Czy byliśmy szczęśliwsi bez mediów społecznościowych?

Korzystanie z sieci społecznościowych stało się integralną częścią naszej codziennej rutyny. Po kilku latach życia spędzanego częściowo w środowisku wirtualnym i niezależnie od danych i informacji, które nam dostarczają, w tym artykule zadajemy sobie pytanie, czy bez nich byliśmy szczęśliwsi.
Czy byliśmy szczęśliwsi bez mediów społecznościowych?

Ostatnia aktualizacja: 10 sierpnia, 2021

W naszych umysłach pojawia się i odchodzi pewne pytanie. Czy byliśmy szczęśliwsi bez mediów społecznościowych? Jeśli zastanowimy się nad wszystkim, czego nauczyliśmy się dzięki sieciom społecznościowym, z pewnością dojdziemy do jednego wniosku. Moglibyśmy powiedzieć, że przez jakiś czas stanowiły one bardzo dobre źródło alternatywnych informacji.

Jednak nasze pytanie wykracza poza funkcjonalność i użyteczność. Przy każdym wynalazku technologicznym, który wchodzi do naszej rutyny, musimy przeanalizować, czy służy poprawie samopoczucia. Czy zoptymalizował nasze relacje, zmienił nieprzystosowane nawyki lub czy korzystanie z niego zapewnia nam dobre samopoczucie?

Po kilku latach korzystania z sieci warto więc się zatrzymać i zastanowić się nad tym. Pomyśleć o wszystkim, co nam dały lub ukradły, o wszystkim, w czym nam pomogły lub nie na gruncie osobistym i zawodowym. Dlatego w tym artykule zadajemy sobie pytanie: Czy byliśmy szczęśliwsi bez mediów społecznościowych?

Odpowiedź na to pytanie będzie inna dla każdego z nas. Ale zastanowienie się nad niektórymi aspektami pomoże nam na nie odpowiedzieć.

Selfie na spotkaniu

Czy byliśmy szczęśliwsi bez mediów społecznościowych?

Trzy miliardy ludzi, około 40% światowej populacji, korzysta z internetowych mediów społecznościowych. Według niektórych raportów spędzamy średnio dwie godziny dziennie na udostępnianiu, polubianiu, tweetowaniu i aktualizowaniu informacji na tych platformach.

Skoro media społecznościowe odgrywają tak ważną rolę w naszym życiu, z czym się to wiąże? Czy to możliwe, że odbywa się to kosztem naszego zdrowia psychicznego i dobrego samopoczucia, a także naszego czasu? Co tak naprawdę sugerują dowody?

Czy byliśmy szczęśliwsi bez mediów społecznościowych? Uczucie stresu

Ludzie używają mediów społecznościowych, aby się wyładować, zrzucić ciężar. Minusem tego jest to, że nasze kanały często przypominają niekończący się strumień stresu. W 2015 roku naukowcy z Pew Research Center w Waszyngtonie starali się sprawdzić, czy media społecznościowe wywołują więcej stresu niż go łagodzą.

W ankiecie obejmującej 1800 osób kobiety stwierdziły, że czują się bardziej zestresowane niż mężczyźni. Stwierdzono, że Twitter jest „znaczącym czynnikiem przyczyniającym się do stresu”, ponieważ zwiększa świadomość stresu innych ludzi.

Stan nastroju a sieci społecznościowe

Jeśli przeglądamy i czytamy różne publikacje, wielu z nich się nie spodziewaliśmy a inne mają na nas negatywny wpływ. Co ciekawe, dobre wieści dotyczące naszego życia lub od naszych przyjaciół i rodziny przekazywane są w inny sposób.

Więc czego szukamy? Porównania z innymi? Osób, które podzielają nasz sposób myślenia?

Porównywanie siebie z innymi zawsze prowadzi do frustracji, ponieważ zawsze porównujemy się z osiągnięciami innych. Znalezienie ludzi podobnych do nas może inspirować, ale czy naprawdę możemy pójść z nimi na kawę lub zadzwonić do nich któregoś dnia?

To może się zdarzyć, ale z pewnością czas zainwestowany w sieci społecznościowe znacznie przewyższa rzeczywisty kontakt z ludźmi w naszym życiu.

Abstrahując od konkretnych danych, czy byliśmy szczęśliwsi bez mediów społecznościowych?

Tytuł tego artykułu jest pytaniem otwartym. Ma ono na celu zachęcenie czytelników do zastanowienia się, jaki wpływ wywierają na nich sieci społecznościowe w ich konkretnym przypadku. Czy przyczyniły się do ich dobrego samopoczucia i czy obserwujemy również tę poprawę w całym społeczeństwie.

Po kilku latach użytkowania mediów społecznościowych możemy przyjrzeć się niektórym wskaźnikom.

Czy media społecznościowe poprawiły nasze zażyłe relacje? Czy zwalczyły naszą samotność?

Odpowiedź jednej osoby może się radykalnie różnić od drugiej. Ale koniecznie musimy się zastanowić, czy sieci społecznościowe wniosły pozytywne elementy do naszych relacji? Czy nadal to robią, a jeśli nie, jak to poprawić lub zmienić?

Kiedy zastanawiamy się nad poprawą relacji społecznych, odnosimy się do wzrostu ogólnego dobrostanu osoby poprzez utrzymywanie częstych i znaczących relacji. Stopień zażyłości w relacjach zależy od wielkości postrzeganego wsparcia społecznego.

Poczucie bycia kochanym i możliwość liczenia na różne osoby w różnych planach i sytuacjach czyni nas szczęśliwszymi. Krótko mówiąc, aby utrzymać dobre relacje, musisz utrzymywać kontakt, rozmawiać twarzą w twarz, nie uważać czegoś za oczywiste, ale naprawdę słuchać się nawzajem.

Tymczasem sieci społecznościowe dały nam fałszywe poczucie bliskości i kontaktu z innymi, gdzie wydaje się, że nie musimy podejmować wysiłku, aby poznać drugą osobę.

Kobieta z telefonem

Utrata naturalności i poczucie samotności

Każdy eksponuje w swoich profilach to, co chce i tylko to mamy do dyspozycji. Po części zatraciła się magia spojrzeń, nie dostrzegamy naszych manii i kompleksów. W sieci nie widzimy tego wszystkiego, co czyni nas niedoskonałymi i jednocześnie ekscytującymi.

Straciliśmy poczucie kontaktu czy odrzucenia. Tego, co jest tak charakterystyczne w kontaktach twarz w twarz.

W zamian mamy poczucie pośpiechu, ciągłej podróży, prób i błędów. Teraz jesteśmy usystematyzowani i zaprogramowani. Na początku wydawało się to ekscytujące, ale brakuje nam tych drobnych, ale jakże ważnych szczegółów.

Jesteśmy coraz bardziej znudzeni perfekcją spreparowaną na wymiar. Zmęczyły nas płynne relacje w sieciach, które nie przekładają się na prawdziwe zainteresowanie drugą osobą w prawdziwym życiu.

Tęsknimy za ludźmi, którzy nie są idealni w sieciach społecznościowych, ale są wyjątkowi, po prostu witając Cię z uśmiechem. Nie zachowują oficjalnej formy we wszystkim, co piszą, ale są naturalni i szczerzy we wszystkim, co mówią i robią.

Nie chodzi o to, że przywiązujemy mniejszą wagę do zachowań w sieciach. Ale z biegiem lat okazuje się, że zainwestowany czas nie jest proporcjonalny do emocjonalnej korzyści, jaką nam przynoszą.

I tak pewnego dnia dostrzegamy, że chcemy spędzić cudowny dzień, ale telefon nie dzwoni jak wcześniej. Nie ma ludzi, którzy „zrobią wszystko”, aby się dobrze zabawić. Mamy do dyspozycji świat profili w otwartych sieciach społecznościowych, platformach cyfrowych i rozmowach wideo lub czatach.

Nigdy wcześniej rozrywka nie była tak łatwa, a dopamina dostarczana tak szybko i na żądanie.

Szybka i krótka satysfakcja kontra trwałe i głębokie zadowolenie

Podsumowując, należy zauważyć coś, co wyjaśnił nam już dokument „The Social Dilemma”. Oddaliśmy w zastaw przyjemniejsze życie, pełne przedłużonego uwalniania, w zamian za ciągłe dawki dopaminy, które łapią nas w pułapkę i tak naprawdę nas rozpraszają a nie cieszą.

A jak to jest w Twoim przypadku? Czy pomyliłeś satysfakcję dostarczaną przez małe, szybkie dawki z długoterminowym i trwałym zadowoleniem? Być może ten tekst pomoże nam niekoniecznie je wyeliminować, jeśli tego nie chcemy, ale przemyśleć naszą relację z tym zjawiskiem.

To może Cię zainteresować ...
Samopoczucie i media społecznościowe – patologiczny dystans między tym, jak się czujemy, a tym, co udostępniamy
Piękno umysłuPrzeczytaj na Piękno umysłu
Samopoczucie i media społecznościowe – patologiczny dystans między tym, jak się czujemy, a tym, co udostępniamy

Nasze samopoczucie i media społecznościowe są „połączone dystansem”. Dystans między Twoimi emocjami, a tym, co publikujesz może powodować niepokój.