Niechęć do własnej rodziny i czczenie nieznajomych

· Marzec 2, 2018

Rodziny są jak małe wszechświaty, w których uczymy się, jak zostać członkami społeczeństwa. Nie istnieją doskonałe rodziny, ponieważ nie ma doskonałych ludzi ani doskonałych społeczeństw. Czasem zdarza się, że czujemy niechęć do własnej rodziny, a obcy ludzie wydają nam się lepsi.

Każdą rodzinę w pewnym stopniu dotykają trauma, nerwica czy pustka. Czasami jednak są one tak silne, że pozostawiają na członkach rodziny głębokie blizny.

Niechęć do własnej rodziny dotyka każdego, czy to w małym stopniu, czy też całkiem jawnie. Chociaż brzmi to paradoksalnie, nie wyklucza to jednoczesnego istnienia wielkiej miłości.

Takie są ludzkie uczucia: ambiwalentne i sprzeczne. Dotyczy to także rodziny i dlatego urazy i małostki są rzeczą normalną.

„Kiedy masz dzieci, zaczynasz rozumieć, ile w rzeczywistości jesteś winien swoim rodzicom”.
Przysłowie japońskie

Ale czasami nie jest to małostkowa nienawiść. Czasami relacje rodzinne są poważnie naderwane. Niektórzy ludzie otwarcie odrzucają swoją rodzinę. Nienawidzą jej. Wstydzą się tego, skąd pochodzą.

Zabawne jest to, że jednocześnie przejawiają wielkie uznanie i podziw dla nieznajomych, ludzi, którzy nie należą do ich rodziny.

Skąd się bierze niechęć do własnej rodziny?

Niechęć do własnej rodziny jest wewnętrznie sprzeczna. W ten czy inny sposób oznacza nienawiść do samego siebie. Genetycznie i społecznie jesteśmy integralną, niepodzielną częścią naszej najbliższej rodziny.

Mimo to wielu ludzi czuje się odrzuconych i niekochanych przez najbliższych krewnych. Czasami są jak nastolatkowie, którzy nigdy z tego nie wyrośli.

Dziewczyna w słonecznym lesie

Niechęć do własnej rodziny często zaczyna się od uczucia przytłoczenia lub złego traktowania. Problem pojawia się, gdy rodzina ma wysokie oczekiwania (które nie są spełnione), nie docenia osiągnięć dzieci lub gdy dzieci są wychowywane w niespójny sposób – np. kiedy rodzina mówi jedno, ale robi coś zupełnie innego.

Potem pojawiają się nadużycia. Zarówno psychiczne i emocjonalne, a także nadużycia werbalne, fizyczne lub seksualne. Zaniedbanie też jest nadużyciem. Wszystko, co wiąże się z systematycznym negowaniem wartości danej osoby, można nazwać nadużyciem.

Inna sytuacja jest, gdy członkowie rodziny wstydzą się siebie lub czują się gorsi od innych. Także, gdy z tego powodu wychowują dzieci z niską samooceną.

Ten typ rodziny jest zwykle skryty, odporny na kontakt z zewnątrz. Niestety sieje nasiona niechęci i jest jednym z głównych powodów, dla których osoba może postrzegać obcych jako lepszych niż bliscy krewni.

Gdy obcy ludzie wydają się lepsi

Kiedy jesteśmy nastolatkami, wszyscy mamy problemy z własną rodziną. Odkrywamy, kim jesteśmy, i to jest naturalne. Jako dzieci akceptujemy granice rodziny bardziej lub mniej biernie.

Kiedy dorastamy, zaczynamy je kwestionować, dostrzegamy błędy i pomyłki. Jednym z kroków, dzięki którym stajemy się dorosłymi jest właśnie to: przezwyciężenie tego napięcia.

Dziecko trze oko

Gdy jesteśmy nastolatkami, obcy ludzie zaczynają dla nas wiele znaczyć. Oczywiście zależy nam bardziej na tym, co myślą nasi rówieśnicy niż nasi rodzice. Krok po kroku poruszamy się po tych sprzecznościach i odnajdujemy równowagę. Kiedy opuszczamy dom, zazwyczaj naprawiamy ten problem.

Stopniowo odkrywamy, co otrzymaliśmy od naszej rodziny i co zostało nam zabrane. Przez większość czasu dochodzimy do wniosku, że tak naprawdę nasi bliscy nie chcieli nas skrzywdzić i nasza niechęć do własnej rodziny nie ma podstaw.

Czasami konflikt jest w stagnacji. Dorosłe dziecko albo nie może opuścić domu, albo odlatuje i zauważa, że na zewnątrz nie ma słońca i róż. Że w realnym świecie ludzie łamią obietnice i nie spełniają naszych oczekiwań.

Nietrudno zauważyć, jak kuszące może się wydawać obwinianie rodziny za swoje wady. Wpadamy w pułapkę przekonani, że ​​życie jest łatwiejsze dla innych ludzi, dla obcych, niż dla nas. Są lepsi, ponieważ mają lepszą rodzinę.

Niechęć do własnej rodziny i czczenie obcych jest wyrazem nierozwiązanego konfliktu z nastoletniego okresu. Tymczasem inne rodziny mają własne problemy, swoje własne sekrety i dziwactwa. Może nienawiść do tego, skąd pochodzimy pomaga nam uniknąć odpowiedzialności. Może robi nam za wymówkę, by nie stać na własnych nogach.

Chodzi o to, że jeśli nie rozwiążemy naszych problemów, będzie nam bardzo trudno stać się w pełni szczęśliwymi dorosłymi.