Mitomania – kłamstwa to kamienie ciążące nam w plecaku

Marzec 10, 2018 w Psychologia 4 Udostępnione
Smutna kobieta w oknie

Mitomania. Jeśli jak dotąd nie słyszałeś tego terminu, to być może obiło Ci się o uszy stwierdzenie w rodzaju kłamca kompulsywny lub patologiczny.

Mitomania i problemy, jakie zjawisko to wywołuje poruszone zostały w wielu książkach i filmach, często w komediach. Jednak kiedy mitomania pojawia się w naszym otoczeniu, nie jest nam do śmiechu.

To poważny problem, który dotyka wiele osób. Na jej skutek cierpią nie tylko osoby nią dotknięte, ale również całe ich otoczenie. Zwłaszcza bolesna okazuje się dla tych, którzy w notorycznym kłamcy pokładają ufność i nadzieję. Z czasem czeka ich bowiem wielkie rozczarowanie.

Mitomania - kobieta, która wybrała kłamstwo

Mitomania, a kłamstwo „usprawiedliwione”

Zakłamanie stało się domeną społeczeństwa, w którym przyszło nam żyć. Ukuto nawet termin, którym określa się tak zwane kłamstwo usprawiedliwione. Stanowi ono ostatnią deskę ratunku, która pomaga czasem wyjść z trudnej sytuacji bez zbędnego pogrążania się w konflikt. Czasem pomaga też zachować resztki godności osobistej.

Jakie to kłamstwa? „Nie mogę zostać na wieczór, bo mam ważne plany”, kiedy po prostu chcemy posiedzieć w domu. „Pięknie dziś wyglądasz”, kiedy w głębi duszy myślimy dokładnie na odwrót. W pierwszym przypadku nie chcemy powiedzieć osobie wprost, że wolimy być sami, niż przebywać w jej towarzystwie. Zamiast powiedzieć „nie chcę”, z naszych ust wychodzi „nie mogę”.

W drugim przypadku kłamiemy, ponieważ nie chcemy w drugiej osobie wywołać negatywnych emocji, w tym przypadku uczucia smutku. Nie mówimy drugiej osobie, że w rzeczywistości jej strój jest zupełnie niedopasowany do okoliczności.

„Nie przeraża mnie to, że skłamałeś, ale to, że nie mogę Ci już zaufać”

-Fryderyk Nietzsche-

Choć kłamstwa te nazywa się usprawiedliwionymi, nie oznacza to, że powinno się ich nagminnie używać. Kiedy na co dzień stosujemy kłamstwo jako narzędzie w utrzymywaniu relacji z otoczeniem, nie tylko tracimy autentyczność w oczach innych, ale za każdym razem stajemy się mniej realni dla samych siebie. 

Te kłamstewka, bo przecież to tylko drobne wykroczenia, nie stanowią odpowiednika zaburzenia. Są raczej podstępem, którego stosowania uczyliśmy się już od dzieciństwa, aby szybko wyjść z niewygodnych dla nas sytuacji bez ranienia innych.

Para - mitomania

„Kłamstwo nie miałoby racji bytu, gdyby nie postrzeganie prawdy jako zagrożenia”

Alfred Adler

Niezależnie od tego czy skłamiemy, czy nie, to, czy nasze słowa zranią zależy wyłącznie od drugiej osoby. Przecież jeśli przyjaciel nie rozumie, że dziś wolę zostać w domu i z tego powodu się na mnie obraża, to na pewno nie moja wina. Naszą decyzją nadal pozostaje jednak wybór między prawdą i kłamstwem.

Kilka słów o mitomanii

Kłamstwo patologiczne to jednak coś więcej niż okazjonalne ułatwianie sobie wyjścia z niewygodnych sytuacji. Zakładają pewne przekroczenie normy, które nie stanowi jednak wielkiego zagrożenia dla innych. Osoby takie koloryzują historie lub wymyślają je na poczekaniu. Kłamią na temat swojego wieku, zawodu, przeszłości, ukończonych studiów, czy miejsc, w których mieszkali. Kłamią na temat otoczenia.

W ten sposób szukają wypełnienia dla pewnej towarzyszącej im pustki. Wytłumaczenie jest proste: jeśli szczerze nienawidzę mojego życia, w moje opowieści z łatwością mogę wpleść wszystko to, co zawsze chciałem osiągnąć. Dzięki temu inni będą mnie podziwiać, a moja pozycja zostanie wzmocniona. Taki sposób rozumowania prowadzi jednak do kolejnych kłamstw, które szybko przynoszą pozorne korzyści.

Korzyści z kłamstw zawsze są krótkotrwałe. Na dłuższą metę pozostają niezwykle toksyczne zarówno dla osoby, którą zdominowała mitomania jak i dla jej otocznia. 

Para - życie w kłamstwie

Taki sposób kłamania szybko prowadzi do rozwinięcia się innej formy, jaką są kłamstwa kompulsywne. Osoba mająca taki problem kłamie automatycznie, z przyzwyczajenia. Aby uniknąć konfliktu swego wnętrza z realnym światem, podświadomie tworzy perfekcyjnie opracowaną strukturę opartą na zakłamaniu.

Zdemaskowany mitoman broni się atakiem

Kiedy kłamca zostanie zdemaskowany, natychmiast przechodzi do ataku i wykorzystuje do tego… kolejne kłamstwa. Takie działanie można zauważyć nie tylko, gdy ktoś demaskuje nieprawdę, ale również, gdy mitoman zauważy, że rozmówca nie do końca mu uwierzył. Taki sposób działania potrafi zrujnować dosłownie każdą relację, ponieważ zachowanie mitomana nigdy nie zostanie zrozumiane przez otoczenie.

Załamany mężczyzna

Mitomania produkuje brak zaufania. Otoczenie kłamcy automatycznie podnosi więc czujność, by nie pozwolić wyrządzić sobie szkody. Wciąż szukają w nim jednak pozytywnych stron i podstaw, które pozwoliłyby im na nowo obdarzyć zaufaniem.

„Karą zakłamanego jest to, że nikt nie chce mu uwierzyć na słowo, nawet wtedy, gdy mówi prawdę”

-Arystoteles-

Osoba, która kłamie z urzędu, nie odczuwając przy tym żadnych oporów, powinna dać sobie możliwość skorzystania z pomocy psychologicznej. Myśli, że mówiąc to, co nie jest prawdą może zatkać dziurę i sprawić, że przestanie się rozrastać. Zawsze jednak stosuje w tym celu kłamstwa.

Z drugiej strony istnieje zdrowa akceptacja samego siebie, gotowość ponoszenia odpowiedzialności za to kim jesteśmy, co pomaga wykluczyć mówienie nieprawdy. Kłamstwa oddalają nas jedynie od tego, kim chcielibyśmy się stać.

Pamiętaj, że lepsza gorzka prawda, niż słodkie kłamstwo.

WIĘCEJ DLA CIEBIE