Uzależnienie znaczy przywiązanie – ale czy zawsze tak jest?

Październik 28, 2019

Uzależnienie przekłada się na więź, która z kolei jest sposobem na odniesienie się do świata, przedmiotu, zachowania lub substancji. Dlatego mówimy, że to, co wiemy o uzależnieniu, jest nieprawdą i że po części możemy ją nazywać przywiązaniem.

Sto lat temu narkotyki zostały zakazane po raz pierwszy. Przez cały ten wiek wojny z narkotykami nasi nauczyciele i rządzący opowiadali nam historię o tym, czym jest uzależnienie. Ta historia jest tak głęboko zakorzeniona w naszym umyśle, że przyjmujemy ją za pewnik. Wydaje się to oczywiste i rzecz jasna prawdziwe.

Ale Amerykańskie Towarzystwo Chemiczne weszło w ten temat zmieniając zasady gry. Stwierdzając, że uzależnienie od narkotyków, alkoholu lub innych destrukcyjnych nawyków nie jest wynikiem jakiejkolwiek „wady osobistej”, ale raczej naturalną konsekwencją chemii mózgu.

Liczne eksperymenty wielokrotnie wykazały, że to, co tak naprawdę powoduje uzależnienie to zapotrzebowanie na dopaminę. Substancję chemiczną odpowiedzialną za „poziom szczęścia” danej osoby (Newcombe, 2016).

Dopamina
Leki są przetwarzane przez część mózgu zwaną brzusznym obszarem czwartorzędowym powszechnie znanym jako centrum nagrody. „Właśnie tutaj mózg przetwarza wszystko, co sprawia, że ​​człowiek czuje się dobrze i gdzie produkowana jest dopamina. Jest to neuroprzekaźnik, który wywołuje uczucie przyjemności.” – publikuje gazeta „The Washington Post”.

Na przykład uzależniony od kokainy potrzebuje jej, ponieważ do tej pory nie był w stanie przywiązać się do niczego innego.  Dlatego przeciwieństwem uzależnienia nie jest trzeźwość, lecz więzi ludzkie.

«Uzależnienie może być chorobą ducha».

-Osamu Dazai-

Uzależnienie: dlaczego robimy to, co robimy?

Substancje same w sobie nie powodują, że czujemy się dobrze. Sprawiają to sygnały, które otrzymuje nasz mózg i reszta ciała, które mówią nam, że należy zwrócić uwagę na podejmowane działanie (przyjmowanie narkotyków lub przytulanie krewnego) i kojarzenie go z pozytywnymi uczuciami. Niektóre leki mogą podnieść poziom dopaminy nawet dziesięć razy powyżej normy.

W ten sposób mózg dostosowuje się do przeciążenia dopaminą poprzez zmniejszenie liczby receptorów chemicznych, co oznacza, że ​​uzależniony może potrzebować coraz więcej stymulantów, aby utrzymać ten sam poziom, co przy pierwszym spożyciu danej substancji.

Z drugiej strony brytyjski pisarz Johann Hari opracował szereg dowodów na to, że ludzie, którzy „żyją w szczęśliwym środowisku”, to znaczy, których mózg wytwarza wystarczającą ilość dopaminy w codziennym życiu, nie są tak podatni na uzależnienie od narkotyków (Swanson, 2015).

 «Uzależnienie nie negocjuje i stopniowo rozprzestrzenia się we mnie jak mgła».

Eric Clapton

Przeciwieństwem uzależnienia nie jest trzeźwość, ale więzi ludzkie

Hari cytuje profesora psychologii z uniwersytetu w Vancouver, Bruce’a Alexandra, który twierdzi, że „uzależnienie jest adaptacją” do odpowiedniego środowiska i jest podobne do „klatki” (Alexander, 2010).

W jednym ze swoich eksperymentów odkrył coś dziwnego. Szczury spożywały wodę z kokainą aż do śmierci, zawsze były same w klatkach i nie miały nic innego do roboty oprócz przyjmowania narkotyków. Co by się stało, zastanawiał się, gdyby spróbował przeprowadzić eksperyment w inny sposób?

Dlatego ten profesor zbudował park szczurów (Rat Park). Była to klatka, w której szczury miały kolorowe piłki, najlepsze pożywienie, tunele do biegania i wielu przyjaciół. Wszystko, czego szczur potrzebuje do szczęścia.

Eksperyment w parku szczurów

W parku szczurów wszystkie zwierzęta spróbowały wody z dwóch różnych pojemników, ponieważ nie wiedziały, co zawierały Ale to co się stało, było zaskakujące. Szczury, którym żyło się dobrze nie chciały pić wody z narkotykami. Ogólnie rzecz biorąc, unikały jej picia i przyjmowały mniej niż jedną czwartą narkotyków spożywanych przez szczury odizolowane.

Żaden szczur nie zdechł. Z kolei szczury, które było odizolowane, samotne i nieszczęśliwe uzależniły się,. Nie zdarzyło się to w przypadku żadnego ze szczurów żyjących w parku.

Początkowo sądzono, że była to osobliwość szczurów, aż odkryto, że w tym samym czasie przeprowadzono podobny eksperyment na ludziach. Była to wojna w Wietnamie. Czasopismo Time poinformowało, że spożywanie heroiny było „tak powszechne jak żucie guma do żucia” wśród amerykańskich żołnierzy i istnieją na to wyraźne dowody: 20% żołnierzy amerykańskich rozwinęło uzależnienie od heroiny według badań opublikowanych przez Archiwum Psychiatrii Ogólnej.

Mężczyzna w kapturze

Jednak 95% uzależnionych żołnierzy – według tego samego badania – przestało zażywać narkotyki. Bardzo niewielu przeszło rehabilitację. Zmienili życie w przerażającej klatce na życie w spokoju, dlatego nie potrzebowali już brać narkotyków.

Profesor Alexander argumentuje, że to odkrycie jest wielkim wyzwaniem zarówno dla klasycznego poglądu, że uzależnienie jest moralną porażką z powodu hedonistycznych ekscesów, jak i dla liberalnego poglądu, że choroba jest chorobą, która ma miejsce w uzależnionym chemicznie mózgu. W rzeczywistości broni stwierdzenia, że uzależnienie jest adaptacją. To nie Ty. To Twoja klatka.

  • Alexander, B. (2010). The globalization of addiction: A study in poverty of the spirit. Oxford University Press.
  • Newcombe, R. (2016). Chasing the Scream: The First and Last Days of the War on Drugs. Drugs and Alcohol Today16(3), 229.