Dzielny ołowiany żołnierz: jakie daje nam lekcje?

Małemu żołnierzowi Hansa Christiana Andersena brakowało nogi. Uwielbiał małą baletnicę wykonaną z papieru. Czego możemy się nauczyć z tej niezapomnianej opowieści?
Dzielny ołowiany żołnierz: jakie daje nam lekcje?
Valeria Sabater

Napisane i zweryfikowane przez psycholog Valeria Sabater.

Ostatnia aktualizacja: 17 maja, 2023

Mówi się, że Hans Christian Andersen był synem szewca i praczki i że to naznaczyło go na zawsze. Jego skromne pochodzenie pozwoliło mu nawiązać kontakt z niższą warstwą społeczeństwa i zrozumieć najgłębsze zakamarki człowieka. W pewnym okresie życia pisarz musiał nawet żebrać. Znalazł schronienie w swojej wyobraźni, dzięki czemu mógł uciec od tej niefortunnej rzeczywistości. Dzisiaj omówimy jedno z jego dzieł, zatytułowane Dzielny ołowiany żołnierz.

Kochający literaturę i obdarzony wyjątkowymi zdolnościami artystycznymi, Anderson już w wieku dwudziestu lat opublikował swój pierwszy wiersz. Nosił tytuł Umierające dziecko. Trudności, złamane serce i przeciwności losu stanowiły podstawę wielu jego dzieł. Prawdopodobnie dlatego, że jego własna egzystencja była przez pewien czas pełna niedostatku i smutku.

Z biegiem czasu klasyczne opowieści Andersena zostały subtelnie zmienione, aby uczynić je mniej okrutnymi. Uznano, że oferowane przez nich przesłania nie były szczególnie odpowiednie dla dzieci urodzonych w ciągu ostatnich dwóch stuleci. Dzielny ołowiany żołnierz to jedna z historii, którą warto odtworzyć, aby wyjaśnić zawarte w niej nauki.

„Kiedy dojdziemy do końca tej historii, będziesz wiedział więcej niż teraz”.

-Hans Christian Andersen-

przyjaciele ołowianego żołnierza
Historia ołowianego żołnierza przypomina nam, że nie zawsze możemy działać w obliczu naszego przeznaczenia.

Dzielny ołowiany żołnierzyk

Ołowiany żołnierzyk ożył w kartonowym pudełku wraz z dwudziestoma czterema braćmi. Wszyscy byli doświadczonymi żołnierzami, doskonale uformowanymi i pomalowanymi w piękne kolory. Nasz bohater miał jednak jedną wadę: brakowało mu nogi. Figurki były odlane ze starej blaszanej łyżki, ale kiedy nadszedł czas, aby odlać ostatniego żołnierza, nie zostało już wystarczająco dużo materiału.

Przez jakiś czas był on szczęśliwy w swoim domu. Wszyscy mali żołnierze zostali umieszczeni wokół kartonowego zamku. W drzwiach stała piękna baletnica z papieru, stojąca na jednej nodze. Mały ołowiany żołnierzyk był nią zafascynowany do tego stopnia, że jego zimne blaszane serduszko natychmiast zaczęło dla niej bić. Zakochał się od razu, zwłaszcza że myślał, że balerinie brakuje nogi – tak, jak jemu.

Radosne chwile nie trwały jednak długo. Pewnego razu postawiono go na parapecie okna i podmuch wiatru wyrzucił go na ulicę. Chłopiec, który był jego właścicielem, chcąc odzyskać swojego żołnierza, poszedł go szukać. Nie widział go jednak i prawie na niego nadepnął. Mały żołnierz, jak zwykle stoicki, nie wołał o pomoc. Leżał tam przez jakiś czas, aż znalazło go dwoje dzieci z sąsiedztwa.

Niefortunne przygody niewzruszonego małego żołnierza

Dwoje dzieci, które znalazły nieszczęsnego ołowianego żołnierza, wymyśliło plan, aby zbudować dla niego papierową łódź i puścić ją w kanalizacji. Łódź wpadła do kanału, gdzie na żołnierza czekał szczur i poprosił go o uiszczenie myta. Łódź popłynęła dalej i wylądowała w kanale, gdzie małego żołnierza połknęła ryba.

Wydawało się, że to koniec jego historii, ale los sprawił, że ryba została złapana, rozcięta i ostatecznie podana jako obiad dla rodziny chłopca, do którego należała ołowiana figurka. Żołnierz wrócił do domu, do swojej pięknej baletnicy i swoich braci.

Jednak jego szczęście było krótkotrwałe. Chłopiec, bez wyraźnego powodu, wrzucił go do ognia. Ołowiany żołnierzyk nie wiedział, co się dzieje… Dlaczego się topił? Mimo to nadal uparcie patrzył na małą baletnicę. Nagle podmuch powietrza przeniósł ją do ognia, gdzie natychmiast została pochłonięta przez płomienie.

Następnego dnia wśród szczątków żaru i popiołów pokojówka znalazła małe blaszane serduszko.

Żołnierz przeżywa serię tragicznych epizodów, ale nigdy się nie poddaje.

Złamane Serce Blaszanego Żołnierza
Historia małego ołowianego żołnierzyka to smutna opowieść o stoicyzmie w obliczu przeciwności losu.

Lekcje płynące z historii o żołnierzyku

Opowieść Hansa Christiana Andersena doczekała się wielu publikacji. Czasami zmieniano jej tytuł. Naszego małego bohatera nazywano Blaszanym żołnierzem, Odważnym ołowianym żołnierzem i częściej Niezłomnym ołowianym żołnierzem. Czy był on jednak odważny? Dowiedzmy się.

Przeznaczenia nie da się kontrolować

Tak naprawdę mały ołowiany żołnierzyk nie ma nawet szansy być odważnym. Po prostu stawia czoła wszystkiemu, co przynosi mu życie. Żadna sytuaja nie jest wynikiem jego własnego działania lub zaniechania. Wszystko jest dziełem losu. Przypadek i fatalizm powodują wydarzenia, które popychają go i ciągną we wszystkich kierunkach, a on nie może nic na to poradzić.

To dość dziwna sytuacja. W końcu to żołnierz z ołowiu… Czy nie powinien być przeznaczony do walki i konfrontacji? Nie w tym przypadku. Nie w historii Hansa Christiana Andersena. Jedną z lekcji, których się od niego uczymy, jest to, że w życiu nie zawsze jest możliwość lub okazja, by być odważnym lub działać.

Tolerancja bólu i mechanizm akceptacji

Ołowiany żołnierz jest przykładem stoicyzmu. Postawa ta charakteryzuje się akceptacją. Mały żołnierz akceptuje każdą okoliczność, która pojawia się na jego drodze. Nie krzyczy, nawet kiedy powoli topi się w ogniu.

Jego postać jest przykładem trudnej sztuki akceptacji pośród przeciwności losu.

Ograniczenia nie zawsze są przyczyną nieszczęścia

Pierwszą rzeczą, którą odkrywamy w historii Andersena, jest to, że bohater ma pewne ograniczenie: nie ma nogi. Kiedy był odlewany, skończył się ołów, więc ten mały człowieczek różni się od swoich kolegów z pułku. Ale czy ten fakt ma wpływ na trudności, którym jest poddawany? Odpowiedź brzmi: nie.

Jego utykanie nie przeszkadza mu ani nie działa też jako zaleta. Żołnierz z dwoma nogami przeszedłby dokładnie przez to samo. W podobny sposób w naszym życiu wiele wad, które naszym zdaniem posiadamy, tak naprawdę nie ma wpływu na to, co się z nami dzieje.

„Czuł straszliwe ciepło, ale nie wiedział, czy pochodziło ono od płomieni, czy od jego miłości”.

To, co pozostaje, to nasza esencja

Nie da się ukryć, że ta historia ma smutny finał. Zawiera jednak również istotne przesłanie. Śmierć ołowianego żołnierza symbolizuje duchowe odrodzenie, po którym pozostaje jego prawdziwa istota: miłość.

Pomimo wszystkiego, co może się nam przydarzyć, musimy zawsze zachować to, co daje nam siłę, sens i transcendencję. Miłość jest tym niezniszczalnym materiałem, który zawsze musi przetrwać.


Wszystkie cytowane źródła zostały gruntownie przeanalizowane przez nasz zespół w celu zapewnienia ich jakości, wiarygodności, aktualności i ważności. Bibliografia tego artykułu została uznana za wiarygodną i dokładną pod względem naukowym lub akademickim.


  • Andersen, Jens (2005) [2003]. Hans Christian Andersen: A New Life. New York, Woodstock, and London: Overlook Duckworth. ISBN 978-1-58567-737-5.
  • Taylor, J. (1971). The psychology of Hans Christian Andersen’s “Little Tin Soldier.” Menninger Perspective, 2(6), 13–16.
  • Wullschläger, Jackie (2002) [2000]. Hans Christian Andersen: The Life of a Storyteller. Chicago: The University of Chicago Press.

Ten tekst jest oferowany wyłącznie w celach informacyjnych i nie zastępuje konsultacji z profesjonalistą. W przypadku wątpliwości skonsultuj się ze swoim specjalistą.