Rany emocjonalne duszy – jak je leczyć?

· Czerwiec 30, 2018

Rany emocjonalne naszych dusz. Nieustannie żyjemy w pośpiechu, zdecydowanie za dużo go w naszym życiu. Próbujemy zrównoważyć nasz stres i niepokój, co z kolei wpływa na dużą liczbę obowiązków i nacisków, które nosimy na naszych barkach. W miarę upływu czasu nasze ciężary rosną, a my nawet nie zauważamy i zapominamy, jak ważne jest leczenie ran.

Wszystko to sprawia, że ​​odłączamy się od naszej istoty, od naszej duszy. Odłączenie, które wpływa na nas bardzo niekorzystnie. Zagojenie się ran, które pochodzą z tego odłączenia często jest bardzo trudne. Czytaj dalej, aby znaleźć najlepsze zabiegi dla swojej duszy. Zobacz, jak leczyć rany emocjonalne.

Nie zdajemy sobie sprawy, że żyjemy na autopilocie, a to stało się naszym domyślnym sposobem na życie. Często po prostu działamy i reagujemy impulsywnie, bez nadmiernego myślenia i bez cieszenia się z samej aktywności. W ten sposób dochodzimy do wniosku, że nie ma wystarczająco dużo godzin w ciągu dnia, ani minut w godzinach, ani czasu dla naszych dusz.

Brniemy do przodu z wielką siłą i wigorem, ale pozostawiamy za sobą świadomość. Nie martwimy się zagubieniem lub utratą naszej istoty. Ważniejsze jest (jak sądzimy), aby dostać się gdzieś jak najszybciej, zamiast zrobić coś lepiej. Żyjemy na stałym autopilocie, który uniemożliwia nam skupienie się na tym, co naprawdę ważne – na nas samych.

Nie uciekajcie, niech Wasza dusza Was dogoni

Zanim wyjaśnimy dalej, wybierzmy się w podróż do Afryki i rozważmy historię, która niesie z sobą pewne przesłanie.

„Dawno, dawno temu odkrywca wyruszył na jeden z najbardziej niegościnnych terenów Afryki. Towarzyszyli mu tylko tragarze. Wszyscy mieli maczety, aby przebić się przez gęstą roślinność. Odkrywca miał tylko jeden cel: szybko przejść przez dżunglę, bez względu na koszty.

Jeśli natknęli się na rzekę, musieli przejść przez nią w jak najkrótszym czasie. Jeśli napotkali wzgórze, szli coraz szybciej, aby nie zmarnować ani minuty. Jednak nagle tragarze zatrzymali się.

Odkrywca był zaskoczony, ponieważ szli tylko kilka godzin.

„Dlaczego stanęliście? Czy jesteście już zmęczeni? Jesteśmy w drodze tylko kilka godzin”, powiedział.

Jeden z tragarzy spojrzał na niego i odpowiedział:

„Nie, proszę pana, nie jesteśmy zmęczeni. Ale poruszamy się zbyt szybko i zostawiliśmy za sobą nasze dusze. Teraz będziemy musieli poczekać, aż znowu nas dogonią”.

Jeśli poruszasz się zbyt szybko, zostawisz swoją duszę z tyłu.

Kobieta w białej sukni.

Nie ignoruj ​​bólu

Jest to piękna afrykańska opowieść, która odzwierciedla niebezpieczeństwo pozostania w tyle, gdy zależy nam tylko na szybkim dotarciu do celu. Staje się to naszym jedynym celem. Jeśli skupimy się tylko na nim, może to skrócić nasz czas podróży. Jednak czas, który tracimy dla dobra naszych zmysłów, będzie ceną, którą płacimy w dłuższej perspektywie.

Czasami żyjemy w pośpiechu, aby próbować ignorować ból spowodowany przez wszystkie rzeczy, które nas zraniły. Chociaż staramy się przed nimi uciec i zignorować je, nigdy nas nie opuszczają i nadal nas ograniczają. Myślimy, że jeśli je zignorujemy, po prostu znikną. W wielu przypadkach może tak się stać, ale czasem rany te wymagają innego rodzaju leczenia.

Być może będziemy musieli odkazić nasze dusze lub traktować rany w specjalny sposób. Odróżnianie jednego od drugiego wymaga inteligencji emocjonalnej.

Rany emocjonalne – na ich leczenie potrzeba czasu

Chociaż ignorujemy nasze rany emocjonalne, nie przeszkadza im to pozostawić swego śladów w naszym mózgu. W rzeczywistości często ciągniemy za sobą traumy z dzieciństwa lub inne ważne emocjonalne wydarzenia, które miały na nas wpływ, na nasze dorosłe życie. Jeśli nie możemy zobaczyć, co się dzieje, lub nie przestaniemy zastanawiać się nad tym, co się przydarzyło, by to rozwiązać, leczenie ran będzie niemożliwe – po prostu pozostaną otwarte.

Wszystkie nasze negatywne doświadczenia pozostawiają głęboki ślad na poziomie neurologicznym i będą nadal krwawić bez względu na to, jak bardzo staramy się je ignorować. Bycie silnym, w wielu przypadkach nie ma nic wspólnego z zaciskaniem zębów i po prostu kontynuowaniem. Chodzi bardziej o zbadanie klifu i znalezienie sposobu na zbudowanie mostu, aby się uratować.

Mówimy o spojrzeniu smutkowi prosto w oczy, aby dowiedzieć się, co próbuje nam powiedzieć. Lub znalezieniu sposobu na wykorzystanie energii pochodzącej z naszych negatywnych emocji, nie szkodząc przy tym nikomu. Musimy również spróbować dać chwilę wytchnienia naszemu niepokojowi, aby mógł odzyskać normalny puls. W ten sposób będzie bił z częstotliwością, która pomoże nam i zachęci do działania, zamiast pochłaniać wszystko na naszej drodze.

Pień drzewa z zegarami.

Co dzieje się z naszą duszą?

Co dzieje się z naszą duszą, kiedy nie zastanawiamy się nad rzeczami tak, jak powinniśmy i po prostu kontynuujemy, jakby nic się nie wydarzyło? Cóż, jeśli przepaść jest bardzo stroma, nasz normalny krok nie wystarczy, aby ja ominąć i skończymy wpadając w pustkę. W ten sposób przekształcamy kłopoty, jakie moglibyśmy szybko rozwiązać samodzielnie, w bardzo poważne trudności, przy których będziemy potrzebować pomocy. A to będzie wymagało czasu na rozwiązanie.

Sytuacje, które prowadzą nas do granic naszej wytrzymałości, są tymi, z których możemy się najwięcej nauczyć. Jeśli jednak chcemy wyjść z nich silniejsi, musimy spojrzeć głąb w siebie i uczyć się ze wszystkiego, czego doświadczyliśmy.

Musimy nauczyć się oceniać nasze emocje za pomocą inteligencji. Wszystkie mają dla nas wiadomość i potrzebujemy inteligencji, aby móc ją rozszyfrować. Nasza postawa musi nam dać taką możliwość. Jeśli nie, to skończy się to na tym, iż otoczymy się emocjami, które sprawią, że poczujemy się bardzo nieswojo. Zatracamy się w morzu obowiązków. Zamiatamy nasze problemy pod ten dywan bez dna.

Poruszanie się do ciągle do przodu jest ważne, ale ważniejsze jest, aby nie przegapić tego, co dzieje się po drodze. Wykorzystujemy czas, aby zignorować ból w naszej duszy. A czas jest tym, co ucieka z naszych otwartych ran. Rany wymagające leczenia, takie jak te, potrzebują miłości, a nie ignorancji.

Kobieta siedząca na pustyni.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Samanthy Gross