Funny Games, czyli o biernej przemocy

21 Sierpień, 2020
Funny Games Michaela Hanekego konfrontuje nas z nowym typem przemocy. Ten psychologiczny thriller przedstawia historię napadu na rodzinę w wakacyjnym domu.
 

Funny Games to amerykański film wyreżyserowany przez Michaela Hanekego. Jest to wierna replika austriackiej wersji tego samego reżysera z 1997 roku. Film opowiada o rodzinie napadniętej przez dwóch młodzieńców podczas wakacji.

Mógłby być to pełen przemocy thriller jak każdy inny, ale to nie fabuła czyni Funny Games wyjątkowym filmem. Daje on lekcję widzom, krytykując przemoc, którą przepełnione są dzisiejsze produkcje.

Funny Games krytykuje, przede wszystkim, brutalne rozrywki oraz publiczność czerpiącą radość z oglądania cierpienia.

Funny Games (zarówno w wersji austriackiej jak i amerykańskiej) chce przekazać widzowi, do jakiego stopnia jest współwinny wszechobecności przemocy, jakiej jest świadkiem. W swoim otoczeniu lub w kinie.

Funny Games: historia niekonwencjonalnej przemocy

Na początku filmu Ann i George (Naomi Watts i Tim Roth) jadą do swojego wakacyjnego domu wraz z synem, Georgie (Devon Gearhart). Podczas jazdy Land Roverem słuchają płyty z muzyką operową. Holują piękną żaglówkę.

Gdy się rozpakowują, dwóch elokwentnych, choć nieco dziwnych młodzieńców, pojawia się pod drzwiami. Jednak ich nieskazitelne maniery i przynależność do klubu białych, bogatych ludzi szybko przekonują do nich młodą parę. Potem zaczyna się koszmar.

Rodzina ma bowiem do czynienia z dwoma socjopatamiktórzy grożą im nożem, pistoletem czy kijem do golfa, zachowując przy tym doskonałe maniery. Młodzieńcy zwracają się do siebie w różny sposób: Peter i Paul, Tom i Jerry, Beavis i Butt-Head. Grają ich Michael Pitt i Brady Corbet.

 

Kim są ci socjopaci?

Peter i Paul działają bez wyraźnego motywu. Gdy George, ojciec rodziny, pyta ich, dlaczego są tak okrutni, odpowiadają parodiami prostych historii, jakiej oczekuje widz.

Opowiadają o nieszczęśliwym dzieciństwie, nieudanym życiu seksualnym, frustracji czy złym wychowaniu. Typowe, przewidywalne i bez większego sensu. Haneke śmieje się z prostych historii stojących za psychiką postaci z mediów masowych.

Peter i Paul używają białych rękawiczek dokonując okrutnych działań. Czasami Pitt zwraca się bezpośrednio do widzów, wyśmiewając ich za kibicowanie Anne i George’owi. Do tego, w filmie pojawiają się małe aluzje sugerujące współwinę widza w przemocowej fabule.

Aktorzy rzucają spojrzenia w kamerę podczas okrutnej gry. Scena w kuchni ma zwrócić naszą uwagę na to, w jaki sposób konsumujemy przemoc, traktując ją jak coś lekkiego. “Dlaczego nas nie zabijesz?” – pyta George. Oprawca odpowiada: “A co z zabawą?” Widz pozostaje zaangażowany w koszmarny spektakl.

Co jest celem Funny Games?

Michael Haneke to austriacki reżyser, który przyzwyczaił nas do niekonwencjonalnych produkcji opartych na rozrywce wymuszającej refleksję. Przemoc u Hanekego nie jest zabawna, elegancka, sexy ani nawet dramatyczna. Jest po prostu nieprzyjemna. Wątek nie rozwija się w innych kierunkach, by nie odciągać od tematu.

Celem Funny Games jest skonfrontowanie nas z naszym pełnym hipokryzji upodobaniem do przemocy pokazywanej w hollywoodzkich produkcjach. Patrzymy na okrucieństwo jak na coś odległego, obcego.

 

Film pokazuje nam również, że nawet doskonałe życie rodzinne czy zawodowe nie ochroni nas przed niebezpieczeństwem. Nie jesteśmy przygotowani na walkę z naszą bezbronnością. Nie ma to zatem nic wspólnego z przekazem serwowanym przez Hollywood.

Klatka z filmu

Jesteśmy współwinni absurdalnej, efekciarskiej przemocy w kinie

Haneke chce wyprzedzić nasze wnioski z naszych przemyśleń. Pokazać, że nasze myślenie pozostaje pod wpływem wieloletniego oglądania pełnych przemocy, komercyjnych produkcji.

Dlatego film nas oszukuje, daje nam wskazówki, które zdają się mieć znaczenie, podpowiada, jak rodzina, teoretycznie, mogłaby “uwolnić się” od dramatu. Wskazówki te bazują na innych przemocowych filmach. Funny Games idzie jednak w innym kierunku.

Koniec z mitami

Przemoc nie jest logiczna ani przewidywalna. Role odwracają się, ucieczka nie jest heroiczna, a losy postaci pozostają owiane tajemnicą. To sucha przemoc, bez ozdób, bez dodatków. Taka przemoc odbija się na naszej psychice i podważa to, co pokazują nam media.

Funny Games to konieczna pozycja na Twojej liście, jeśli chcesz oderwać się od typowych wzorców w kinie. Lepiej więc nie oglądaj tego filmu, jeśli wolisz konwencjonalne, brutalne kino.