Opór wobec emocjonalnego uzdrowienia

Maj 29, 2017 w Psychologia 343 Udostępnione
kobieta i księżyc - wewnętrzny opór

Powiada się, że my wszyscy poszukujemy dobrobytu. Wszyscy chcemy być szczęśliwi. Mówią, że robimy wszystko, co w naszej mocy, by to osiągnąć. Skąd się zatem bierze opór? Jeżeli przechodzisz przez ciężki okres i zostaniesz o to zapytany, z pewnością powiesz, że chciałbyś się z niego wyrwać. Psychologowie twierdzą, że to nie do końca prawda. Podczas terapii pacjenci nierzadko wykazują opór przed wyzdrowieniem.

„I nawet ślepota niewidomego i jego ostrożny krok powinny poświadczyć o sile słońca, na które spoglądam.”

-Nietzsche-

Jako część procesu psychoanalitycznego i terapii psychologicznej, opór wyrażany jest na wiele sposobów. Zaczyna brakować Ci czasu, by udać się na sesję terapeutyczną, powoli tracisz zainteresowanie, krytykujesz terapeutę lub psychoanalityka…

Wszystko, co zatrzymuje lub hamuje progres, stanowi pewną formę sprzeciwu wobec uzdrowienia. Dlaczego ktoś, kto cierpi i ma możliwość zakończenia swojej udręki opiera się takiej szansie?

Opór

W rzeczywistości opór sugeruje walkę pomiędzy świadomym pragnieniem zmiany i podświadomymi siłami, które ten proces utrudniają. Korzenie cierpienia tkwią w tych podświadomych siłach.

Oto paradoks: leczenie może stanowić dla ludzi niemały problem. To powód, dla którego wiele osób przejawia opór w przeprowadzeniu procesu, który wydobędzie nas z wielkiego cierpienia.

Uzdrowienie jest problematyczne z wielu powodów, my skupimy się na trzech:

  • Obawiamy się, że nie będziemy w stanie stawić czoła bólowi.
  • Kiedy pozbywasz się cierpienia, tracisz również pewne korzyści, które z niego płyną.
  • W grę wchodzi olbrzymie poczucie winy.

kobieta w depresji

Obawa przed jeszcze większym cierpieniem

Gdybyś został zapytany o swoje problemy i konflikty, z pewnością zrobiłbyś listę ogólnych sytuacji, które doprowadzają Cię do gniewu: nie jesteś szczęśliwy ze swoją partnerką lub zadowolony z pracy, nie podobają Ci się stosunki w Twojej rodzinie, obawiasz się opinii innych oraz podobnych rzeczy.

Kiedy przyjrzymy się bliżej tym sytuacjom, zdajemy sobie sprawę, że to tylko wierzchołek góry lodowej skrywający bardziej złożoną rzeczywistość.

Na przykład nie chodzi o to, że nie jesteś zadowolony z partnerki, lecz raczej o to, że straszliwie boisz się bycia opuszczonym, a to sprawia, że chorobliwie ją kontrolujesz, co tylko nastręcza jeszcze większych problemów. Nie chodzi o to, że jesteś niezadowolony z pracy, lecz raczej o to, że boisz się swojego szefa i niemożliwym wydaje Ci się walczyć o swoje prawo do pewnych rzeczy.

Chociaż możemy nie zdawać sobie z tego sprawy, my wszyscy wiemy, że zawsze istnieją ukryte powody naszych problemów. To zwykle lęki, poczucie winy i pragnienia, których nie chcemy świadomie zaakceptować.

To wszystko sprawia, że na naszej drodze do wyzdrowienia pojawia się opór. Nie chcemy stawić czoła tej bolesnej rzeczywistości, ponieważ myślimy, że nie będziemy w stanie sobie z nią poradzić.

Pośrednie korzyści płynące z cierpienia

Pomimo wszelkich komplikacji, jakie ze sobą niesie, cierpienie może mieć też swoje dobre strony. W rzeczywistości o wiele łatwiej nam powtórzyć całą listę problemów, jakie nas dotykają, niż poświęcić czas i energię na ich rozwiązanie. Zatem utrzymywanie naszego cierpienia pozwala nam zaoszczędzić energię.

Opierając się na naszym nieszczęściu, zwykle budujemy szczególne nastawienie wobec naszego życia, które usprawiedliwia nasze problemy. Na przykład: „Nie potrafię znaleźć lepszej pracy z powodu obecnego kryzysu ekonomicznego, muszę zadowolić się tym, co mam.”

W tym momencie problemy nie są już naszą odpowiedzialnością. Stajemy się ofiarą okoliczności. Pragniemy nawet, aby ludzie nazywali nas „biedactwem” i pocieszali.

W końcu, choć może się to wydawać dziwne, ludzie przywiązują się do swoich problemów. W rzeczywistości, kiedy rozwiązujemy problem, możemy poczuć nawet pewnego rodzaju żal.

smutna dziewczyna

Poczucie winy i kara

Chociaż oni nigdy się do tego nie przyznają, niektórzy ludzie są przekonani, że zasługują na cierpienie, jakie ich spotyka. Nie chodzi o to, że zaczynają cierpieć z własnej woli, ale unikają uwolnienia się z tych trudnych okoliczności, mimo iż nadarza się taka okazja. Przejawiają opór.

Żadna terapia na nich nie działa. Żaden psycholog, ani psychoanalityk. Żaden rodzaj zmiany nie daje rezultatów. Jedyna rzecz, która naprawdę ma znaczenie to ich własne cierpienie.

Ci ludzie podświadomie myślą, że powinni być ukarani. Dlaczego? W większości wypadków z powodu dziecięcej traumy, rodziców, którzy wymagali od nich niemożliwego lub czegoś podobnego.

Prawdą jest, że przyjmują oni idee i nastawienie, które uniemożliwiają im sięgnięcie po pomoc, której potrzebują. Dlatego mogą wypełniać karę, na którą myślą, że głęboko zasługują, bez wyraźnego powodu.

Wszyscy posiadamy, większą lub mniejszą, kombinację różnych form oporu, który uniemożliwia nam wyleczenie naszego emocjonalnego bólu. Opór ten jest wyraźniejszy podczas konsultacji psychologicznej, ale przejawia się też w życiu codziennym.

Przezwyciężyć opór to niełatwe zadanie, ale jednocześnie oznacza to początek końca naszego ogromnego cierpienia. 

WIĘCEJ DLA CIEBIE