Brak motywacji dominującym czynnikiem towarzyszącym depresji

· Czerwiec 2, 2017

Żyjemy w społeczeństwie zdominowanym przez brak motywacji. Przyjmujemy lekarstwa przeciwbólowe, walczymy z wysokim cholesterolem i z kiepskim nastawieniem do życia. W międzyczasie ludzie pytają nas o samopoczucie, jakby depresja była zwykłym przeziębieniem, które wyleczysz zwykłym antybiotykiem.

Lekarze pierwszego kontaktu mówią, że dolegliwość ta nie ustępuje łatwo. Każdego dnia przyjmują bowiem dziesiątki pacjentów, których objawy jasno wskazują na depresję lub zaburzenia związane z niepokojem. Skarżą się między innymi na towarzyszący im brak motywacji.

Ptaki smutku mogą latać nawet tuż nad naszą głową, nie mogą jednak uwić na niej gniazda

-Chińskie przysłowie-

Cierpienie osoby dotkniętej depresją nie tylko dotyczy jej umysłu, ale również ciała. Charakteryzuje się wieloma różnymi czynnikami, między innymi bólem pleców, kości, pieczeniem w żołądku, ściskiem w klatce piersiowej, czy też bólem duszy, jak nazywają to osoby dotknięte chorobą.

Przeczytaj również podobny artykuł: Depresja: najbardziej skuteczna metoda leczenia

Zwykły koc zdaje się wtedy więzić nas swoim letnim schronieniem, zupełnie jakby oplotły nas już ramiona ośmiornicy, wobec których poddajemy się zupełnie bezsilni. Zapraszają, byśmy nic nie zmieniali, poddali się dobrowolnemu uwięzieniu, pozostając z dala od otaczającego nas świata, od ludzi, od konwersacji, od życia.

Według informacji pochodzących od Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), w ciągu nadchodzących dwudziestu lat depresja stanie się kluczowym problemem społeczeństwa na dalekim wschodzie. Aby temu zapobiec potrzebujemy konkretnego planu działania, narzędzi i profesjonalistów.

Musimy być tego świadomi. Podkreślić należy również, że nikt z nas nie jest w jakiś cudowny sposób uodporniony na występowanie zaburzeń psychicznych. W pewnym momencie naszego życia każdy z nas może zapaść na jedno z nich.

Przeczytaj również podobny artykuł: Leczenie depresji – nowa teoria według Aarona Beck’a

Nie powinniśmy też lekceważyć towarzyszącego im cierpienia. Jest to nieodzowne dla zrozumienia istoty problemu, poszukiwania rozwiązania istniejącego problemu, a także zapobiegania chorobom takim, jak depresja.

Kobieta za drzewem -depresja

Depresja niczym stygmat i osobista porażka

Marcos ma 49 lat i jest pielęgniarzem. Dwa dni temu zdiagnozowano u niego mieszane zaburzenia lękowo-depresyjne. Jeszcze zanim się umówił na wizytę u specjalisty, przeczuwał dotykający go chłód depresji. Być może dlatego, że znał jej symptomy jeszcze z dzieciństwa.

Przeczytaj również podobny artykuł: Osoby wrażliwe na zło tego świata to nie szaleńcy

Wiele lat temu bowiem jego matka zmagała się ze złym, paraliżującym humorem odbierającym chęć do życia i obserwował jak stale pozostawała w swoim pokoju. Był to rozciągnięty w czasie epizod, który na zawsze zaznaczył się cieniem w życiu Marcusa.

Teraz przyszła kolej na niego. Choć doradza się mu zrezygnować z pracy, on nie chce tego zrobić. O całej sprawie boi się rozmawiać z kimkolwiek z pracy. Do tego dochodzi jeszcze swego rodzaju silne uczucie strachu. Dlaczego? Ponieważ jak dotąd depresję postrzega się jako osobistą porażkę, wrodzoną słabość.

W jego głowie stale kłębią się powracające niczym natrętne ptaki wspomnienia dotyczące jego matki. Była to bowiem kobieta, która nigdy nie pojawiła się u lekarza, a której życie zupełnie zdominowała nieodpuszczająca huśtawka emocjonalna.

Przeczytaj również podobny artykuł: Czarna owca w rodzinie – jak układają się wzajemne relacje

Stałe wzloty i upadki zupełnie odebrały jej stabilność emocjonalną. Bardzo widoczny stał się brak motywacji. Dosłownie nie miała siły stawiać czoła podstawowym problemom, jakie niesie ze sobą codzienne życie.

Marcos zdecydował się na wizytę u psychiatry i uważa, że robi dobrze, ponieważ zapisane mu lekarstwa okazały się skuteczne. Zdawać by się mogło, że to tylko jedna choroba więcej, taka jak nadciśnienie, miażdżyca czy problemy z tarczycą. Wystarczy odpowiednio ją potraktować.

Jednak nie można dać się zmylić. Tabletki na ból życia mogą pomóc, ale to nie wszystko. Depresja to choroba wymagająca o wiele więcej. By skutecznie z nią walczyć, trzeba działać na trzech płaszczyznach. Są nimi psychoterapia, odpowiedni plan na życie i wspomaganie socjalne.

Człowiek

Brak motywacji, duże cierpienie i niekończący się brak zrozumienia

Być może przyzwyczaiłeś się już do słuchania opinii głoszących, że cierpienie stanowi nieodłączny element naszego życia. Może przywykłeś też do zapewnień, że trudności czynią z nas silniejszych ludzi i przyczyniają się do osobistego rozwoju.

Przeczytaj również podobny artykuł: Autyzm – o tym jak stawić czoła trudnej rzeczywistości

Osoby głoszące takie mądrości zapominają jednak, że depresja niesie za sobą zupełnie inny rodzaj cierpienia. Omotuje ono człowieka w najmniej spodziewanym momencie, nadciąga bez zapowiedzi, a ból duszy i brak motywacji uderza niczym zimny wiatr. Pod jego wpływem tworzy się brak motywacji, resztki sił zostają zupełnie stłamszone.

Obudowanie cierpienia murem jest ryzykowne, może Cię ono bowiem strawić od wewnątrz

-Frida Kahlo-

Ból istnienia jest obecnie niczym wirus atakujący człowieka. Nie widać go, nie można go dotknąć, ale sprawia spustoszenie. Później jakiś diagnosta z instrukcją w ręce nadaje temu czemuś nazwę i kończymy jako wrzuceni do jednego worka z innymi mało rozumianymi przypadkami.

Taki mały grzech naukowców, którym zapomina się, że każdy człowiek różni się od pozostałych, że posiada własną charakterystykę, własną historię, i  że czasem jedna strategia leczenia nie pomoże wszystkim.

Przeczytaj również podobny artykuł: Westchnienie – powietrze pozostałe po tym, kogo brakuje

Druga strona medalu

Z drugiej zaś strony kiedy omawiamy problem, jakim jest depresja, zauważamy, że w wielu krajach nadal nie istnieje jakiś zgeneralizowany sposób postępowania w przypadku wykrycia choroby. Występujący problem obsługuje w rzeczywistości lekarz pierwszego kontaktu dobierając odpowiednie leczenie.

Dopiero w przypadku braku pożądanych rezultatów kolejnym krokiem jest skierowanie go do psychiatry. Wszystko to wskazuje nam po raz kolejny, że problemy wywołane przez depresję pozostają mało znane. Sytuacja nie zmienia się mimo, że 1 na 6 osób prędzej czy później zapadnie na depresję.

Latarnia morska

Przeczytaj również podobny artykuł: Gromadzenie emocji prowadzi do pogłębienia stresu – jak temu zaradzić?

Czasem zdecydowane braki w systemie medycznym sprawiają, że w przypadku omawianych dolegliwości dochodzi do socjalnie skrzywionego spojrzenia na dany problem. Ciekawie na ten temat wypowiedziano się w artykule opublikowanym na lamach czasopisma „Psychology Today”.

Napisano tam, że jeśli mieszkańcom jakiegoś miasta wyjaśnia się, że depresja zależy wyłącznie od czynników neurobiologicznych, zauważa się o wiele lepszą akceptację choroby.

Jeszcze ciekawszy wydaje się rezultat, w którym więcej osób skłonnych jest korzystać z pomocy psychiatrycznej, ponieważ nie stanowi to głównej przyczyny zaburzeń.

Przeczytaj również podobny artykuł: Braki emocjonalne – przyczyny ich powstawania i sposoby radzenia sobie

Niestety, jak możemy zauważyć, jako całość społeczeństwo nadal jest zupełnie niezorientowane w temacie. Choroba psychiczna uważana jest za rodzaj szaleństwa bądź słabości. Brak motywacji natomiast bierze się często za oznakę lenistwa.  Tak czy inaczej wychodzi na to, że najlepsze co może zrobić chory, to skutecznie ją ukrywać.

Nadchodzi jednak chwila, w której wszyscy powinniśmy stać się bardziej świadomi, gotowi analizować i rozmyślać, zrozumieć problem, z jakim coraz częściej przyjdzie nam się spotykać. Brak motywacji, inne symptomy, depresja towarzyszyć nam bowiem będą coraz częściej.