Green Book: kiedy rasizm staje się normalny

20 stycznia, 2020

Najbardziej pożądana nagroda świata filmowego trafiła do twórców Green Book. To świetny film z udziałem Viggo Mortensena i Mahershali Ali. Niezależnie od tego, czy zgadzamy się z tą decyzją prawda jest taka, że Green Book daje nam to, co obiecuje. I sprawi, że obejrzymy zabawny film z moralizatorskim przesłaniem.

Oscara otrzymuje… Tak, Oscar dla najlepszego filmu dostał film Green Book. Nagroda, której wielu już się spodziewało i która zdawała się zbliżać, gdy Rzym zdobył statuetkę za najlepszy film nieanglojęzyczny. Nie wszystko mógł wygrać Cuarón. Statuetki musiały zostać odpowiednio rozdzielone, a ostatecznie Green Book zwyciężył w najważniejszej kategorii.

Wynik sprawia, że wielu widzów jest niezadowolonych. Prawdopodobnie nagroda jest trochę zbyt duża dla tej produkcji. Ale nie dlatego powinniśmy twierdzić, że jest to zły film lub że nie osiąga swojego celu.

Green Book – o czym jest ten film?

Green Book jest politycznie poprawny i przynosi nam coś, co widzieliśmy niezliczoną ilość razy w kinie. Nie, Green Book nie wymyślił nic nowego. Ale wiedział, jak to powiedzieć i sprawić, by publiczność się zakochała.

Wszyscy lubimy oglądać historie, które każą nam myśleć, że film gra z nami. Niezależnie od naszych upodobań, jeśli wolimy raczej film fantastyczny lub realistyczny dramat chcemy, aby film nas zaskoczył.

Ale musimy uznać, że nawet najbardziej wymagający widz na świecie, od czasu do czasu, doceni lekką komedię lub historie, która zabawi Cię przez godzinę lub dwie. Kino to sztuka, ale nie wolno nam zapominać, że jest to również konsumpcja i oczywiście rozrywka.

Green Book sprawi, że będziemy się dobrze bawić. Pokazuje okrucieństwo rasizmu, ale złagodzone wartościami przyjaźni. Tandem stworzony przez Viggo Mortensena i Mahershala Alego, zdobywcę Oscara za rolę Don Shirleya, działa idealnie i daje nam dobry film, który wywoła więcej niż jeden uśmiech.

Oczywiście, jeśli szukamy nieskończonych refleksji i niespodzianek, GreenBook nie jest filmem dla nas. Ale jest to jeden z tych filmów, które można zobaczyć w szary i nudny dzień, aby nieco oderwać się od życia lub je osłodzić.

Green Book: dwie bardzo ludzkie postacie

Punktem wyjścia Green Book jest prawdziwa historia: związek Tony’ego Lipa z Donem Shirleyem. Pierwszy z nich jest włosko-amerykańskim mieszkańcem Bronksu. Skromnego pochodzenia człowiek mieszka z żoną i dwójką dzieci.

Tony traci pracę i zanurza się w nową przygodę. Staje się kierowcą Dona Shirleya, czarnego muzyka, któremu będzie towarzyszył podczas następnej trasy koncertowej.

Shirley to mężczyzna, który kocha wysoką kulturę. Jego status uznanego muzyka dał mu pewną przewagę w stosunku do reszty czarnej społeczności. Nie pasuje jednak całkowicie do białych. Rasizm jest tak znormalizowany, że nawet jego status nie może mu pomóc. Z drugiej strony Tony jest gburowaty, ale dobrze zna inną kulturę: popularną.

Szybko pojawiają się starcia między nimi z powodu uprzedzeń lub dlatego, że żaden z nich nie próbuje zmienić formy, w której żyją. Te dwie postacie doskonale odpowiadają określonym typom. Nie są niczym nowymi, widzieliśmy je już w innych filmach. Ale nie są to postaci płaskie i nudne. Ożywiają się dzięki dobrej pracy aktorów, stając się bardzo ludzkimi.

Czarny bohater jest bogaty i wykształcony, podczas gdy biały ma pewne problemy ekonomiczne i jest ignorantem. Chociaż ta ignorancja jest również względna, bo Tony zna rzeczy, o których Don nie ma pojęcia i na odwrót. Jeden doskonale radzi sobie w elitarnych i kulturalnych środowiskach, ale drugi wie, jak dobrze poradzić sobie na ulicy i w życiu codziennym.

Biel i czerń

Szybko pojawiają się problemy u Shirley’a, które występują nawet w sytuacjach, w których powinien być „królem”. Film bardzo jasno mówi o przesłaniu, które zamierza przekazać: stop rasizmowi. Dzięki świetnej muzyce w tle oraz licznym kilometrom w trasie i hotelom, które segregują ludzi ze względu na rasę, Green Book buduje historię, która przekazuje dobre wibracje i pozytywne uczucia.

Przyjaciele przy barze
Don i Tony doskonale się uzupełniają i razem pokonują różne przeciwności, które się pojawiają na ich drodze. A komedia z dramatycznym tłem zrobi resztę. Tak, wszystko jest bardzo przewidywalne, ale Green Book nie ma na celu nikogo zaskoczyć.

Te dwie postacie są bardzo interesujące i nie ma wątpliwości co do wartości ich aktorów. Dzięki nim mamy historię, w której ludzkość ma większą wagę niż uprzedzenia. Obaj mogą się wiele nauczyć od drugiego. Shirley musi odłożyć na bok snobizm, którego używa jako maski. Z kolei gdy Tony musi nauczyć się dobrych manier i odsunąć na bok uprzedzenia.

Znormalizowany rasizm: wielki wróg

Co się stanie, gdy rasizm się znormalizuje i stanie się częścią samych instytucji? Z uśmiechem i nieświadomi bycia rasistami ludzie przyjmą to jako sposób na życie, jako część swoich wartości i kultury.

Green Book pokazuje nam najbardziej znormalizowane oblicze rasizmu w latach 60. w Stanach Zjednoczonych. Nikt nie pytał, dlaczego czarni powinni spać w osobnych hotelach. Dlaczego nie mogli korzystać z tej samej łazienki co biali lub dlaczego nie mogli chodzić do niektórych restauracji.

Nowi przyjaciele
Co się stanie, jeśli tą czarną osobą jest ktoś ważny? Co jeśli ma więcej władzy niż którykolwiek z otaczających go białych? Z przyjaznym uśmiechem zostanie poproszony o wykazanie się swoimi umiejętnościami, a kiedy nadejdzie odpowiedni moment zostanie uprzejmie usunięty na bok.

Ponieważ czarny człowiek nigdy nie będzie biały, a jeśli się zbliży musi stale udowadniać swoją wartość. Don Shirley otrzymuje wynagrodzenie za grę w salonach bogatych, wykształconych i wyrafinowanych ludzi zdolnych podziwiać jego talent. Ale lepiej nie próbować spędzać z nimi czasu po występach.

Hipokryzja najbardziej wykształconych, tych, którzy twierdzą, że popierają różnice, ale wiedzą, że istnieje granica, której nigdy nie mogą przekroczyć. Ci rzekomo mądrzy ludzie, którzy krytykują rasizm, maczyzm lub homofobię, są także elitarni i nie pozwolą, by ich elita się rozpadła.

I zrobią to nieświadomie, ponieważ jest to uważane za coś normalnego i całkowicie nieszkodliwego. Niestety, kultura wysoka zawsze była nieco elitarna.

Segregacja rasowa nadal istnieje?

I ten elitaryzm dotyka również Dona Shirleya, który pragnie go pokonać. Nie być już kolejnym czarnym. Chociaż w głębi duszy jest świadomy swojej rzeczywistości. Z drugiej strony Tony Lip ze swą wątpliwą moralnością nie pasuje do tej elity, mimo że jest biały.

On również nosi swoją etykietkę. Jest włosko-amerykańskim potomkiem imigrantów, a zatem i klasy robotniczej. Pomimo pozornego braku kultury umie docenić dobrą muzykę, a także dobre słowa.

Cały ten dyskurs znajduje odzwierciedlenie w Green Book. Możemy go jednocześnie odnieść do naszej własnej rzeczywistości. To prawda, że ​​segregacja rasowa jako taka już nie istnieje naszych czasach, ale ślady zinstytucjonalizowanego rasizmu nie są łatwe do usunięcia.

Pomyślmy przez chwilę o naszych uniwersytetach. Czy naprawdę istnieje różnorodność? Z pewnością bardzo mało. Nie mieszkamy w Stanach Zjednoczonych w latach 60., ale nadal żyjemy w świecie wykluczającym ze względu na pochodzenie, płeć, orientację seksualną itp.

Green Book nie grzebie w ranie. Nie pokazuje nam najokrutniejszego oblicza rasizmu, ale to najbardziej znormalizowane, ciche i być może najbardziej niebezpieczne. Dlatego chociaż nie daje nam nic nowego przekazuje komunikat, który niestety jest ponadczasowy. To już nie jest „nie dla rasizmu”, to nie dla jakiejkolwiek dyskryminacji.

To, czy film zasłużył na Oscara to inna sprawa. Nie możemy też potwierdzić, że jest to absolutnie niezbędny film, ale osiąga swój cel: przekazuje nam tą dobrą atmosferę i daje nam wiele powodów do uśmiechu.

«Nigdy nie wygrasz z przemocą. Wygrasz tylko wtedy, gdy zachowasz swoją godność».

Green Book