Diabelskie nasienie: oto terror w najczystszej postaci

4 stycznia, 2020

Kiedy wydaje się, że terror pojawił się już wszędzie, już nie zaskakuje i nudzi, konieczny jest powrót do klasyki. „Diabelskie nasienie” zapewnia nam klasyczną wizję filmu grozy, którego struktura opiera się na niepewności widza.

„Diabelskie nasienie” jest prawdopodobnie jednym z najbardziej znanych filmów Romana Polańskiego. I to nie tylko ze względu na świetną jakość tej produkcji, ale także z powodu tajemnic, które wydają się krążyć wokół tego filmu.

Nakręcony w budynku, w którym niecałe dziesięć lat później został zabity John Lennon. W tym samym budynku, w którym mieszkał i zmarł Boris Karloff. I tylko na rok przed morderstwem żony reżysera, Sharon Tate. Diabelskie nasienie to film, który do dziś budzi grozę i jest owiany tajemnicą. 

Polański jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych twórców filmowych, pogrążonych w problemach prawnych, ale jego spuścizna filmowa praktycznie nie ma sobie równych.

Młoda para, niezwykle osobliwi sąsiedzi i tragiczna ciąża będą kluczowymi wątkami tego filmu. Rosemary i jej mąż szukają nowego domu i planują założenie rodziny. Jednak ambicje męża przerosną oczekiwania rodziny wpędzając małżeństwo w bardzo nieprawdopodobne problemy.

Krótko mówiąc, Diabelskie nasienie to film fabularny, który zabiera nas w podróż pomiędzy fantastyką i realizmem. W drogę pełną pułapek, nieszczęść i klaustrofobii. I, oczywiście, jest to jeden z wielkich klejnotów klasycznego kina.

„Diabelskie nasienie” – niepewność jako klucz do terroru

Film wzbudził wielkie zainteresowanie na arenie międzynarodowej. Zabiera nas na ścieżkę niepewności, pozwala wzbudzić wątpliwości u widza i postawić go na krawędzi. Na granicy agonii, uduszenia, a nawet klaustrofobii, ale zawsze w otoczeniu racjonalności.

Mówiąc o niepewności warto wspomnieć, że już w dziewiętnastym wieku Pedro Antonio de Alarcón, jeden z wielkich znawców Edgara Allana Poe, pozwolił sobie powiedzieć, że błyskotliwość Poe polega właśnie na tym. Na byciu racjonalistą i próbowaniu być fantastycznym.

Stwierdzenie to kilka wieków później możemy idealnie wpasować w film fabularny Polańskiego. Niepewność, wątpliwość i terror psychologiczny są podstawą Diabelskiego nasienia.

«Nie chcę, żeby widz myślał o czymkolwiek. Po prostu chcę, żeby niczego nie był pewien. To jest najciekawsze: niepewność».

-Roman Polanski-

Polański sprawia, że ​​widz zaczyna wątpić w rzeczywistość i fikcję. Czy sny są tylko snami czy owocami rzeczywistości? Co dzieje się z Rosemary i jej sąsiadami? Widz będzie ciągle zadawał sobie pytania dotyczące tego, co widzi na ekranie.

Prawdą jest, że w połowie XX wieku religie odgrywały fundamentalną rolę i w tym sensie ten film był prawdziwym objawieniem. A nawet bluźnierstwem.

Diabelskie nasienie – przekaz

Jednak w połowie epoki racjonalnej i sceptycznej, w XXI wieku, widz zastanawia się nad tym samym, co kilka dekad temu. Diabelskie nasienie pokazuje niezniszczalność jego przekazu i ujawnia lęk, które nie zależy od konkretnej epoki, ale przeraża i oszałamia nawet w dzisiejszych czasach.

Przestraszona kobieta w filmie Diabelskie nasienie

Ta wątpliwość między niemożliwym i możliwym, między prawdziwym a nierzeczywistym, jest prawdziwym kluczem do terroru i napięcia w filmie Polańskiego.

Sposób, w jaki reżyser kierujemy naszym wzrokiem umieszczając nas w konkretnej perspektywie dzięki poszczególnym kadrom i prezentując postacie w kluczowym momencie nie zmienia się w zależności od czasów czy trendów.

Ale odwołuje się bezpośrednio do psychologii. To znaczy do naszego umysłu, do terroru, do nieznanego i niepewności, która budzi wątpliwości.

Polański nie wynalazł kultów satanistycznych. Są one czymś, co pochodzi bezpośrednio z naszej rzeczywistości. Polański nie wymyśla też scenariusza, ale zaczyna w znanym punkcie wyjścia. Zupełnie jakby w miejscu zakończenia komedii romantycznej…

Reżyser pokazuje nam młodą, idealną parę, by ją rozłączyć, zniszczyć, a nawet wyśmiać. Nie zapominając o fundamentalnej roli publiczności, która nada sens historii. Historii, która wygląda na wymyśloną, ale nadal wiarygodną. W rezultacie widz zacznie wątpić we wszystko, co widzi na ekranie.

Diabelskie nasienie – przeklęty film

Znaczna część kultu – lub podziwu – otaczającego ten film polega na dziwnych wydarzeniach, które mu towarzyszą. Jak już wspominaliśmy film został nakręcony w budynku Dakota w Nowym Jorku. Miejscu, które znajdowało się dość daleko od centrum miasta.

Ale z biegiem czasu i rozwoju miasta stał się pożądanym przez osoby zamożne i różne osobowości ze świata kina, muzyki lub kultury masowej.

Może się wydawać, że ktoś próbował ostrzec Polańskiego. Wszystko wskazywało na to, że nagrywanie filmu w tym budynku było czymś w rodzaju samobójstwa. Niestety jego żona została zamordowana zaledwie rok później.

Wkrótce potem zmarł kompozytor ścieżki dźwiękowej, Krzysztof Komeda. Nawet bohater filmu, John Cassavetes, zmarł wkrótce potem.

To, czy Boris Karloff praktykował spirytyzm – czy nie – mieszkając w tym budynku wciąż budzi wątpliwości. Ale kilka lat po nakręceniu filmu John Lennon zmarł w bramie budynku Dakota, gdzie wtedy mieszkał.

Kobieta rozmawiająca przez telefon

Niekończące się tajemnice łączą się z perfekcjonizmem Polańskiego. Filmowca, który nie wahał się wystawić swoich aktorów na ekstremalne próby. Dlatego bohaterka filmu, Mia Farrow, musiała zjeść surowe mięso, mimo tego, że była wegetarianką.

I została również zmuszona do nakręcenia sceny przechodzenia przez ulicę, która nie została zamknięta dla ruchu. Dlatego pojazdy, które widzimy jeżdżące i hamujące na ekranie tak, aby jej nie przejechać, to nie kino, ale rzeczywistość.

Ta młoda aktorka otrzymała również papiery rozwodowe od Franka Sinatry podczas kręcenia filmu. Co więcej, spotkała się z wrogością na planie. Zatem Diabelskie nasienie jest przeklęte nie tylko z powodu tematów, którymi się zajmuje. Ale także z powodu tajemnic i niewygodnych wydarzenia, które otaczają jego tworzenie.

Prawdziwy terror

Mimo wszystko nie powiemy, że terror tkwi w otaczających film tajemnicach i okropnościach, ale w samym filmie. Rzadko mamy do czynienia z terrorem, który nie rozumie czasów ani mod. Dla którego nie ma znaczenia, ile czasu upłynęło, ale ważna jest uniwersalność historii.

I to dlatego, że Diabelskie nasienie przedstawia coś uniwersalnego. Korzysta z kina i zasobów stylistycznych, aby stworzyć klasyczną, przerażającą i pełną beznadziejności atmosferę.

Film jest w rzeczywistości adaptacją homonimicznej powieści Iry Levin. Ta propozycja wpadła w ręce Hitchcocka, przeszła przez Rosemary graną przez Jane Fondę i niezliczone ręce, aby w końcu zaoferować nam wersję Polańskiego.

Szokujący, piękny wynik, który rozwija całą kinematograficzną wyobraźnię. Ale rezultatem był jedynie Oscar dla Ruth Gordon za rolę Minnie Castevet.

Mimo tych wszystkich zmian Polański dokonał swoich zmian w scenariuszu. Udało mu się wprowadzić freudowskie odwołania do snu, co stawia pod znakiem zapytania co jest prawdziwe, a co nie. Która wprawia widza w zakłopotanie i wywołuje grozę.

Bez wątpienia mamy do czynienia z jednym z najlepszych horrorów wszech czasów. Z filmem, w którym nie ma miejsca na starość lub na to, co bezużyteczne. Odwołuje się on do podświadomości, do tego prawie zwierzęcego „bycia czujnym” . Zupełnie jakby podczas oglądania filmu miało się wydarzyć coś niezwykłego.