Pragnienia? Jestem za stara, by ich nie realizować

· Sierpień 21, 2017

W końcu, nie wiedząc kiedy, przychodzi dzień. Coś w nas budzi się, aby powiedzieć, że nie jesteśmy już na tyle młodzi, żeby nasze pragnienia nie zostały spełnione. Że nie przywiązujemy już żadnego znaczenia dla niezdecydowanych uścisków, niczym nieumotywowanych prób lub bezksiężycowych nocy.

W końcu dotrzemy do tego etapu, gdzie pojawia się obawa przed upadkiem. Docieramy do etapu, w którym ograniczenia przestają być niczym otchłań, po to abyśmy mogli próbować sięgnąć po nowe możliwości.

Jorge Luis Borges stwierdził w zakończeniu swoich „Kompletnych dzieł”, że my, jako ludzie, jesteśmy naszą przeszłością, naszą krwią, wszystkimi książkami, które przeczytaliśmy i wszystkimi ludźmi, jakich kiedykolwiek spotkaliśmy. Jednak do tej listy musimy dodać jeszcze coś innego.

Jesteśmy też wszystkim, czego nie mogliśmy zrobić we właściwym czasie. To te puste przestrzenie, te nieudane próby, w których nasze pragnienia nie zostały spełnione. Pragnienia, które obciążają nas znacznie silniej niż popełnione błędy.

Niepowodzenie jest tylko okazją do tego by zacząć od nowa w mądrzejszy sposób.

-Henry Ford-

Przekonywanie siebie, że pociągi zawsze przyjadą do tych, którzy wiedzą, jak czekać, to tylko smutne miraże. Jest to fraza, która jest zbyt często używana w książkach dotyczących samopomocy.

Są fakty, które miały odpowiedni czas, swoją magiczną okazję, która uleciała niczym dym przez otwarte okno. Nigdy się nie powtórzą.

Jednak z każdym następnym świtem otwierają się nowe drzwi i nowe, świeższe powietrze dostaje się do środka. Przyjemniejsze przestrzenie, do których wchodzimy z nowym nastawieniem stają się dla nas dostępne.

Zanim powiemy sobie, że „już nie mogę w moim wieku” lub „tego rodzaju rzeczy nie są dla kogoś takiego jak ja„, powinniśmy być w stanie oderwać się od tej smutnej melancholii. Aby to zrobić, aby odzyskać nasz głód, dodać chęci i przyjemności, musimy czerpać z życia pełnymi rękami i mieć ogień w sercach.Kobieta trzyma w dłoni twarz z dymu.

Nasze pragnienia zachęcają nas, aby wyjść poza strefy komfortu

Nie jesteśmy już na tyle młodzi, aby nie wypełniać naszych pragnień ani nie pokazać pięknego morza, które nosimy w sobie dla ludzi, którzy nie potrafią pływać.

Dla ludzi, którzy nie rozumieją języka naszych fal. Przyszła chwil w której znienawidzimy monotonną rutynę, bo daleko jej do komfortu, teraz wydaje się smutną zimą, po której nigdy nie nastąpi wiosna. A piękne letnie noce wydają się fantazją.

Wiek widniejący w naszych dowodach tożsamości nie ma znaczenia, ponieważ prawdziwą młodość nosimy w sercu. Młodość, która wciąż marzy o zdobywaniu nowych doświadczeń, nowych smaków.

Pragniemy czegoś, ale… jak mogę nadać tej potrzebie materialny kształt? Jak mogę przekroczyć granice mojej rutyny? Może to wydawać się trochę sprzeczne, ale czasami możemy zmienić nasz dyskomfort i kłopoty w sojuszników. Możemy je wykorzystać, aby wykroczyć poza obszary komfortu i bezpieczeństwa.

Wielu z nas wciąż myśli o pojęciu „strefa komfortu” jako pamiątce po psychologii motywacyjnej używanej w latach 80-tych. Jednak ta teoria wyłoniła się z pierwotnego określania temperatury, w jakiej ludzie czuli się komfortowo. I stała się jeszcze bardziej interesująca.

Ludzie są zaprogramowani do poszukiwania neutralnych przestrzeni, w których mogą czuć się komfortowo i bezpiecznie.

Jednakże bezpieczeństwo to nie zawsze sprawi, że jednostka będzie bardziej produktywna lub poczuje się bardziej szczęśliwa. Często pojawiają się nowe, niezbędne potrzeby.Drzewa z korzeniami unoszące się w powietrzu.

Dostrzeżenie, że nasze obszary komfortu stały się za małe, popycha nas do przodu. Bez wątpienia popycha nas do przekroczenia granic naszych obaw w poszukiwaniu nowych możliwości. Czasami przywiązanie do naszych kłopotów i dyskomfortów jest jedynym sposobem na wzmocnienie podstaw rozwoju.

Zakręty na drodze i nowe możliwości

Wyobraźmy sobie przez chwilę drogę, jaką obrało nasze życie. Najprawdopodobniej wyobraziłaś sobie prostą linię. Twoja przeszłość jest za Tobą, z tym wszystkim, czemu pozwoliłaś odejść, wszystkimi nieudanymi próbami i ścieżkami, których nigdy nie odkryłaś.

Z drugiej strony, przed tobą otwiera się szeroko przyszłość. Tu, gdzie wszystkie możliwości, o których wcześniej mówiliśmy leżą u Twoich stóp.

Cóż, nie powinniśmy w ten sposób wyobrażać sobie naszego życia. Idealną rzeczą byłoby wizualizowanie jej z zakrętami, a nawet zataczająca pełne kręgi. Peter Stange jest sławnym naukowcem i inżynierem systemów.

To on definiuje nasz świat i istnienie jako piękny system kręgów, które są ze sobą połączone. Prawie jak mandala. Są cyklami, które zaczynają się i kończą w zamian przeplatając się pięknie między sobą. Bez wątpienia myślenie o naszym życiu w ten sposób zachęca nas do zastanowienia się nad różnymi kwestiami.Kolorowa mandala

Możliwości, których moglibyśmy nie zauważyć wczoraj, błędy lub nieudane próby z przeszłości stanowią część cyklu, który już się skończył. Patrzenie na początek i koniec cyklu zaprasza nas do rozpoczęcia nowego. Wykonujemy to z większą solidnością, mądrością i nadzieją.

Na etapie, w którym obecnie się znajdujesz , wszystko jest możliwe. Jest to otwarty krąg, gdzie ponownie dostrzegasz wszystko, co Cię otacza. Jest wiele możliwości i musisz jednoznacznie stwierdzić jedną rzecz: nie wolno Ci dopuścić do tego, aby Twoje pragnienia się nie spełniły.

To, czego doświadczyłaś w przeszłości, nie pozostało za Tobą. Otacza Cię, aby służyć jako odniesienie. Aby zapamiętać, które drzwi zostały już otwarte. Aby przypomnieć, na które drogi można wkroczyć z całą pewnością siebie.

Życie jest, pod koniec dnia, budową pięknej mandali. Takiej, w której wszystko jest zawsze w ruchu. Ty wybierasz kolory. Ty – osoba, która nie będzie dłużej powstrzymywała się od spełnienia pragnienia budowania szczęścia, o którym marzy.