Benzodiazepiny i ich bezpośrednie efekty – relacja na żywo

6 maja, 2019

Jest 22:00. Biorę alprazolam – 0,5. Nie jest to wysoka dawka, ale moje ciało nie jest jeszcze przyzwyczajone do tego typu substancji i efekt jest silny. Alprazolam należy do rodziny leków znanej jako benzodiazepiny. Często są one przepisywane przy zaburzeniach niepokoju, stanach lękowych i atakach paniki.

Substancja, jaką przyjmuję nie ma w sobie nic dziwnego, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę jak bardzo przeładowane lekami jest współczesne społeczeństwo. Benzodiazepiny to stały już element naszej rzeczywistości. Chcę jednak opowiedzieć o efektach, jakie środki te wywołują na nasz umysł, emocje i zachowanie. Są one rozmaite i zależą od wielu czynników a także od stanu osoby.

Substancje te obniżają aktywność mózgu. Biorę tabletkę wieczorem, gdy czuję, że coś mnie nienaturalnie silnie porusza lub pobudza. Spiszę wszystko, gdy uznam, że środek osiąga punkt kulminacyjny swojego działania. Leki przyjmuję pod język i pozostawiam je tam, by powoli się rozpuszczały i wchłaniały. Później jednak zawsze piję wodę, ponieważ tabletka jest bardzo gorzka.

Efekt, jaki wywołują benzodiazepiny zależy od przyjmowanej dawki, okoliczności spożycia oraz od warunków oraz stanu zdrowia osoby.

Benzodiazepiny i ich bezpośrednie efekty na poziomie umysłowym i emocjonalnym

Jest 22:50. Benzodiazepiny zaczynają na mnie działać. Wyraźnie odczuwam ich efekty. Jestem spokojniejszy. Spokój ten krok po kroku zmienia się w senność. Mógłbym teraz wejść do łóżka i zasnąć.

Mógłbym też wyjść na ulicę i pospacerować. Z całą pewnością jednak moje odruchy są tak spowolnione że nie mógłbym prowadzić pojazdu. Nie byłbym też w stanie iść do pracy, jakoś nie umiem sobie tego wyobrazić. Mam takie dziwne uczucie, jakby moje życie było teraz tylko filmem, który oglądam. Obserwuję wszystko, co dzieje się w moim otoczeniu, ale towarzyszy mi odczucie, że nie ma to ze mną wiele wspólnego.

Drażni mnie hałas. Ściszam telewizor i proszę rodzinę, żeby mówiła ciszej. Zauważam ogólną wrażliwość na zewnętrzne bodźce. Choć jestem zrelaksowany, jednocześnie zauważam, że znacznie szybciej denerwuje mnie hałas, światło i jakakolwiek inna silna stymulacja.

Moje procesy myślowe są znacznie bardziej spowolnione. Nie byłbym w stanie zaangażować się w skomplikowane czynności. Na chwilę obecną nie jestem też w stanie utrzymać rozmowy wymagającej dużego zaangażowania. Mimo to zachowuję się normalnie i w miarę dobrze sobie radzę.

Mężczyzna podaje tabletkę - benzodiazepiny

Benzodiazepiny i ich efekty na poziomie zachowania

Wstaję, żeby iść do łazienki. Idę powoli. Nieśpiesznie myję ręce. Z uwagą przyglądam się każdemu swojemu ruchowi. Wracam do pokoju i siadam na sofie. Wzrok zawieszam gdzieś między ekranem i jakimś bliżej nieokreślonym punkcie w przestrzeni. Poruszam się bardzo powoli…

Zaczynam odczuwać niewielki głód. Gdy ktoś coś do mnie mówi, muszę włożyć w słuchanie niezwykły wręcz wysiłek. Klawisze komputera naciskam z tą samą szybkością, ale popełniam znacznie więcej błędów. Zauważam też znaczny spadek moich umiejętności psychoruchowych. Widzę też, że nie jestem w stanie wykonać zadań wymagających wysiłku fizycznego lub umysłowego.

Jak już wspomniałem wcześniej, nie byłbym w stanie prowadzić pojazdu. Nie jestem też w stanie czytać ani uczyć się czegoś skomplikowanego i złożonego.

Jak działają benzodiazepiny?

Jak donoszą badania, doznawane przeze mnie odczucia bazują na zmniejszeniu transmisji impulsów nerwowych, co z kolei prowadzi do obniżenia pobudzenia mózgowego. Wywołuje to obniżenie aktywności całego układu nerwowego. Działanie uspokajające pomaga mi również spać i unikać przebudzania się w godzinach nocnych.

Zgodnie z tymi samymi badaniami, benzodiazepiny jakie właśnie przyjąłem wzmacniają działanie neuroprzekaźnika GABA (kwasu gamma-aminoburytowego), hamując neurony, z którymi się styka. To z kolei spowalnia transmisję i wywołuje stan odczuwania spokoju.

Tym razem udało mi się przyjąć środek na czas. Jednak jeżeli chodzi o czas przyjmowania leków, profesor farmakologii na Uniwersytecie w Alcalá, Cecilio Álamo González twierdzi, że „Leki te są dobrze tolerowane i skuteczne, jeżeli przyjmuje się je w krótkich odcinkach czasu trwających od dwóch do czterech tygodni. Jeżeli są przepisywane jako środki nasenne, leczenie może trwać od dwóch do czterech tygodni, lub do trzech miesięcy jeśli przepisano je na leczenie stanów lękowych. Przedłużone przyjmowanie może jednak prowadzić do problemów zdrowotnych i powikłań”.

Smutny mężczyzna siedzi przy oknie

Podsumowanie

Oto moje największe zmartwienie: moje problemy nadal istnieją. Nie zniknęły jak za dotknięciem magicznej różdżki. Owszem, benzodiazepiny obniżyły aktywność mojego mózgu, ale to, co mnie martwi, złości i przeraża, nadal stanowi część mojej rzeczywistości. Gdy efekt leku mija, znów muszę stawić czoła moim demonom. Znów myślę o tym, co mnie trapi i co spędza mi sen z oczu. Senność jaką odczuwam być może sprawia, że nie reaguję tak impulsywnie, ale konflikty nie zniknęły…

Jeżeli rozwiązanie naszych problemów i konfliktów złożymy na szalę tylko i wyłącznie kwestii leczenia farmakologicznego, osiągniemy jedynie połowiczny efekt. Owszem, benzodiazepiny mogą pomóc. W pierwszych momentach krytycznej sytuacji pomagają nam uspokoić umysł, spokojniej przechodzić przez trudności i podejmować mniej impulsywne decyzje. Obniżają stany lękowe, gdy stają się one nie do zniesienia.

Należy jednak pamiętać, że nie osiągniemy pożądanego spokoju wewnętrznego jeśli nie staniemy na własnych nogach by rozwiązać swoje wewnętrzne konflikty.