Zygmunt Bauman: FB i inne media społecznościowe

· Listopad 28, 2018

Zygmunt Bauman jest polskim socjologiem, który zdobył sławę i uznanie dzięki swojej książce “Płynna nowoczesność” (ang. “Liquid Modernity”). Potępia w niej fakt, że postmodernizm spowodował upadek „solidności”. Nic i nikt nie jest już odporny, ani solidny. Wszystko zamieniło się w coś tymczasowego, przejściowego i zmiennego.

A jednym z celów największych ataków, jakie przypuścił Zygmunt Bauman jest zjawisko socjologiczne, które znamy jako media społecznościowe.

Dorastanie nie było łatwe dla osoby takiej, jak Zygmunt Bauman. Musiał on uciekać z własnego kraju, z uwagi na prześladowania przez nazistów. W końcu udało mu się osiedlić w Izraelu, a w latach siedemdziesiątych zaczął zaskakiwać świat swoimi nowatorskimi tezami i przemyśleniami. Ten wybitny myśliciel jest laureatem wielu nagród i odznaczeń, w tym słynnej Nagrody Księcia Asturii (oryg. Premio Príncipe de Asturias), jaką otrzymał w 2010 roku.

Zygmunt Bauman dokonał surowej analizy współczesnego świata. Jego największe i najnowsze teorie i przemyślenia dotyczą Internetu oraz mediów społecznościowych. Nie widzi on w nich żadnej wielkiej cnoty, ani też zalety. W rzeczywistości określa je jako współczesne pułapki, w które wpadają ludzie i na dodatek wydają się być całkowicie zadowoleni z tego faktu.

Zygmunt Bauman i Facebook

Oto zaskakujący cytat z jednej z wielu wypowiedzi, jakich autorem jest Zygmunt Bauman: „założyciel Facebooka, Mark Zuckerberg, zarobił poprzez swoją firmę 50 milionów dolarów, czerpiąc korzyści z naszego lęku przed samotnością. Tak właśnie działa Facebook.”

W rzeczywistości stwierdzenie to odnosi się nie tylko do samego Facebooka, ale także do wszystkich pozostałych mediów społecznościowych.

Facebook

Ten wybitny polski socjolog podkreślił przy tym, że geniusz Marka Zuckerberga polegał nie na stworzeniu samej platformy społecznościowej. Kluczem do sukcesu było uświadomienie sobie, jak bardzo ludzie obawiają się samotności. Podczas korzystania z mediów społecznościowych wydaje się nam, że samotność nie istnieje. Zawsze znajdzie się ktoś „tam”, kto chętnie przeczyta o naszych obawach i pochwali nas za dzielenie się nimi z innymi osobami. Będzie to złudna forma “wirtualnej” pomocy poprzez danie “lajka”.

Ludzie wydają się być teraz całkiem szczęśliwi, że są częścią całkowicie banalnych rozmów o niczym. A wszystko to w imię nieustannego „pozostawania w kontakcie”. Nasze dni nie są już takie, jak dawniej. Nie spędzamy czasu w towarzystwie innych ludzi. Naszym najwierniejszym partnerem na co dzień jest nasz komputer lub telefon, a nie rzeczywiste osoby.

Brak dialogu i prawdziwej społeczności

Jako socjolog Zygmunt Bauman zajmuje się zależnościami od nowych technologii. Dla niego są to niszczące siły, praktycznie nie do odparcia przez ludzką psychikę. Mają także za sobą imponującą moc „społeczności”. Nigdy wcześniej w historii nie było czegoś takiego. A jednak Zygmunt Bauman uważa także, że nigdy nie nawiązywano tak licznych rodzajów komunikacji bez wykorzystywania prawdziwego dialogu, ani też zbierania jego owoców. Inaczej mówiąc, zdaniem Baumana taka komunikacja jest zupełnie jałowa i pozbawiona głębi.

Media społecznosciowe

Zygmunt Bauman mówi także, że na Facebooku i tym podobnych rzeczach ludzie robią tylko coś w rodzaju „echa”. Słuchają tylko tego, co chcą sami usłyszeć. Dla niego media społecznościowe są jak ogromny dom pełen luster. Spotykamy w nim mnóstwo ludzi, ale nie prowadzimy z nimi żadnego głębszego dialogu.

Nawiązywanie i eliminowanie kontaktów w mediach społecznościowych jest zdecydowanie zbyt łatwe. Rzeczywistość nie jest jednak aż tak prosta. W prawdziwym życiu musimy stawić czoła temu, co konkretnie wykonujemy, czy kim jesteśmy. Rzecz jasna w Internecie tego nie robimy.

Następuje wymiana pobieżnych i powierzchownych wiadomości, ale nie ma prawdziwego dialogu. Istnieją różnice zdań, ale nie ma prawdziwej, konstruktywnej debaty. Facebook i media społecznościowe tworzą jedynie iluzję łączenia się z innymi ludźmi, kiedy tak naprawdę jesteśmy całkiem sami i zdani jedynie na samych siebie.

Sfera „publicznego mnie”

Media społecznościowe zapraszają nas do pochwalenia się przed innymi. Mamy w ten sposób możliwość pokazania innym, kim jesteśmy. Oczywiście wybieramy tylko najbardziej reprezentacyjne części swojej osobowości i otoczenia, które chcemy pokazać innym. Inaczej mówiąc tworzymy samodzielnie własne targowisko próżności.

Tworzymy przy tym małe wspólnoty, którymi zarządzamy zgodnie z naszym kaprysem. Jesteśmy małymi dyktatorami w imperium naszego konta i to my decydujemy, kto powinien tam być, a kto nie. To jednak tak naprawdę naprawdę zupełnie nie wpływa na nas. Nie ma znaczenia, czy przyjmiemy do tego kręgu kogoś nowego, czy też usuniemy z niego dotychczasowego znajomego.

W mediach społecznościowych najważniejsze jest nasze własne ego. Nieświadomie uzależniamy się od tego, jak wyglądamy i jak się prezentujemy na Facebooku. Chcemy być rozpoznawani i oceniani w jeden określony sposób. A jeśli to nie nastąpi, stajemy się coraz bardziej sfrustrowani.

Co to oznacza?

Zygmunt Bauman uważa media społecznościowe za zwykłą pułapkę. Uważa on, że mają one decydujący wpływ na to, co ten socjolog nazywa „płynną kulturą”. Przeważają w niej zupełnie niepewne relacje międzyludzkie. Miłość powierzchowna, bez twarzy i bez zaangażowania. Fale uczuć i idei, które dzisiaj są tutaj, ale jutro znikają bezpowrotnie. Zabawa dla ludzi, ale jednocześnie coś, co coraz bardziej nas kontroluje. Po prostu nie zdajemy sobie sprawy z politycznych i ekonomicznych sił, które trzymają nas w uścisku.

Dziewczyna z telefonem

Dla Zygmunta Baumana taka prognoza nie jest ani trochę zachęcająca. Pomimo tak wielu informacji przelatujących wokół nas stajemy się coraz bardziej niedoinformowani. Nigdy nie wiemy w co wierzyć.

Nasza komunikacja ogranicza się do monologów, a nie do prawdziwej komunikacji. Jest wokół nas tak wiele globalizacji, że indywidualizm staje się coraz bardziej agresywnie tłumiony. Wszystkim, co ta „wolność” nam zapewniła, to uczynienie nas bardziej zgodnymi z wymaganiami tych, którzy chcą decydować, jak będziemy żyć naszym własnym życiem.