Milczenie – gdy używamy go jako kary

Styczeń 30, 2018 w Emocje 0 Udostępnione
Para i milczenie.

Czasami milczenie stosujemy jako karę. Nie rozmawianie z kimś jest ucieczką, którą wiele osób wybiera, aby „wyrazić” swój gniew, dezaprobatę lub skargę. Jak skuteczna może być ta metoda w celu przezwyciężenia problemu lub skłonienia kogoś do zmiany? Jaki jest sens decyzji o unikaniu słów, gdy ktoś nosi w sobie palącą niechęć?

Rozpoczęcie dialogu z kimś nie jest łatwe, szczególnie jeśli istnieje konflikt, który wydaje się niemożliwy do rozwiązania. Ale jeśli zamiast powiedzenia wprost o co chodzi, przestaniemy po prostu odzywać się do drugiej osoby, jedyną rzeczą, jaką osiągniemy będzie stworzenie kolejnej napiętej sytuacji.

Oprócz nierozstrzygniętego sporu istnieje także otchłań, która może przekształcić się w prawdziwy inkubator trucizny. Milczenie tylko temu sprzyja.

„Odezwij się, abym mógł cię zobaczyć”.

Sokrates

Jednak wielu ludzi nie ma ochoty na rozwiązanie konfliktu poprzez dialog. To, czego chcą, to by druga osoba zaakceptowała ich punkt widzenia. Więc używają milczenia jako kary po to, by druga strona się poddała. Jest to bardzo dziecinne podejście, a najgorsze jest to, że tak naprawdę niczego nie rozwiązuje. Zaspokaja tylko ich ego.Dziewczyna - kara milczenia.

Milczenie – powody dla których używamy go jako kary

Istniej wiele argumentów broniących idei, że nie odzywanie się do innych jest w pełni uzasadnione. Zawsze chodzi o karę. O to, by druga osoba zrozumiała, że ​​w braku słów tkwi jakiś wyrzut. Ale dlaczego po prostu tego nie powiedzieć, zamiast komunikować się poprzez ciszę? Oto główne powody przedstawione przez ludzi, którzy popierają tę metodę:

  • Lepiej jest przestać rozmawiać z kimś, niż brać udział w kłótni, w której wszyscy przerzucają się obelgami.
  • Ta osoba mnie nie słucha. Bez względu na to, jak bardzo ją proszę, nie słucha. Więc lepiej nic nie mówić, bo i tak nie ma to sensu.
  • Muszą mnie przeprosić, ponieważ zrobili (lub powiedzieli, albo nie zrobili czegoś lub nie powiedzieli). Dopóki nie przeproszą, nie będę z nimi rozmawiać.
  • Po co rozmawiać, jeśli zawsze kończymy w tym samym miejscu. Lepiej przestać mówić, by przekonać się, czy druga strona zrozumie, że nie zamierzam się poddać.

We wszystkich tych scenariuszach osoby te twierdzą, że milczenie jest najlepszym sposobem na przetrwanie konfliktu. Z tego czy innego powodu postrzegają słowa jako nieskuteczne. Podejmują więc decyzję, by przestać się odzywać, by druga strona zaczęła postrzegać to jako karę i ponownie rozważyła swoją postawę.

Używanie milczenia jako kary jest działaniem agresywnym

Cisza może mieć wiele znaczeń. Niektóre z nich są naprawdę brutalne. Nie rozmawiać z kimś oznacza przyjęcie postawy pasywno-agresywnej. Czyli, że jesteśmy agresywni wobec drugiej osoby, ale w sposób niejawny. Przez większość czasu taka postawa jest tak samo lub bardziej toksyczna niż bezpośrednia agresja. Dzieje się tak, ponieważ milczenie zamienia się w otchłań, w której możliwa jest dowolna interpretacja.Dziewczyna nakazuje milczenie.

Ludzie, którzy przestają rozmawiać z innymi, mają ku temu wyraźne powody. Mają też jasne oczekiwania co do tego, jaki powinien być rezultat tego działania. Ale musielibyśmy zapytać osoby, które stosują te taktyki: czy jesteś pewien, że ta druga osoba naprawdę rozumie, co oznacza twoje milczenie?

Czy uważasz, że najlepszym sposobem, aby zmusić drugą stronę do zmiany lub zrobienia tego, co chcesz, to zaatakować brakiem dialogu?

Milczenie tworzy tylko większy dystans. Odległość nie jest zazwyczaj dobrym sprzymierzeńcem do zrozumienia lub przywrócenia zniszczonych bądź uszkodzonych więzów. Jedyne, co robi dobrze, to zwiększa dystans.

Z drugiej strony, nieodzywanie się do kogoś może być skuteczne – przez chwilę. Uruchamia karę, a druga osoba na nią reaguje. Zaczyna przepraszać, obiecuje zmianę lub robi, co tylko zechcesz. Ale na dłuższą metę powoduje gromadzenie się niechęci, która może rozwinąć się w złość. Rzadko kiedy milczenie całkowicie rozwiązuje konflikt lub ustępuje miejsca rozwiązaniu zaistniałej sytuacji. Najczęściej tylko na moment przykrywa to, co i tak w końcu znajdzie ujście.

Milczenie – kiedy jest dobre

To prawda, że ​​czasami lepiej nic nie mówić. Na przykład kiedy jesteśmy naprawdę mocno zdenerwowani. Gniew sprawia, że ​​zaczynamy wszystko wyolbrzymiać i stajemy się bardziej zainteresowani zranieniem drugiej osoby niż wyrażeniem tego, co naprawdę myślimy lub czujemy. W tych warunkach nic nie działa lepiej, niż milczenie – dopóki nie odzyskamy spokoju. W takich okolicznościach okaże się to mądrą decyzją.

Ale, jak już powiedzieliśmy, używanie milczenia, aby kogoś ukarać lub skłonić do „poddania się”, rzadko przynosi pozytywne rezultaty. Czasami stajemy przed wyzwaniem wyrażenia gniewu lub wściekłości, ale bez krzywdzenia drugiej osoby.

Wyjściem nie jest zaprzestanie mówienia, ale szukanie sposobów na budowanie mostów ku zrozumieniu. Brak słów może spowodować, że druga osoba ulegnie, co nie oznacza, że ​​konflikt zniknął. Istnieje także ryzyko, że się nie podda co może rozpocząć niebezpieczny efekt kuli śnieżnej (lawiny).Dziewczyna siedząca na pomoście.

Być może konieczne jest szukanie lepszych warunków do rozmowy lub innego sposobu wyrażenia naszej dezaprobaty. Przejście z naszej zwykłej przestrzeni do takiej, która jest bardziej ciepła i przyjazna, może czasami pomóc w ożywieniu komunikacji. Mówienie prosto z serca, postępowanie tak, jak czujesz, a nie tak, jak zakładasz, że odczuwa druga osoba, jest receptą, która prawie nigdy nie zawodzi. Spróbuj.

WIĘCEJ DLA CIEBIE