamian otrzymała od rządu specjalne przepustki oraz pieniądze za „dobre wyniki”.

Matki z Soacha

Wykazując się ogromną odwagą, Luz Marina Bernal oraz inne matki z Soacha stawiały czoła wielu groźbom śmierci. Żądano od nich, aby wycofały swe oskarżenia oraz zaprzestały wywoływania presji na wymiarze sprawiedliwości.

Po ponad pięciu latach, morderstwo Fair Leonardo Porras zostało uznane za „zbrodnię przeciwko ludzkości”. Oznacza to, że dotknęło ono całą ludzkość. Sprawcy przestępstwa otrzymali wyrok 50 lat pozbawienia wolności. Jednak nadal nie wiadomo kto tak naprawdę stał na samej górze drabiny przestępczej. 

Matki z Soacha wyraziły swój ból w sztuce teatralnej oraz innych środkach artystycznej ekspresji. Nazywane są „Antygonami” oraz stały się przykładem odwagi i oporu. Podobnie jak swoje odpowiedniczki w Argentynie, zdecydowały, że nie mogą milczeć w obliczu samowoli władz. Udowodniły, że ich kobieca siła jest zdolna do zwyciężenia zła nawet w najtrudniejszych i najokrutniejszych sytuacjach.