"Nie martw się!" - nigdy nie mów tego komuś, kto zmaga się z niepokojem

12 Kwiecień, 2020
Często nie wiemy, co powiedzieć osobie zmagającej się z niepokojem. Co by było, gdybyśmy zamiast udzielania rad zaczęli od empatii? Bliskość i zrozumienie są zawsze dobrym punktem wyjścia.
 

Co możemy powiedzieć komuś, kto zmaga się z niepokojem? Jak zareagować na zachowanie przyjaciela, siostry lub bliskiej osoby, kiedy widzimy, że zaraz dostanie ataku paniki? Dość powszechnie słyszy się życzliwe rady typu „uspokój się” albo „nie martw się”.

Jednak wpływ tych słów może być wręcz przeciwny do tego, co chcemy osiągnąć. I to nawet jeśli robimy to z najlepszych pobudek na świecie.

Po pierwsze, niepokój nie jest czymś, co człowiek może kontrolować tak, jak chce. I to w znacznym stopniu, ponieważ niespokojny mózg działa inaczej. Nie ma przycisku wyłączania i przycisku Start. Mechanizm jest o wiele bardziej subtelny. Dlatego często dzięki naszym przyjaznym zaleceniom typu “nie martw się” generujemy jeszcze większą presję i tylko zwiększamy dyskomfort.

Albert Ellis w swojej książce Możesz być szczęśliwy wskazał, że niepokój powoduje lęk nieadekwatny do przyczyny. Jest to coś intensywnego i niszczącego, co całkowicie ogranicza ludzki potencjał.

Ciekawym aspektem, który wyróżnił, jest to, że pierwszym krokiem do lepszego zarządzania nim wcale nie jest jego zablokowanie. Trzeba natomiast zacząć od zaakceptowania jego obecności. Ból emocjonalny jest jeszcze jedną częścią tego, kim jesteśmy, i nikt nie jest z niego całkowicie zwolniony.

Zmartwiony mężczyzna
 

Dlatego, gdy przebywamy z kimś, kto cierpi z powodu lęków, unikajmy pewnych nieostrożnych wyrażeń. Nigdy nie mówmy: „zrelaksuj się, nie przejmuj się tak bardzo” albo “nie martw się tym”. Unikajmy również stwierdzenia “to, co się z tobą dzieje, jest tylko w twoim umyśle”.

Za pomocą tych zwrotów będziemy blokować komunikację. Uniemożliwimy drugiej osobie swobodne zwierzenie się tego, co się z nią dzieje.

«Intensywność udręki jest proporcjonalna do znaczenia, jakie dana sytuacja ma dla chorego. Chociaż nie zna zasadniczych powodów swojego niepokoju.

-Karen Horney-

“Nie martw się!” – unikaj mówienia tego komuś, kto zmaga się z niepokojem

Osoba cierpiąca na niepokój chciałaby się uspokoić. Jeśli jest coś, czego naprawdę by chciała, to właśnie przestać odczuwać ból w żołądku, napięcie mięśniowe czy tachykardię. Chciałaby zatrzymać pogoń natrętnych myśli, które tak trudno jej opanować.

Co więcej, kiedy ktoś przechodzi przez tę psychologiczną udrękę, często odczuwa, że ​​zaraz dostanie ataku serca lub całkowicie straci panowanie nad sobą.

Dlatego mówienie komuś z niepokojem, żeby się nie martwił, jest jak mówienie komuś tonącemu, aby wydostał się z wody. Nie może nic na to poradzić i naprawdę potrzebuje od nas jakiegoś bardziej odpowiedniego rodzaju pomocy.

Jest też inny aspekt, który musimy wziąć pod uwagę. Atak niepokoju często pojawia się bez ostrzeżenia. Czasami nie trzeba być w stresującej sytuacji, takiej jak konferencja, rozmowa kwalifikacyjna, wizyta lekarska itp, aby poczuć lęk.

 

Czasami demon niepokoju pojawia się w najbardziej niewinnych i nieoczekiwanych sytuacjach. Podczas rozmowy przez telefon komórkowy, podczas kolacji z przyjaciółmi, gdy idziemy do toalety w pracy lub na uniwersytecie.

A nawet gdy wychodzimy z domu, aby iść do pracy. W sytuacjach, w których pojawia się niepokój, ktoś bliski często będzie nalegał, że nie ma powodu do zmartwień. Z jego punktu widzenia się przecież nie dzieje, ponieważ wszystko to dzieje się tylko w naszej głowie.

Tego rodzaju sugestie tylko pogarszają sytuację.

Mniej porad i więcej empatii

Dlatego unikaj mówienia niespokojnej osobie po prostu: nie martw się. Nie każesz jej też się relaksować i spojrzeć na życie z większym spokojem. Nie rób żadnej z tych dwóch rzeczy z jednego prostego powodu.

Mózg uwięziony w lęku nie słucha Cię. Jest w stanie gotowości i dlatego jest niezdolny do przetwarzania życzliwych poleceń, sugestii i porad. A jeśli to zrobi, nasze porady okażą się i tak bezużyteczne, ponieważ jedyna rzecz której naprawdę oczekuje, to empatia.

Czasami najlepiej nic nie mówić. Wystarczy być, być blisko i sprawić, żeby cierpiąca osoba się przekonała, że jesteśmy przy niej. I że jesteśmy gotowi dać jej to, czego potrzebuje. Będzie jeszcze czas na znalezienie odpowiednich strategii.

 

Zmartwiona kobieta
 

Ale są chwile, kiedy najlepiej stać się światłem latarni, twierdzą równowagi dla tych, których miotają przypływy i odpływy kryzysu oraz sztormy niepokoju.

Z drugiej strony, badania przeprowadzone na wydziale psychofarmakologii na uniwersytecie Chemin de Ronde w Paryżu wskazują na coś ciekawego. Otóż mózg osoby zmagającej się z niepokojem jest uwięziony przez substancje takie jak kortyzol, adrenalina i noradrenalina.

W takim stanie bardzo trudno jest jasno myśleć, więc porady w takich okolicznościach są mało przydatne.

Co zatem powiedzieć komuś owładniętemu przez niepokój?

Jeśli zadamy sobie pytanie, co powiedzieć komuś, kogo opanował niepokój, odpowiedź jest prosta: zamiast mówić, zrób coś. To lepsze niż wymyślanie mądrych porad, niefortunnych wyrażeń, nawet, jeśli kierują Tobą dobre intencje.

Lepiej po prostu obserwuj, bądź blisko i staraj się zrozumieć, przez co przechodzi druga osoba. Zrozum przede wszystkim, że istnieje wiele rodzajów niepokoju. A poza tym to, co mogło pomóc komuś, może nie być odpowiednie dla osoby obok ciebie.

Dlatego najlepiej zadaj pytanie typu „Jak mogę ci pomóc?” Lub „Wiem, że jesteś teraz w trudnej sytuacji i nie możesz tego kontrolować, więc tymczasem weźmy razem głęboki oddech”. Czasami wystarczy być tą bliską, pogodną i uspokajającą ostoją.

Później możemy towarzyszyć ukochanej osobie w szukaniu specjalistycznej pomocy. Ale w tym momencie najlepsze to umieć być po prostu u jej boku. Okazać uczucie i empatię. To łatwiejsze niż się wydaje.

 
  • Millan, M. J. (2003). The neurobiology and control of anxious states. Progress in Neurobiology. Elsevier Ltd. https://doi.org/10.1016/S0301-0082(03)00087-X