Saroo - 25 lat drogi do domu

26 września, 2020
Niezależnie od stopnia zaawansowania technologii, utrata dzieci pozostaje dramatycznym problemem. Historia Saroo porusza tę problematykę.

Historia Saroo brzmi jak fikcja; faktycznie nagrano na jej podstawie znany film “Lion“.Najpiękniejsze jest to, że wszystko kończy się dobrze, mimo dramatycznych wydarzeń poprzedzających finał.

Imponująca przygoda Saroo zaczęła się w indyjskiej wiosce Khandwa. Wówczas chłopiec miał 5 lat i pochodził z ubogiej rodziny. Ojciec porzucił dzieci i odszedł z inną kobietą; matka, Ganesh, musiała pracować na budowie, a i tak nie starczało jej na utrzymanie rodziny.

Saroo miał dwóch braci. Starszy, Guddu, miał 10 lat i pomagał mamie. Często zamiatał wagony pociągów. Środkowym synem był Saroo, który czasem pomagał bratu w pracy. Najmłodsza siostra dopiero uczyła się chodzić.

“Rozdzielamy się tylko po to, by ponownie się odnaleźć”.

-John Gay-

Dramatyczny moment

Pewnego dnia, bracia poszli zamiatać wagony na stacji Burhanpur. Dzień był wyczerpujący i mały Saroo tak się zmęczył, że usiadł na ławce i zasnął. Ten moment odmienił jego życie na zawsze.

Gdy się obudził, brata nigdzie nie było. Zaczął go wołać, ale nic to nie dało. Zobaczył pociąg na stacji i wskoczył do niego, by szukać brata. Guddu jednak nie odpowiadał. Pociąg ruszył w kierunku Kalkuty i zmienił życie Saroo na zawsze.

Matka czekała w domu na synów, którzy nie wracali. Zaczęła śledztwo na własną rękę. Po dwóch miesiącach dowiedziała się, że starszy syn, Guddu, został znaleziony martwy. Pociąg przeciął jego ciało na dwoje.

Koszmar w Kalkucie

Saroo po 14 godzinach dotarł do Kalkuty. Nie potrafił nawet dobrze mówić i nie znał nazwy swojej stacji. Dlatego też nie wiedział, jak wrócić do domu. Został na stacji, gdzie spał między kartonami i jadł resztki ze śmietnika.

Pewnego razu grupa porywająca dzieci na ulicy chciała go złapać. Udało mu się uciec, ale nie chciał już wracać na stację. Głodował i bał się. Nie wiadomo do końca, jak to się stało, ale jakiś nastolatek zaprowadził go na komisariat. Stamtąd wysłano go do sierocińca, gdzie panowały bardzo sztywne reguły.

Bezskutecznie próbowano odnaleźć jego rodzinę. Następnie zapisano go do programu adopcyjnego, w wyniku którego pewna rodzina z Australii chciała zająć się nim i jeszcze jednym ubogim chłopcem z Indii. Jego życie zmieniło się całkowicie, gdy wyruszył do Tasmanii ze swoimi nowymi rodzicami.

Saroo

Powrót do domu

Saroo nie umiał jednak zapomnieć o przeszłości. Wciąż pamiętał swojego starszego brata, mamę i siostrę.

Podczas studiów, grupa przyjaciół i jego dziewczyna postanowili pomóc mu odnaleźć miasto, z którego pochodził. Wyszukali miasta oddalone o 14 godzin od Kalkuty i zaczęli śledztwo przy użyciu Google Earth.

Pięć lat minęło nim Saroo zobaczył na ekranie znajomą wieżę. Przyjrzał się innym miejscom i wróciły wspomnienia. Rozpoznał drogę i most. Skakał wówczas z radości – wiedział, że stamtąd pochodzi.

Następnie udał się do tej wioski i zaczął szukać. Z pomocą intuicji trafił do domu rodzinnego, ale nikogo tam nie znalazł. Chociaż zapomniał swój ojczysty dialekt, udało mu się zebrać informacje i pewnego dnia trafił pod drzwi swojej matki.

Patrzyła na niego kilka minut, nim go rozpoznała. To spotkanie po 25 latach było najszczęśliwszym momentem jego życia.

Niedługo później dowiedział się, że na imię ma nie “Saroo” a “Sheru”. Nie potrafił tego w dzieciństwie wymówić. “Sheru” oznacza lwa. Rok później wrócił w to miejsce ze swoją adopcyjną matką, by zakończyć cykl.

Somavía, J. (2000). “Los niños perdidos. UNICEF: El desarrollo de las Naciones. Ginebra: UNICEF, 27-30.