„Dzikie dzieci” i ich zachowanie w naszym społeczeństwie

· Sierpień 23, 2018

Jedną z wielkich debat, które zajmowały ważną część naszej historii, jest wpływ społeczeństwa na rozwój dzieci od najmłodszych lat. Dwa wielkie i znane nazwiska, jakie zajęły swoje stanowiska w tej dyskusji to Jean-Jacques Rousseau z jednej strony i Thomas Hobbes z drugiej. Ich idee dotyczyły dobroci i niegodziwości ludzkości, dwóch kwestii ściśle związanych ze zjawiskiem, które można określić jako „dzikie dzieci„.

Jean-Jacques Rousseau (1896) dowodził, że człowiek jest dobry z natury, a społeczeństwo to coś, co go po prostu niszczy. Thomas Hobbes (1588-1679) jest autorem słynnej frazy o treści „człowiek człowiekowi wilkiem”, co oznacza po prostu, że człowiek jest z natury zły, a mechanizmy kontroli społecznej powstrzymują to zło przed niszczeniem wszystkiego wokół. Ale jak się dowiedzieć, kto miał rację? I skąd się biorą dzikie dzieci?


Nie można odseparować dziecka od społeczeństwa, aby przetestować tę kwestię. Wchodzą tutaj w grę zarówno powody moralne jak i etyczne. Znamy jednak dzieci, które ze względu na różne okoliczności dorastały w całkowitej izolacji od społeczeństwa. Te przypadki są znane jako „dzikie dzieci”. I to właśnie nimi zajmiemy się bliżej w naszym dzisiejszym artykule.

„Każdy człowiek ma w sobie dziką bestię.”
-Fryderyk II Wielki-

„Dzikie dzieci” to ludzie, którzy w dzieciństwie żyli poza nawiasem społeczeństwa. Dotyczy to zarówno tych dzieci, które zostały gdzieś zamknięte, jak i dzieci porzucone na wolności przez rodziców. Przypadki te są rzecz jasna naprawdę nieliczne, a niektóre z nich zostały nawet zakwestionowane lub traktowane są jako mity o stosunkowo małej wiarygodności. Jednak istnieje ponad dwadzieścia przypadków, które zostały udokumentowane i zbadane, nadano im w związku z tym ogólną nazwę “dzikie dzieci”.

Dzikie dzieci – przypadek Víctora z Aveyron

Prawdopodobnie najsłynniejszym przypadkiem, które można zaklasyfikować jako dzikie dzieci jest Victor z Aveyron. Został on złapany w głębi lasu przez francuskich funkcjonariuszy (według Jeana Marca Gasparda Itarda, 2012), kiedy miał około jedenastu lat. Po tygodniu Victor uciekł, a po kolejnej zimie został schwytany ponownie w opuszczonym domu. W szpitalu lekarze przystąpili do badania jego przypadku.

Jedną z najpopularniejszych i najbardziej prawdopodobnych teorii dotyczących przypadku Victora jest to, że cierpiał na zaburzenie ze spektrum autyzmu. Biorąc pod uwagę dziwne zachowania, które demonstrował, rodzina go opuściła już w bardzo wczesnej młodości porzucając po prostu w lesie. Liczne blizny na ciele Victora nie były spowodowane życiem na wolności, ale pasowały do przypadków fizycznego znęcania się nad nim na długo przed tym, kiedy odnaleziono go w lesie.

Victor z Aveyron

Według jednego z lekarzy, którzy wzięli jego sprawę (był nim wspomniany powyżej Jean Marc Gaspard Itard, 1801), Victor był nieprawdopodobnie wręcz zaniedbanym, brudnym dzieckiem, wstrząsanym nieustannie spazmatycznymi ruchami, a nawet drgawkami. Kołysał się przy tym nieustannie na boki jak zwierzęta w zoo. Miał w zwyczaju gryźć i drapać tych, którzy się do niego zbliżyli. Nie okazał nawet cienia uczuć tym, którzy się nim zaopiekowali i, mówiąc krótko, był obojętny na wszystko i nie zwracał na nic uwagi.

Chociaż jego wygląd fizyczny poprawił się na tyle dobrze, jak jego zachowania towarzyskie i społeczne, nie udało się go jednak nauczyć mówić i zachowywać się w sposób cywilizowany. Przez cały czas spędzony wśród ludzi Victor z Aveyron opanował raptem kilka pojedynczych słów.

Marcos Rodríguez Pantoja

Chociaż istnieje kilka przypadków określanych jako „dzikie dzieci”, które żyły ze zwierzętami, takimi jak kozy, psy, gazele, wilki, małpy itp., to jednak wiele z nich jest automatycznie odrzucanych z powodu braku danych, które poświadczają ich autentyczność. Jednak sprawa Marcosa Rodrigueza Pantoja jest całkiem bliska naszym czasom współczesnym i z tego też powodu dobrze weryfikowalna.

Rodzice Marcosa sprzedali go w wieku siedmiu lat właścicielowi ziemi, który następnie oddał go pasterzowi kóz, z którym chłopak żył aż do śmierci opiekuna w jaskini. Po śmierci pasterza Marcos został sam na tym świecie przez kolejne 11 lat, dopóki nie znalazła go hiszpańska Gwardia Cywilna. Przez te jedenaście lat jego jedynymi towarzyszami życia były wilki.

Człowiek i wilk

Antropolog i pisarz Gabriel Janer Manila (1976) zbadał dogłębnie tę sprawę. Przyczyną porzucenia dziecka był trudny społeczno-gospodarczy kontekst w postaci skrajnego ubóstwa jego rodziców. Umiejętności, które Marcos nabył przed rozstaniem z nimi, wraz z jego niezwykłą naturalną inteligencją, umożliwiły mu przetrwanie w zupełnie dzikim środowisku. Podczas swojej izolacji Marcos poznał odgłosy zwierząt, z którymi żył każdego dnia i używał ich do komunikowania się z nimi, podczas gdy wręcz całkowicie porzucił ludzki język.

Po powrocie do społeczeństwa zaczął dostosowywać swoje zachowanie do ludzkich zwyczajów, chociaż nawet w dorosłym życiu wykazywał tendencję do życia na wolności ze zwierzętami. Rozwinął w sobie także silną niechęć do hałasu i miejskiej atmosfery (w tym i zapachu miasta). Utrzymywał w sobie niezłomne przekonanie, że życie wśród ludzi jest o wiele gorsze, niż życie w towarzystwie zwierząt.

Genie

Rodzice Genie (według Rymera, 1999) mieli poważne problemy – jej matka była praktycznie całkowicie niewidoma z powodu odwarstwienia siatkówki i miała do tego jeszcze zaćmę. Z kolei ojciec Genie cierpiał na depresję, która pogorszyła się jeszcze bardziej, gdy babcia Genie zginęła w wypadku samochodowym.

Genie zaczęła mówić później niż większość dzieci i lekarze zdiagnozowali u niej możliwą niepełnosprawność intelektualną. Z tego też powodu jej ojciec, w obliczu obaw, że władze zabiorą mu jego córkę, zrozumiał, że musi ją chronić przed niebezpieczeństwami z zewnątrz. Jest to mechanizm, na bazie którego dość często “powstają” dzikie dzieci.

Tragiczne wydarzenia z młodości

Ojciec Genie uwięził córkę w swoim pokoju. Mogła wydawać jedynie pojedyncze odgłosy i spędzała noce zamknięta w klatce. Jej dieta składała się głównie z jedzenia dla niemowląt. W wieku 13 lat rozumiała tylko 20 słów, z których większość była krótka i miała wyłącznie negatywne znaczenie: “przestań”, “wystarczy”, “nie”… Pokój Genie był zamknięty na klucz. Dostępna była tylko mała dziurka, która pozwalała dziewczynce zobaczyć dosłownie 5 centymetrów otaczającego świata. Pozostali mieszkańcy domu nie mogli jej odwiedzać ani nawet z nią rozmawiać.

W końcu matka Genie uciekła wraz z nią i jej bratem i zgłosiła fakt ukrywania dziecka. Wszystko po to, aby władze mogły poddać terapii Genie (według Reynoldsa i Fletcher-Janzena, 2004). Pierwszą częścią leczenia było odizolowanie dziewczynki od matki i umieszczenie jej w rodzinie zastępczej.

Niestety po upływie krótkiego czasu badacze doszli do wniosku, że dziewczynka doświadczyła regresji. Była w gorszym stanie, niż kiedy ją znaleziono. Potem wróciła ona do matki, która zdała sobie sprawę, że bardzo trudno jest się nią zaopiekować z powodu tego, co przeżyła w różnych domach adopcyjnych.

Dzikie dzieci z czasów bliższych współczesności – Rochom P’ngieng

Rochom P’ngieng (według El País, 2007) była dziewczyną z Kambodży, która zaginęła w wieku 9 lat w dżungli. Pojawiła się ponownie dopiero 10 lat później. Po zniknięciu z gospodarstwa jej rodziców zarządzono intensywne poszukiwania, jednak bez skutku. Rochom P’ngieng została znaleziona po dziesięciu latach przez rolnika, który nic o niej nie wiedział, ale zaprowadził dziewczynę na policję.

Kiedy wróciła do społeczeństwa, Rochom nie mogła znieść konieczności noszenia ubrań. Nie pamiętała tego, że wcześniej rozmawiała normalnie z rodzicami. Po okresie spędzonym w dżungli porozumiewała się jedynie za pomocą chrząkania. Zawsze chodziła na czworaka, a kiedy została sama, nieustannie próbowała uciec. Liczne blizny, które miała na ciele powodowała, że badający ją naukowcy sądzili, że mogła być w niewoli, a nawet zaznała aktów przemocy (według The Guardian, 2007).

Później Rochom uciekła ponowie. Znaleziono ją 10 dni później ukrytą w szambie. Została uratowana i przyjęta do szpitala, gdzie była bardzo słaba, śpiąc przez cały dzień. Była blada i bez sił. Obecnie żyje w ośrodku zamkniętym, gdzie poddawana jest próbom nauczenia jej życia wśród ludzi.

Powrót do społeczeństwa

Powrót osób określanych jako „dzikie dzieci” do społeczeństwa nie nie jest łatwym zadaniem. Niektóre czynniki, takie jak stopień izolacji i wiek, w którym się znajdowały, kiedy opuściły społeczeństwo, są decydujące, jeśli chodzi o zrozumienie ich zachowania wśród ludzi (według Singha i Zingga, 1966).

„Dzikie dzieci”, które zostały pozbawione wszelkiego kontaktu z ludźmi, czyli takie, które nawet nie widziały wcześniej ludzi na oczy, będą miały jeszcze większe problemy. Z kolei te, którzy żyły jedynie wśród zwierząt, mogą cechować się lepszymi zdolnościami do adaptacji.

Pozbawienie odpowiednich bodźców w bardzo młodym wieku określi doświadczenia tych dzieci (według McCrone’a, 1994). W tym sensie izolacja może ograniczać nawet ruchy ciała i powodować wady fizyczne. Inne podstawowe umiejętności, takie jak pamięć przestrzenna, mogą nie rozwinąć się w sytuacjach takiej pełnej izolacji.

„Wiem, że któregoś dnia dotrę do mojego domu, a mojego syna tam nie będzie. Zgubię go, ale wtedy problem nie będzie mój, będzie również Twój „.
-Film zatytułowany „Dzikie dzieci” –

Sposób życia a więź z przyrodą

Z drugiej jednak strony, szczególnie dla w przypadkach, gdy „dzikie dzieci” żyły wyłącznie w otoczeniu zwierząt, naturalistyczna inteligencja (według Howarda Gardnera, 2010) jest zwykle bardzo rozwinięta. Jest to umiejętność postrzegania relacji między gatunkami, grupami obiektów i ludzi.

Dochodzi do tego biegłość w rozpoznawaniu różnic i podobieństw między nimi. Dzikie dzieci specjalizują się niejako w rozpoznawaniu, rozróżnianiu, obserwowaniu i klasyfikowaniu członków stada lub gatunków flory i fauny, będąc jednocześnie polem obserwacji i efektywnego wykorzystania świata przyrody.

Jednak interakcja z innymi ludźmi i skuteczne więzi społeczne są podstawowymi umiejętnościami, których „dzikie dzieci” nie rozwiną u siebie praktycznie wcale z oczywistych przyczyn. Z tego powodu oraz z uwagi na olbrzymi kulturowy komponentu emocji i ich regulacji, dzikie dzieci mają trudności z dostosowaniem się do tych niepisanych zasad, które rządzą funkcjonowaniem każdego współczesnego im społeczeństwa.

Metody komunikacji wykorzystywane przez „dzikie dzieci” i tworzone z myślą o nich

Rozwój języka jest kolejnym ważnym punktem edukacji. Ludzie zaraz po narodzinach potrafią generować ponad 200 różnych dźwięków. Społeczeństwo, poprzez wzmocnienie niektórych z nich, wskaże dziecku, które z tych dźwięków odpowiadają stosowanemu przez nie językowi lub językom, którymi dzieci będą się następnie posługiwać.

Dzieci, które nie poznają języka ludzkiego od pierwszych chwil życia, będą miały o wiele większe trudności z posługiwaniem się nim w późniejszych latach. To samo dotyczy także i gramatyki.

Remus i Romulus

Lingwista Noam Chomsky (1957-1999) zasugerował, że istnieje limit czasu na naukę języka w sposób w pełni naturalny. Ten okres trwa trzy lata i gdy ten czas minie, zanim dziecko nie nauczy się dobrze języka, nie będzie już nigdy w stanie w pełni rozwinąć struktur mózgowych koniecznych do jego nauki. Podczas gdy możesz uczyć się nowych słów, pełne opanowanie języka będzie wymagać od niego niezwykłego wysiłku.

Jak sugeruje Chomsky, od chwili urodzenia mamy wrodzone struktury mózgu. Te ewolucyjnie uformowane struktury są zaprogramowane tak, aby rozwijać pewne zachowania lub działania, takie jak mówienie.

Jeśli jednak struktury te nie otrzymają niezbędnych bodźców, przestaną być użyteczne i nie osiągną zamierzonego celu. Można określić to obrazowo, że “wygasną”. Ponadto konieczne jest, aby rozwój tych struktur zachodził w tym samym czasie co innych obszarów mózgu.

Dzikie dzieci na ekranach kinowych

Obraz Mowgli, dziecka dżungli stworzonego przez pisarza Rudyarda Kiplinga (w 1894), nie odpowiada rzeczywistości „dzikich dzieci”, tak jak nie możemy patrzeć na Tarzana jako punkt odniesienia. Brak w zasadzie wszystkiego odczuwany przez te dzikie dzieci nie powoduje, że nagle staną się rewolucjonistami, gdy tylko wrócą do normalnego społeczeństwa.

Przyszłe perspektywy, jakie mają przed sobą takie dzikie dzieci zazwyczaj nie są zbyt dobre. Po pozbyciu się bodźców i doświadczeń wspólnych dla gatunku ludzkiego, przechodzą one przez liczne trudne okresy, aby rozwinąć pewne typowe umiejętności, takie jak język. Pomimo tego nie będą w stanie ani wrócić później do swojego dawnego życia, ani też zasymilować się w pełni ze społeczeństwem.

„Dzięki temu wszyscy razem, robotnicy, studenci, ludzie wszystkich ideologii, wszystkich religii, z naszymi logicznymi różnicami możemy zjednoczyć się tak, aby zbudować bardziej sprawiedliwe społeczeństwo, w którym człowiek nie jest dla człowieka wilkiem, ale jego partnerem i bratem”.
-Agustín Tosco-

Te niedociągnięcia lub brak umiejętności poprzedza brak bodźców i wzmocnienie ich rozwoju. Pozbawienie odpowiednich bodźców na krytycznym etapie życia może utrudniać pełny rozwój umiejętności, takich jak język lub pamięć przestrzenna. Wszystko to, wraz z trudnością, jaką terapeuci mają z prowadzeniem skutecznej terapii wobec takich dzieci komplikuje znacząco ich i tak już bardzo trudną edukację. Utrudnia również ponowną integrację ze społeczeństwem.

Jedną z najgorszych konsekwencji dla tych „dzikich dzieci” jest to, że ich średnia długość życia jest bardzo krótka. Nie są gotowe na nowe społeczeństwo, podobnie jak społeczeństwo może nie być gotowe na te dzikie dzieci. W tym sensie debata na temat dobroci i niegodziwości człowieka oraz na temat kontrolowania lub perwersyjnego charakteru społeczeństwa jest nadal otwarta.