Pomoc – czasami najlepsza to pozwolić komuś samemu rozwiązać problem

· Listopad 4, 2017

Pomoc często jest zbyt wysoko oceniana. Uważamy, że pomoc jest przejawem dobroci i solidarności, ale problem polega na tym, że nie zawsze oznacza to współpracę między ludźmi, którzy mają wspólny cel.

Ludzie zazwyczaj pomagają z problemami, z którymi według nich druga osoba nie będzie w stanie sobie poradzić, zrobi to zbyt powoli, lub nie zrobi dobrze.

Tego typu pomoc można nazwać „toksyczną”, ponieważ zakłada rozwiązywanie problemów drugiej osoby, nie dając jej szansy stawienia czoła wyzwaniom. Przede wszystkim uniemożliwia rozwijanie umiejętności i wysyła wyraźną wiadomość: „sam sobie nie poradzisz”.

W ten sposób, nawet mając najlepsze intencje, lekceważymy tę osobę. Powodujemy, że jej umiejętności, opinie, postawy i zdolności marnują się i tracą wartość.

W oczach społeczeństwa pomoc jest pozytywna, ale jeśli przyjrzysz się temu zagadnieniu dokładniej, znajdziesz wiele przykładów ludzi, których różne umiejętności są słabo rozwinięte, ponieważ „dobry samarytanin” rozwiązał zbyt wiele wyzwań za nich, gdy w rzeczywistości nie potrzebna im była pomoc.

Dzisiaj ludzie, których rodzice byli nadopiekuńczy należą do kategorii „ludzi ze słabego pokolenia”. Dotyczy to osób, których rodzice wyręczali ich w dbaniu o dom, rozwiązywali wszelkie problemy społeczne i całkowicie wyeliminowali wszelkiego rodzaju kontakt z frustracją.

Pomoc poprzez brak pomocy

Pomoc czy też robienie rzeczy za innych jest pozytywne, o ile jest to forma współpracy lub kooperacji. Jeśli na przykład dwie osoby mają zamiar rozpocząć działalność gospodarczą, muszą współpracować. Jedna z nich jest odpowiedzialna za umeblowanie budynku, podczas gdy druga spędza każdy poranek na zwiększaniu grona klientów.

Jest to przykład prawdziwej współpracy, która wzbogaca obie strony, ponieważ obie osoby dążą do wspólnego celu, a tym samym mają większe szanse na osiągnięcie sukcesu.

Pomoc to wyciągnięcie dłoni

Jednakże, jeśli pomoc przebiega jednostronnie, może być szkodliwa, ponieważ ogranicza potencjał innych osób i skłania do pojawiania się destrukcyjnych myśli. Osoba, która otrzymuje niechcianą pomoc może pomyśleć, że:

  • Naprawdę potrzebuje pomocy.
  • Druga osoba ma obowiązek jej pomóc.
  • To ważne dla tej osoby, która pomaga.

Dlatego nikt nie czerpie korzyści z tego rodzaju pomocy. Po pierwsze, osoba, która otrzymuje pomoc odbiera wiadomość, że nie jest w stanie poradzić sobie bez drugiej osoby – jest to śmiertelny cios dla jej poczucia własnej wartości.

Po drugie, niechciana pomoc rodzi lęk u osoby pomagającej. Sprawia, że ta osoba zaczyna wierzyć, że nie może odmówić, gdy ktoś ją o coś poprosi. Wierzy, że bez jej pomocy ta osoba nie poradzi sobie sama i nie zrobi żadnych postępów.

Łatwo zauważyć, jak może ucierpieć relacja tych dwóch osób. Osoba pomagająca będzie zawsze niespokojnie obserwować drugą osobę i nadawać priorytetem zaspokajaniu jej potrzeb zamiast własnych. To z kolei może doprowadzić do odrzucenia i rozstania.

Rodzic-helikopter

Rodzice-helikoptery są toksyczni i nadopiekuńczy. Nie mogą znieść myśli o o cierpieniu ich dziecka, ale ich pojmowanie cierpienia jest także bardzo skrzywione.

Rodzice, którzy w dzieciństwie doznali pewnego rodzaju traumy nie chcą, aby ich dzieci doświadczały tego samego. Więc wychowują je w sposób niezwykle nadopiekuńczy. Rozwiązują wszystkie problemy, nawet te, które dziecko jest w stanie rozwiązać samodzielnie. Tak jest do czasu, aż dziecko osiągnie wiek, w którym zaczyna domagać się samodzielności.

Oznacza to, że dziecko się nie uczy. Dzieje się tak, ponieważ rodzice prowadzą jego życie za nie tak, aby nigdy nie popełniło błędu i w konsekwencji nigdy nie musiało czuć się sfrustrowane, naprawiać i uczyć się na swoich błędach, co jest jedynym sposobem na prawidłowy rozwój.

Rodzice helikoptery czyli nadopiekuńczy

Rozwój dziecka zatrzymuje się w momencie, gdy istnieje naprawdę ogromny potencjał do wykorzystania. Kiedy dorośnie, staje się niezdecydowanym człowiekiem. Ma także tendencję do kwestionowanie własnej wartości; mówi sobie, że nie może stawić czoła swoim problemom bez pomocy rodziców.

Staje się człowiekiem potrzebującym pomocy we wszystkich dziedzinach życia. Ma więc tendencję do wyboru partnerów, którzy traktują go tak samo, jak jego rodzice. W efekcie jego umiejętności w dalszym ciągu pozostają niewykorzystane.

Co naprawdę może im pomóc?

Jeśli naprawdę chcesz pomóc, albo jeszcze lepiej – współpracować z kimś, kieruj się pragnieniem, aby ta osoba mogła się rozwijać i budować poczucie własnej wartości. Możesz poprawić jej samoocenę poprzez podkreślanie tego, co zrobiła dobrze, naprowadzić na rozwiązanie poprzez proponowanie możliwości i ułatwić rozwój jej umiejętności poprzez stwarzanie podobnych sytuacji.

Ważne jest, aby mieć cierpliwość i zaakceptować, że życie sprowadza na nas wiele frustracji, ale nikt nigdy od nich nie umarł.

Jeśli dasz komuś gotowy sposób na wyeliminowanie przeszkody, uniemożliwisz jej samodzielne znalezienie rozwiązania. Nie podejmie działań, nie potknie się, nie spróbuje ani nie znajdzie alternatywnego rozwiązania, ponieważ już zna gotowe rozwiązanie od Ciebie.

Ojciec i syn przybijają piątkę

Na przykład jeśli dziecko nie może znaleźć pracy, ale co miesiąc dajesz mu pieniądze, dzięki czemu wiąże koniec końcem, dlaczego miałoby kontynuować szukanie pracy? Nie ma takiej potrzeby! Ale jednocześnie stwarza to dla niego niedogodność, ponieważ jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, co będzie, gdy rodzice nie będą w stanie dać mu pieniędzy?

W tym przypadku współpraca powinna oznaczać pomoc w napisaniu CV, wybraniu zawodu i poszukiwaniu pracy, aby dziecko w końcu mogło poczuć się jak główny bohater jego własnego życia. Chyba się zgadzasz?