Ofiary nadopiekuńczości – o tym jak wyniszcza stresujące dzieciństwo

· Grudzień 5, 2018

W ostatnim czasie wśród rodziców wychowujących dzieci coraz częściej można zaobserwować tendencję do nadopiekuńczości. Jej obecność prowadzi do pominięcia ważnych aspektów dzieciństwa, takich jak możliwość swobodnej zabawy, tworzenie się naturalnych relacji, istnienie uczucia znudzenia czy stawiania czoła pojawiającym się trudnościom. Nowy trend wychowawczy opiera się na nadopiekuńczości połączonej z nadmiernym poświęcaniem uwagi. 

Dzieci stanowiące ofiary nadopiekuńczości bardziej reagują na cudze potrzeby, niż na własne. To pokolenie osób, które mają bardzo niewiele czasu na poznanie samych siebie, rozwój osobisty czy wykształtowanie cech osobowości, które kształtują się w dzieciństwie.

Ofiary nadopiekuńczości…

Nadopiekuńczość charakteryzuje się tym, że dany opiekun lub cała rodzina koncentruje swoje wysiłki na kontrolowaniu wszystkich poczynań dziecka. W konsekwencji nie rozwija ono normalnych zachowań, które przypisane są do jego wieku. Dzieciom takim trudno jest być niezależnymi. Stale też oczekuje się od nich doskonałości.

W Stanach Zjednoczonych ukuto nawet osobne określenie opisujące ofiary nadopiekuńczości. Jak wspomina Eva Millet autorka książki pod tytułem: „Hiperpaternidad e Hiperniños: ¿hijos perfectos o hipohijos?”, w dzieciach takich wszczepiony zostaje specyficzny rodzaj stresu, który nierozerwalnie związany jest z postacią nadopiekuńczego rodzica.

Dziecko przytula mamę

Życie pod znakiem nadopiekuńczości

Typowe jest, że dzieci będące ofiarami nadopiekuńczości swój czas mają wypełniony po brzegi dodatkowymi zajęciami, których wcale ich nie fascynują. Dzieci takie doskonale zdają sobie sprawę ze swoich wad i niedociągnięć, a przez rodziców często traktowane są jako inwestycja. Inwestują wiele czasu i pieniędzy we wszystko, co związane jest z wychowywaniem dzieci, podświadomie wierząc, że to przyniesie sukces ich pociechom.

Dzieci jednak są o wiele bardziej świadome, niż mogłoby nam się zdawać. Presja wywoływana w ten sposób przez rodziców odbija się więc na nich na wielu poziomach. Beztroskie dziecięce życie szybko więc zaczyna przepełniać stres i poczucie presji. Szybko też uczą się one spełniać cudze oczekiwania.

Istnieje też druga strona medalu. Coraz częściej można zauważyć, że dzieci takie stają się przedmiotem uwagi całych rodzin. Jak zauważa wspomniana wcześniej autorka, „wchodzisz do domu i nie widzisz już zdjęć dziadków, ale dzieci, które bardziej niż kiedykolwiek przypominają króla, którego należy obsługiwać. Ma to związek z tym, że w obecnych czasach na jedną rodzinę przypada średnio 1,3 dziecka. Kiedyś było ich więcej i nie poświęcało się im tak wiele uwagi. Kiedyś w domach były meble, teraz są ołtarze.

Taka nadmierna stymulacja prowokuje w dzieciach poczucie autorytetu, które w żaden sposób nie pomaga w jego rozwoju osobistym. Skutkiem tego jest pokolenie dzieci, które nie potrafią zarządzać swoimi emocjami, szybko poddają się frustracji, przeżywają niepokój własnych rodziców… Szybko stają się one dziećmi, które bez pomocy rodziców nie są w stanie dosłownie nic zrobić.

Czego potrzebuje dziecko?

Trudno oczywiście jest ustalić jakie potrzeby są wspólne wszystkim dzieciom, ponieważ każde z nich jest odmienne. Jedno natomiast wydaje się być zupełnie jasne: wciąż są na etapie kształtowania się tak, by w przyszłości umiejętnie móc stawiać czoła realnemu światu. Nie powinno się więc od nich wymagać tyle samo, co od dorosłych.

Dzieci - zabawa

Z tego powodu opiekun nigdy nie powinien narzucać dziecku własnych aspiracji, które ono miałoby spełniać. Na przykład nie powinno się zaszczepiać dziecku planów dotyczących studiów wyższych, gdy to nie ukończyło jeszcze 10 lat. Dziecko powinno raczej rozwijać swą osobowość i pragnienia w sposób naturalny. Dzieci mają też prawo do porażki, dzięki której mogą poznawać własne ograniczenia.

Jak wspomina Eva Millet, „oferta zajęć dodatkowych i możliwości zdobywania doświadczeń wzrosła ostatnimi czasy z powodu rywalizacji istniejącej między poszczególnymi rodzinami. Rodzice i opiekunowie wciąż zastanawiają się nad tym jaki obóz dla dziecka będzie najlepszy, jaki gatunek muzyki okaże się najbardziej prestiżowy

Nie pieniądze, ale miłość

Wszystkie te zajęcia, skrzętnie wyszukane i dobrane dla dziecka wiążą się ze sporymi nakładami finansowymi. Nie można jednak oczekiwać, że dzieci docenią ilość pieniędzy, jakie są inwestowane w ich rozwój. One nie pojmują rzeczywistości w ten sposób. Zamiast więc zajmować się szukaniem jak najlepszego nauczyciela językowego dla dziecka i skupiać na nim uwagi, lepiej jest poświęcić ją dziecku.

Nikt nie powinien również zapominać, że dzieci powinny dorastać bawiąc się z innymi dziećmi. Taki układ pozwoli im wprowadzać wiedzę w życie i uczyć się poprzez praktykę. Rodzice nie powinni tworzyć z siebie podstawowego filaru w relacji z dzieckiem. Powinni raczej być obok, towarzyszyć i być gotowym do ewentualnego udzielenia pomocy, gdy dziecko o nią poprosi.

To bardzo ważne by swobodnie mogły się one uczyć stawiania czoła nowym sytuacjom. Zadaniem rodzica natomiast nie jest wyręczanie, ale służenie radą i pomocą. Najważniejsze natomiast zawsze pozostanie okazywanie miłości.