Przeznaczenie nie odwiedzi Cię w domu

· Listopad 21, 2018

Przeznaczenie, zwane także losem, opatrznością lub fatum, nie ma w zwyczaju składania wizyt domowych. Jeśli chcemy je poznać, musimy wyjść i go poszukać. Może czasem nawet myślimy, że rzeczywistość jest po to, aby zaspokajać nasze pragnienia jak gdyby za sprawą magii. Jednak prawda jest taka, że nasze tęsknoty nie spełnią się, dopóki nie podejmiemy wysiłków, żeby je zrealizować. A czasami nawet to może nie wystarczyć.

Ośmielę się powiedzieć, że najlepsze momenty w naszym życiu to zazwyczaj te, w których bierzemy stery naszego życia we własne ręce. Te, w których działamy podejmując nasze własne decyzje i w których w jakiś sposób przejmujemy kontrolę nad tym, czym jest nasze przeznaczenie. Po co tracić czas na modlitwy do wszechświata lub czekać na idealne dopasowanie planów do naszych pragnień.

Zamiast tego lepiej zastanowić się nad tym, co chcemy osiągnąć. A kiedy już ta kwestia nabierze dla nas pełnej jasności, zabierzmy się do pracy, aby podążać drogą prowadząca prosto do naszych celów.

„Znajdź sobie przeznaczenie, takie jakiego pragniesz, gdyż nigdy nie dowiesz się, kiedy dotrzesz do przeznaczenia śmierci”.
-Anonim-

Przeznaczenie piszemy naszymi decyzjami

Tworzymy przeznaczenie wraz z każdym krokiem, który podejmujemy i przy okazji każdego wyboru, którego dokonujemy. Jednak zbyt wielu ludzi wierzy, że jeśli zdadzą się na los i będą po prostu czegoś pragnąć, ich marzenia się urzeczywistnią. Ale z mojej perspektywy nie jest to prawda. Jedyny sposób, w jaki możemy mieć to, czego chcemy, to ciągle o to walczyć.

Mężczyzna patrzy na niebo - marzenia

Z drugiej strony niektórzy uważają, że każda osoba przychodzi na ten świat z określonym przeznaczeniem. Zgodnie z tą ideą wszyscy mamy coś do spełnienia, trzeba przekazać jakieś przesłanie lub ukończyć jakieś prace. W ten sposób nie bylibyśmy tu przez przypadek, a nasze istnienie miałoby konkretny cel.

To, w co wierzymy na temat naszego posłannictwa, nie jest jednak tak ważne, ponieważ każdy z nas ma swoje przeznaczenie, to, które powstało pod wpływem naszych własnych decyzji. Jedynym imperatywem jest podążanie za nim, zaakceptowanie go i walka o to, by się spełniło. Każdy z nas musi robić to, co uważa za słuszne w każdej chwili swojego życia.

„Musisz czemuś zaufać: instynktowi, życiu, karmie, czemukolwiek. Ta perspektywa nigdy mnie nie zawiodła, i całkowicie odmieniła moje życie.”
Steve Jobs

Przeznaczenie: przesąd czy rzeczywistość?

Na koniec tych rozważań, zostawiamy Wam opowiadanie, które analizuje, jak przeznaczenie może, ale nie musi wpłynąć na nasze życie. Mamy nadzieję, że się Wam spodoba.

David był bardzo pobożnym i uważnym człowiekiem. Pobożny i wierzący Żyd. Pewnej nocy, gdy spał, we śnie ukazał mu się anioł.

„Dawidzie” – powiedział anioł – „przybywam z nieba, by spełnić twoje życzenie. Bóg postanowił cię wynagrodzić i wysłał mnie z tą wiadomością. Możesz poprosić o to, czego chcesz, a kiedy się obudzisz, otrzymasz to. Kiedy się obudzisz, będziesz pamiętał wszystko, co się wydarzyło i będziesz wiedział, że to nie jest wytworem twojego umysłu. Proś więc. Czego najbardziej chcesz?

Pragnienie, które przyniosło przeznaczenie

David zastanawiał się przez chwilę, a potem przypomniał sobie, że był temat, który ostatnio nie dawał mu spokoju. To była jego własna śmierć – chciał znać swoje przeznaczenie. Zachęcony przez anioła, poprosił o następującą rzecz:

– Chcę, żebyś powiedział mi dokładnie, którego dnia i o której godzinie umrę.

Po usłyszeniu tej prośby, anioł zdawał się jeszcze bledszy i zawahał się.

– Nie wiem, czy mogę Ci to powiedzieć.
– Powiedziałeś mi, że mogę prosić o to, czego pragnę. Cóż, tego właśnie chcę.

– Powiedziałem również, że chodziło o rodzaj nagrody dla Ciebie. Ale jeśli powiem Ci to, o co prosisz, będziesz żył jak nieszczęśnik, licząc dni jakie Ci zostały do końca – powiedział anioł -. To nie byłaby nagroda, ale kara. Wybierz coś innego

David myślał i myślał. Ale czasami, gdy idea śmierci przejmuje kontrolę nad głową, trudno ją wykorzenić.

– Powiedz mi, niezależnie od wszystkiego, jaki jest dzień mojej śmierci.

Anioł uświadomił sobie, że nie może zrobić nic, aby wybić mu ten pomysł z głowy. Rozumiał tez, że musi spełnić swoje przeznaczenie, a jeśli mu nie odpowie, oznaczałoby to, ze nie wypełnił misji, która miała nagrodzić Dawida. Dlatego zgodził się niechętnie.

Znacząca odpowiedź

– Ponieważ jesteś dobrym człowiekiem i dobrym Żydem, masz zaszczyt być wśród tych wybranych, którzy umierają w najświętszy dzień tygodnia. Umrzesz w Szabat.

Powiedziawszy to, anioł się pożegnał. Dawid spał spokojnie, aż do następnego ranka.

Po przebudzeniu, tak jak mu zapowiedziało jego objawienie, miał żywo w pamięci to, o czym śnił. Poza tym poczuł się wyróżniony, że jest jedynym człowiekiem, który znał swoje przeznaczenie, gdyż z góry wiedział, że umrze w szabat.

W ciągu następnych dni wszystko szło dobrze, przynajmniej do piątku. Przygotowując się do nadchodzącego szabatu, David zaczął drżeć.

Czy to w ten szabat nadejdzie jego godzina? Czy to był powód, dla którego anioł objawił mu się właśnie w tej chwili? Jaki był sens udania się do świątyni w ostatnim dniu jego życia? Ponieważ miał umrzeć, wolał zostać w domu. David zrozumiał, że popełnił błąd. Znając przeznaczenie wiedział o czymś, czego wolałby nie wiedzieć, ponieważ z tego powodu tylko cierpiał i przysparzał smutku tym, których kochał.

Mężczyzna w końcu pomyślał, że znalazł rozwiązanie. Będzie czytał Torę w każdy piątek wieczorem i nie będzie przestawał aż do pierwszej gwiazdy następnego dnia, bo przecież wiadomo, ze nikt nie może umrzeć podczas czytania świętej księgi żydowskiej.

I tak też było. Minęły dwa lub trzy miesiące i pewnego sobotniego poranka, podczas gdy Dawid bez przerwy czytał świętą księgę Tory, usłyszał głos kogoś krzyczącego w rozpaczy:

-Pali się! Pali się ! Dom jest cały w ogniu. Wychodźcie. Pali się!… Szybko…

To był Szabat i przypomniał sobie przesłanie anioła; ale pamiętał też, że Zohar twierdził, że tak długo, jak będzie czytał Torę, jest bezpieczny i aby przekonać samego siebie, powtórzył:

– Nic nie może mi się stać, czytam Torę.

Ale głosy na ulicy popędzały: Hej tam wy, którzy jesteście na strychu… Słyszycie mnie? Wyjdźcie natychmiast. Potem może być za późno. Wychodźcie!

Smutne zakończenie

David zadrżał. To wszystko się działo, bo chciał ocalić życie, bo próbował oszukać przeznaczenie. W końcu umrze, jako ofiara własnej próby ratowania życia.

„Może jest jeszcze czas,” powiedział sobie w końcu. I zamykając księgę Tory, spojrzał na schody przekonując się, że ogień jeszcze tam nie dotarł. David schodził próbując uniknąć pewnej śmierci. Zbiegał po schodach, przeskakując po dwa stopnie; i tak się potknął, ze stoczył się po schodach na podłogę, uderzając się w kark na ostatnim stopniu.

Dawid umarł na miejscu, w ten Szabat, nigdy się nie dowiedziawszy, że pożar był w domu naprzeciwko i że nigdy do niego nie dotarł. Jego troska o przeznaczenie sprawiła, że ​​zginął przed czasem.