Oziębłość to coś, co pomaga nam przetrwać

· Styczeń 13, 2018

W końcu, nawet nie wiedząc jak, nadchodzi dzień kiedy ogarnia Cię oziębłość, kiedy stajesz się bardziej ostrożny oraz zaczynasz przypominać sobie czym była miłość własna. Jednak ci wokół nas zdają się nie rozumieć tej nieuchronnej wewnętrznej zmiany. To wtedy dzieje się „cud”: inni zaczynają doceniać osobę, którą byłeś wcześniej. Nauczyła ich tego Twoja oziębłość

Ktokolwiek mówi, że ludzie się nie zmieniają  myli się. Istoty ludzkie nie zmieniają zachowania czy osobowości z dnia na dzień, za pomocą kiwnięcia palcem. Proces zmiany to coś bardziej intymnego, celowego, a nawet nieprzyjemnego, ponieważ to coś więcej niż przemiana – to dojrzewanie. Coś takiego może zostać osiągnięte tylko poprzez pełną świadomość własnych ograniczeń oraz niedociągnięć.

Nawet najbardziej zadurzone serce męczy się byciem sercem, a wtedy pojawia się oziębłość otoczona murami i drutem kolczastym. To dokładnie w tym momencie inni zaczynają doceniać osobę, którą byłeś wcześniej.

W naszej skomplikowanej podróży przez życie, nagła oziębłość to nic innego jak punkt zwrotny. To czysty mechanizm obronny. Ponieważ nasza egzystencja nie implikuje wyłącznie stawiania czoła codziennym trudnościom, musimy stworzyć naszą własną technikę przetrwania, by być prawdziwymi bohaterami tej przygody.

na brzegu

Oziębłość oraz brak drobnych rzeczy

Jeffrey Kottler to jeden z najbardziej znanych popularyzatorów psychologii zmiany. Wraz z książką „Sam ze sobą” uczy nas, że jedno jest pewne: ludzie zmieniają się w wyniku potrzeby oraz, by przetrwać w skuteczniejszy sposób.

I istnieje jeden szczegół, który stale przyciąga uwagę. Na przykład jeśli przez długi czas nie widzimy się z jakąś osobą, kiedy w końcu się z nią spotykamy zauważamy pewną zmianę w jej zachowaniu. Zastanawiamy się „Co mogło jej się przydarzyć?”. Doktor Kottler wskazuje na to, że ludzie nie przechodzą radykalnych transformacji, ani nie ma potrzeby, żebyśmy doświadczyli nagłych, znaczących wydarzeń, aby się zmienić.

Wystarczy plotka w codziennym życiu, przyziemności maleńkich porażek, słowa wypowiedziane lub nie, ciągłe odrzucenie oraz ofiarowywanie wszystkiego bez otrzymywania niczego w zamian. To maleńkie ziarenka piasku, które krok po kroku zaczynają tworzyć prawdziwą pustynię emocjonalną. To wtedy rodzi się potrzeba zmiany: przekładanie siebie ponad innych po to, by przetrwać.

oziębłość

Ochranianie siebie przed egoizmem, który nas śledzi

Oziębłość to umysł, który zmęczył się czekaniem. To nasze poczucie własnej wartości, które alarmuje nas przed nadciągającą burzą oraz nasze ego uciekające wyjściem bezpieczeństwa szukając rozwiązania. Bycie nieco chłodniejszym to tymczasowa odpowiedź na zaburzenia równowagi w życiu. To wyznaczanie limitu po to, by nasza miłość własna mogła na nowo rozkwitnąć.

Wtedy najbardziej prawdopodobną rzeczą, jaka może się zdarzyć, jest to, że nasi najbliżsi zauważą tą zmianę i zaczną zastanawiać się co się dzieje i dlaczego nie jesteśmy już tą wspaniałomyślną i łagodną osobą, jaką byliśmy wcześniej. Możliwe też, że ta niezrozumiała zmiana przeszkadza im, ponieważ nie potrafią odnaleźć drzwi do naszego serca, które wcześniej były cały czas otwarte na ich samolubne potrzeby.

Ta transformacja pozwala nam również kopać głębiej w innych aspektach, o których opowiemy poniżej.

twarz dziewczyny

Rzeczy, które nauczyła nas oziębłość

Osoba z chłodnym sercem – które nie jest ani martwe, ani zniszczone, ani „wyłączone” – zrozumiała, że nie wszystko zawsze idzie po naszej myśli. Musimy zaakceptować pewne rzeczy oraz działać zgodnie z nimi.

Wiemy też, że czasami życie nie jest fair, i że ludzie są nie zawsze lojalni czy pełni szacunku. Dlatego zanim zaczniemy skupiać naszą egzystencję na tym co robią inni, by utwierdzić się w poczuciu własnej wartości, odkryjmy, że zawsze jest lepiej odstawić na bok to, co czujemy, tak by nasza miłość własna nie musiała zostać poświęcona.

Każdy zawód czy rozczarowanie, każde doświadczenie szantażu i każda pustka zasiała „ziarno” negatywnych emocji w naszym umyśle. Jednak w końcu wszystko odchodzi, wszystko przemija. Po tym jak w końcu osiągnęliśmy spokój i mogliśmy spojrzeć na wszystko z okna serca, w którym zamieszkała oziębłość, zrozumiemy, że pozostały nam dwa wyjścia: dalej trzymać się naszej negatywności lub po prostu pozbyć się jej. My wybieramy to drugie.

Czasami wszystko, co w nas znika i umiera przywraca nas nagle do rzeczywistości. Nieco chłodniejsze i ostrożniejsze serce spogląda na wszystko z większym umiarem. Decyduje ono o tym co pozostanie w naszym życiu, a co musi odejść i czy w to wierzymy, czy nie, nie ma w tym nic złego.

Ponieważ zmienianie się oznacza dojrzewać oraz zdobywać godność. To naturalny proces, dzięki któremu światło może w końcu przeświecić przez nasze blizny.