Czasem nie ma mnie dla nikogo, bo potrzebuję mojego towarzystwa

· Styczeń 25, 2018

Czasem nie ma mnie dla nikogo, ponieważ muszę pobyć we własnym towarzystwie. Muszę wsłuchać się w samego siebie, pozbierać zepsute kawałki, wygładzić ostre krawędzie.

Więc jeśli nie odpowiadam lub jeśli przestawiłem telefon na cichy tryb na kilka godzin lub kilka dni, to nie znaczy, że spadłem z powierzchni ziemi. Po prostu zdecydowałem się pójść na spacer z sobą, kimś, kogo od dawna lekceważyłem. Czasem nie ma mnie dla nikogo – tak po prostu.

To zabawne, jak łatwo umieszczamy siebie w folderze „spam” i prawie tego nie zauważamy. Odsyłamy się do szuflady z niezałatwionymi sprawami, traktujemy jak ostanie zadanie na liście lub małą przyklejaną karteczkę zagubioną w bałaganie na naszym biurku. Zawsze jest coś ważniejszego.

„Są trzy niezwykle twarde rzeczy: stal, diamenty i poznanie samego siebie.”

-Benjamin Franklin-

Żyjemy w niezwykle wymagającym i konkurencyjnym świecie – to wiemy wszyscy. Jest tak wiele do zrobienia, a nasze dni upływają w pośpiechu i są niesłychanie wyczerpujące. I jakby tego było mało, teraz otrzymaliśmy na wyciągnięcie ręki również stałą, natychmiastową możliwość komunikacji.

Żyjemy w mediach społecznościowych, zawsze jesteśmy dostępni, wydaje się, że zawsze znajdziemy jakąś wiadomość, na którą należy odpowiedzieć , e-mail do sprawdzenia i zdjęcia do polubienia – nawet jeśli nie mamy na to ochoty.

To tak, jakbyśmy mogli zobaczyć wszystko poza tym, co znajduje się tuż przed naszymi oczami. Nasze zmęczone oczy potrafią odczytać potrzeby innych, ale nie są w stanie odszyfrować własnych… Wszystko jest zamazane, zaplątało się w naszym sercu i umyśle, coś nie jest w porządku ale nie wiemy, co…Czasem nie ma mnie dla nikogo - chowająca sie kobieta.

Osiągnąłeś swój limit ale jeszcze o tym nie wiesz

Ludzie cię potrzebują i ty to wiesz. Każdego dnia masz przed sobą dziesięć gór, na które należy się wspiąć – zarządzasz tym wszystkim, to prawda. Nikt jednak nie daje ci za to medali, prawie nikt nie docenia twojego oddania ani wszystkich rzeczy, które poświęcasz dla osób wokół ciebie.

Krok po kroku rzeczy tracą sens, a ludzie tracą atrakcyjność. Świat zostaje pozbawiony muzyki, nic się nie rymuje, magia odchodzi, a ty toniesz przytłoczony własnymi obowiązkami niczym kamień w studni bez dna.

Bycie dostępnym dla każdego, w każdej godzinie, każdego dnia pociąga za sobą potajemnie rosnące koszty. Ten rodzaj stresu może mieć poważne konsekwencje, prowadząc w najgorszym wypadku do depresji:

  • Zmęczenie, skrajne wyczerpanie, które czasami nie poprawia się wraz ze snem.
  • Bóle głowy, migreny.
  • Ból pleców.
  • Złe trawienie.
  • Uczucie ciągłej nudy, prawie tracisz zainteresowanie życiem.
  • Niecierpliwość i drażliwość.
  • Frustracja, cynizm, apatia, stały zły nastrój…

Choć może się to wydawać ironiczne, życie w tak hiper-stymulowanym i hiper-wymagającym środowisku kończy się uczuciem otępienia. Stajemy się niewrażliwi na nasze własne potrzeby, obcy sobie aż zmieniamy się w rozbitków na wyspie Circe, na której całkowicie zapomnieliśmy, gdzie jest nasz prawdziwy dom.Mężczyzna - sam dla siebie.

Czasem nie ma mnie dla nikogo – dziś potrzebuję siebie

Mówienie na głos „teraz nie ma nie dla nikogo, potrzebuję pobyć z samym sobą” nie jest samolubne. Nikomu nie wyrządza krzywdy, niczego nie zaniedbujemy, świat będzie się nadal obracał. Jednak stanie się coś cudownego: otworzymy drzwi do emocjonalnego uzdrawiania. Damy sobie dar czasu i własną przestrzeń. Schronienie.

To będzie jak wpełznięcie do dziupli drzewa, aby nawiązać kontakt z naszymi korzeniami. Tam na nowo odkrywamy siebie niemalże w pozycji embrionalnej, aby odżywiać się i pozwalać naszym liściom, naszym pięknym gałęziom rosnąć wysoko i swobodnie. Dotknąć nieba.

Oto kilka pomysłów wartych przemyślenia. Pomogą wam tam dotrzeć.

„Stajemy się tym kim jesteśmy w oparciu o całkowite i głębokie odrzucenie tego, kim uczynili nas inni.”

– Jean-Paul Sartre-Przejęcie kotroli.

Jak przejąć kontrolę i zająć się sobą, gdy „potrzebuję swego towarzystwa”

W świecie, w którym czujemy się więźniami naszych zobowiązań, powinna istnieć jakaś przestrzeń – małe, wygodne, szczególne miejsce, które należy tylko do nas. Taka twoja łódź ratunkowa, kiedy czujesz, że toniesz.

  • Kiedy wyczujesz zewnętrzne naciski, które uniemożliwiają ci bycie sobą, zatrzymaj się i wizualizuj swoją łódź ratunkową: wejdź do
  • Czas przygotować plan ratunkowy. Benjamin Franklin zwykł mawiać, że „jeśli w naszym codziennym życiu nie mamy planu przetrwania, jesteśmy skazani na wieczne dryfowanie.”
  • Plan przetrwania powinien mieć cel i priorytety (Dzisiaj moim celem jest wytrzymanie w pracy. Moim celem jest nie zestresować się, a mój plan obejmuje dwie godziny dla siebie. Dogadanie się z kolegami z pracy i rodziną zeszło dzisiaj na drugi plan.)

Podsumowując, musimy jasno powiedzieć, że będą dni, w których naszym całkowitym i absolutnym priorytetem będziemy my sami. Uświadomienie tego naszym bliskim nie jest w żadnym wypadku egoizmem.

Wyłączenie telefonu komórkowego, wyjście na spacer, głębokie oddychanie i znalezienie schronienia w naszych własnych myślach jest działaniem zmierzającym do uzyskania prawdziwego zdrowia psychicznego. Ponieważ, bez względu na to czy w to wierzymy czy nie, zwrócenie uwagi na „potrzebuję pobyć z sobą”, zapisanie własnego imienia na liście priorytetów, jest czymś więcej niż tylko wskazaniem, jest OBOWIĄZKIEM.

Czasem nie ma mnie dla nikogo – chcę pobyć sam.