Niewykorzystane okazje i ich bolesne konsekwencje

· Styczeń 18, 2018

Niewykorzystane okazje to element wspólny wielu ludziom. Tak się już po prostu zdarza. Nasza intuicja stale próbuje nam coś podpowiedzieć. Czasem jednak zdarza się, że nie chcemy słuchać. Właśnie w takich okolicznościach powstają najczęściej niewykorzystane okazje.

Istotne w naszym życiu przeczucia są jak szum słyszany w przykładanej do ucha muszli. Zawsze tam są, ale nie zawsze chcemy ich słuchać, a nawet wtedy, gdy chcemy, nie zawsze potrafimy odszyfrować ich znaczenie. Aż w końcu znów słyszymy ten podskórny głos: „zrób to, odważ się, idź po szczęście”.

Wśród wielu złożonych, a także pojedynczych doświadczeń emocjonalnych z pewnością znajduje się również to. Spoglądamy wstecz, zastanawiamy się przez chwilkę i stwierdzamy, że można było coś uzyskać. Tymczasem pozostają nam jedynie niewykorzystane okazje. Doskonale jednak wiemy, że w tym właściwym momencie przeczucie nie zawiodło, ale my nie chcieliśmy za nim pójść.

Niewykorzystane okazje mają to do siebie, że objawiają się dopiero z upływem czasu. Uświadamiamy sobie, że właśnie wtedy należało kupić ten bilet i wsiąść do tego autobusu, że nigdy nie powinniśmy kochać danego człowieka, że nigdy nie powinniśmy otwierać drzwi, które niestety otworzyliśmy.

„Ludzie uczą się za pomocą logiki, ale odkrywają poprzez intuicję”

-Henri Poincaré-

Niewykorzystane okazje – jak powstają?

Dlaczego działamy właśnie tak, a nie inaczej? Dlaczego nie podążamy za naszą intuicją, za przeczuciami, które przecież tak często okazują się zupełnie poprawne? Zawsze musimy brać pod uwagę, że jako ludzie jesteśmy jednostkami omylnymi. Przemierzanie naszego życiowego szlaku przypomina stawianie stóp na kolejnych kamieniach wystających z rzeki.

Jak by nie patrzeć, niektóre z nich są bardziej stabilne, a inne mniej. Niezbędne jest ufanie naszemu instynktowi, abyśmy odważnie mogli wykonać kolejny skok. Będzie on ryzykowny, ale jak najbardziej właściwy.

Kiedy indziej jednak nie widzimy właściwszej decyzji jak wycofać się z danej sytuacji. Robimy tak między innymi po to, by złapać nieco dystansu, spojrzeć na sytuację z innej perspektywy i odzyskać równowagę. Nie zawsze jesteśmy przygotowani na tak wielkie kroki, choć czasem intuicja podpowiada nam, że właśnie one są teraz najbardziej odpowiednie.

Daleko będąc od lamentowania i przesadnego rozgrzebywania tematu, warto poświęcać więcej uwagi ustanawianiu odpowiedniej dla nas perspektywy, która pozwoli nam lepiej korzystać z doskonałego daru, jakim jest intuicja.

Stopy w wodzie

Stracone chwile, a melancholiczne „ja”

Bądźmy w pełni obiektywni: istnieją pociągi, które już odjechały. Z pewnością pojawi się jeszcze mnóstwo podobnych ofert pracy, ale na pewno nie ta jedna, której się nie podjąłeś, ponieważ na przykład bałeś się odległości. W Twoim życiu na pewno pojawi się również jeszcze wiele osób, ale na pewno nie ta, która szczerze obiecała być dla Ciebie tą najlepszą, a mimo to pozwoliłeś jej odejść.

To, że pozwoliliśmy odejść jednej okazji nie oznacza, że w przyszłości na pewno pojawią się inne, podobne czy też identyczne.

Utkwienie naszego wzroku w przeszłości, w tym, co w naszym życiu już przeminęło, często sprawia, że popadamy w pewne dziwne zaklęcie życia. Dochodzimy do wniosku, że niewykorzystane okazje były jedyną szansą na osiągnięcie pełni szczęścia. „Dlaczego odpuściłem, skoro to było najlepsze, co mogło mnie spotkać? Dlaczego to zrobiłem, skoro intuicja podpowiadała, że nie wyjdzie z tego nic dobrego?”

Myśli w tym rodzaju wywodzące się z odczuwanych przez nas emocji mają swoją nazwę. Określa się je mianem myśli kontrfaktycznych.

Kiedy zaczynamy spekulować wyobrażając sobie co by się stało gdyby sprawy potoczyły się inaczej, uruchamiamy proces myślenia kontrfaktycznego. To mechanizm, za pośrednictwem którego człowiek wyobraża sobie, wizualizuje, a nawet tworzy alternatywy sytuacji, które wydarzyły się w rzeczywistości.

Myśli te aktywują się w stosunku do nie osiągniętych celów, do utraconych relacji, do marzeń nie spełnionych z powodu braku odwagi pozwalającej w danej chwili przejść do działania. Za pośrednictwem fantazji dana osoba wyobraża sobie co by się stało, gdyby w tej najważniejszej chwili postąpiła inaczej. 

Krople spływające po oknie

W rzeczywistości istnieje duża liczba osób, których życie mentalne podporządkowuje się stałemu myśleniu o tym „co by było gdyby…”. Jednakże jedyne, co można w ten sposób osiągnąć to do końca rozwodnić swą własną tożsamość.

Warto w tym miejscu przypomnieć słowa wypowiedziane na ten temat przez Heideggera. Powiedział on, że przeznaczeniem człowieka jest odnawianie swojej nostalgicznej, a czasami również dramatycznej przeszłości, w stronę przyszłości tak wiele obiecującej, pełnej nadziei.

Głos intuicji – nie zawsze doceniany

Na samym wstępie nasze przeczucia przyrównaliśmy do szeptu słyszalnego po przyłożeniu muszli do ucha. Bez wątpliwości słuchamy go, jednak nie do końca rozumiemy czym jest słyszany przez nas głos i skąd w rzeczywistości pochodzi. Warto się tego jednak dowiedzieć.

Czym więc jest odgłos słyszany w muszli? Jedni mówią, że muszla zamyka w sobie odgłos morza, inni, że to produkt wyobraźni naszego mózgu. Prawda jest jednak zupełnie odmienna. To, co możemy usłyszeć przykładając muszlę do ucha to nic innego, jak otaczające nas powietrze wytwarzające drgania na ściankach muszli. Służy ona w rzeczywistości za dobrej klasy wzmacniacz dźwięków.

Z przeczuciami dzieje się coś podobnego. Wydaje nam się coś, ale nie przykładamy do tego większej wagi. Ale jak się tworzy intuicja? Jeden z zewnętrznych elementów pobudza nasze serce i umysł, które z kolei nawiązują kontakt z podświadomością. W ten sposób wytwarza się głos intuicji, który podpowiada: „No dalej, zrób to, to doskonałą okazja”.

Karuzela

Czasem więc zlekceważenie tego wewnętrznego głosu prowadzi do powstawania innego znanego nam uczucia. To uczucie skruchy. Żałujemy, że doskonałe szanse zmieniły swoją nazwę. Teraz to nic innego jak niewykorzystane okazje, których nie sposób już przywrócić. Malcolm Galdwell, socjolog i ekspert w tej dziedzinie wskazuje jednak, że te zakamuflowane podpowiedzi wysyłane przez intuicję nie zawsze są łatwe do rozszyfrowania.

Nie zawsze dobrze je rozumiemy, nie zawsze też chcemy ich słuchać, ponieważ logika podpowiada nam coś zupełnie innego. Intuicje zagłusza również presja wywierana na nas przez otoczenie. Uważne słuchanie intuicji to umiejętność, którą należy ćwiczyć. Z czasem staje się coraz łatwiejsza. Stajemy się bardziej wyczuleni na jej głos, wolni i świadomi samych siebie.

Powinno być dla nas jednak jasne również to, że ten wewnętrzny głos czasami może się po prostu mylić. Jednak to, co boli najbardziej to nie sam fakt ewentualnej pomyłki. Najbardziej w świecie boli świadomość, że miało się doskonałą okazję, ale nie wykorzystało się jej w odpowiednim czasie.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Philippa Klarebone, Frap Carré Art