Syndrom męczennika – do którego momentu można go zaakceptować?

· Październik 14, 2017

Na początku ludzie czują empatię dla cierpienia innych ludzi. Możemy też spotkać w swoim życiu osoby, które cierpią z powodu prawdziwej depresji. Nie dopadł ich typowy syndrom męczennika, ani też nie szukają akceptacji u innych osób. Po prostu przechodzą obecnie przez trudny okres w życiu, a ich zdrowie psychiczne jest w tej konkretnej chwili naprawdę wrażliwe.

Powinniśmy więc być cierpliwi i postarać się zrozumieć takie osoby. Oraz rzecz jasna nauczyć się okazywać miłość i wsparcie takim ludziom, ponieważ oni naprawdę tego potrzebują. Potem jednak, gdy już się uleczą, to wrócą do stanu przed chorobą.

Niemniej jednak w niektórych okazjach ktoś nam szczególnie bliski także może przyjąć postawę samopoświęcenia i oczekiwać pochwał za cierpienie na własne życzenie. Jest to zjawisko znane pod nazwą „syndrom męczennika„, w języku angielskim określane jako Martyr Syndrome.

Ale nie należy ulec złudzeniom. Celem osoby, która zaczyna się tak zachowywać jest manipulowanie emocjami, myślami i postępowaniem wszystkich ludzi z jej otoczenia. Może być to działanie w pełni świadome lub też nie.

Syndrom męczennika dopada z reguły osoby uwikłane w mentalność ofiary. Inaczej mówiąc, pochwycone przez poczucie bezsilności, nadmiernej czujności i przesadnej wrażliwości. W efekcie prowadzi to do typowego problemu obejmującego sferę osobistą, a który powoduje, że osoba taka czuje się stale oburzenia wskutek postępowania innych ludzi.

Kontrola

Oczywiście postępowanie takie wcale nie musi mieć jakichkolwiek znamion nieprawidłowości, jest to jedynie fałszywe wyobrażenie osoby chorej. Pytanie jednak zawsze jest takie samo: do którego momentu można tolerować syndrom męczennika, a kiedy należy podjąć jakieś działania?

Jak rozpoznać osobę, którą dopadł syndrom męczennika?

Osoby z tendencją do wpadania w rolę ofiary zazwyczaj wykazują szereg pewnych ogólnych wzorców zachowań. Dzięki temu możemy je w wielu wypadkach zidentyfikować na własną rękę, co pozwala lepiej się nimi zająć:

  • Osoby, które może dopaść syndrom męczennika zawsze oczekują, że zostaną wynagrodzone za swoje wysiłki i cierpienie. Na tej podstawie chętnie oferują swoją pomoc zawsze wtedy, gdy w grę wchodzi ból i uczucie odrzucenia. Mają one w ten sposób nadzieję, że ich cierpienie zwróci na nie uwagę innych osób i że otrzymają za to nagrodę.
  • Znajdują się one w pułapce będącej wytworem ich własnego umysłu. Polega ona na tym, że nie są w stanie po prostu poczuć radości, jeśli nie towarzyszy jej jakiś stopień smutku lub cierpienia. Na tym właśnie głównie polega syndrom męczennika – osoby chore z łatwością znajdą w każdej sytuacji powód do odczuwania bólu, ale z ogromnym trudem przychodzi im odnajdywanie powodów do radości.
  • Czasem osoby chore na pierwszym planie stawiają sobie czyjeś pragnienia lub cele, zaniedbując swoje. Wychodzą przy tym z założenia, że w ten sposób kosztem własnej straty coś zyskają. Niezależnie od tego, czy będzie to jakieś uznanie czy też wyrażenie wdzięczności za taki gest lub za wykonaną przez nich pracę.
  • Czasami, gdy wyrazy wdzięczności, jakie uzyskają poprzez postępowanie opisane w punkcie powyżej, nie wydają się im być dostatecznie wyraźne i bezpośrednie, dostają do ręki argumenty, które pozwalają im uznać innych ludzi za samolubnych. Inaczej mówiąc osoby, które dopadł syndrom męczennika uważają, że inni ludzie nie doceniają wysiłku, który został dla nich poświęcony.
  • Osoby takie mają tendencję do prezentowania silnego i zdecydowanego nastawienia do pewnych określonych poglądów lub perspektyw. Może to sprawiać, że bardzo trudno będzie im zrozumieć inne wersje danej sytuacji lub cudzy punkt widzenia.
  • Człowiek chory na syndrom męczennika może zaakceptować jakieś wyjaśnienie, ale tylko wtedy, gdy zawiera ono pewną formę pokuty lub przeprosin. Dlatego jest jasne, że zawsze daje coś od siebie oczekując w zamian tego samego w ramach rewanżu. Ale czyni tak nawet wtedy, gdy ma pełną świadomość tego, że niczego nie otrzyma, zatem będzie mógł tego tylko żałować.

Jak można wyleczyć osobę chorą na syndrom męczennika?

Kiedy zdasz sobie sprawę z tego, że ktoś z Twojego otoczenia cierpi na syndrom męczennika, czyli jest zwyczajną ofiarą swojego umysłu, masz kilka opcji, które pomogą Ci poradzić sobie z tą sytuacją.

Dzięki temu będziesz w stanie udzielić takiej osobie pomocy, zamiast doprowadzić do zakończenia relacji wskutek jej zachowania. Wystarczy po prostu chcieć dostrzec przyczynę problemu, a nie tylko powierzchowne skutki dostrzegalne gołym okiem.

Poczucie winy

Jeśli zdecydujesz się więc na utrzymanie dalszych relacji z osobą chorą na syndrom męczennika, możesz zdecydować się na kilka możliwych opcji:

  • Zignorować całkowicie takie nastawienie w chorej osobie, ponieważ można te szkody nadrobić na potencjalnie mnóstwo innych sposobów. W ten sposób wybierasz opcję na przeczekanie, licząc na to, że sytuacja sama wróci do normy. Jest to dobre rozwiązanie przy lekkim stanie choroby, ale jednocześnie trwa najdłużej i nie daje żadnych gwarancji sukcesu.
  • Zignorować tę osobę całkowicie starając się utrzymywać jedynie powierzchowne relacje. Takie rozwiązanie jest podobne do opisanego powyżej, ale daje jeszcze mniejsze szanse powodzenia. Korzystnym elementem jest natomiast brak jakiegokolwiek postępowania mogącego pogłębiać syndrom męczennika.
  • Wybranie rozwiązania polegającego na nawiązaniu porozumienia z osobą chorą na syndrom męczennika. Możesz dzięki temu spróbować rozwiązać problem działając proaktywnie. W tym celu należy jednak najpierw zrozumieć w pełni przyczyny takiej postawy.

Jeśli osoba chora na syndrom męczennika jest kimś ważnym w Twoim życiu, prawdopodobnie spróbujesz wszystkich możliwych sposobów rozwiązania tego problemu. Oznacza to, że musisz uświadomić, czego oczekujesz i czego chcesz nie tylko jej, ale przede wszystkim także i sobie.

Musisz zatem unikać wchodzenia na jej terytorium osobiste w jak największym stopniu. Wyjaśnij, co się dzieje z Tobą w waszej relacji. Nie postępuj tak, jakbyś zamierzał rozwiązać jeden ze swoich własnych wewnętrznych problemów, ponieważ takie rozwiązanie mogłoby jeszcze bardziej pogłębić syndrom męczennika.

Rozmowa – od tego zaczyna się udane leczenie

Dlatego ważny jest etap pierwszej chwili rozmowy, warto dokonać jego odpowiedniej inscenizacji. Powinna ona nastąpić tylko wtedy, gdy jesteście oboje w pełni zrelaksowani. Nie należy rozpoczynać dyskusji bezpośrednio po zakończeniu jakiejś scysji, czy też choćby drobnym nieporozumieniu.

Po wybraniu odpowiedniego nastawienia psychicznego musimy „złapać byka za rogami” i nakreślić sytuację przed drugą osobą. Podkreśl przy tym swój własny dyskomfort, ale nie staraj się obarczać winą drugiej strony. Ważne jest w tym momencie jasne i klarowne zaprezentowanie następujących kwestii:

  • Określ jednoznacznie, że druga strona ma pełną swobodę w kwestii ustalania granic dotyczących innych osób. Stwierdź także, unikając jednak sformułowań o wydźwięku ofensywnym, że oczekujesz od niej tworzenia bardziej zrównoważonych relacji w swoim otoczeniu.
  • Jeśli osoba chora na syndrom męczennika chce powiedzieć „nie„, to wytłumacz jej, że absurdem jest powiedzieć „tak” tylko po to, aby potem tego żałować.
  • Wytłumacz, że robienie czegoś na siłę zmusza nas do zmarnowania czasu, który w przeciwnym przypadku moglibyśmy przeznaczyć na inne zajęcia, które przysparzają nam więcej radości lub satysfakcji. Oznacza to, że należy przestać robić coś, z czego nie mamy żadnych korzyści, a jedynie dodatkowe problemy.
Rozmowa

  • Jeśli osoba, którą dopadł syndrom męczennika czuje się zgorzkniała lub wykorzystana przez innych po zrobieniu im przysługi, wytłumacz, że być może nie działała ona z dobrej woli, ale z własnej, egoistycznej potrzeby uzyskania uznania i akceptacji w oczach innych. Postaraj się także wytłumaczyć jej, że takie nastawienie jest z gruntu rzeczy wadliwe.
  • Wytłumacz jej także, że żyje w świecie pełnym zupełnie zbędnego cierpienia. Przypomnij jej te wszystkie inne dobre rzeczy, które mają w zasięgu ręki. Wskaż wszystkie przyjemności lub to, co sprawia jej radość, a co pojawia się w jej życiu w pełni spontanicznie, bez potrzeby poddawania się stresowi.

Współpracuj i pomagaj, zamiast walczyć

Możliwe, że taka osoba będzie w stanie poczuć winę, wyrzuty, złość lub depresję z powodu dawniejszych wydarzeń. Możesz spróbować pomóc jej otworzyć się razem z Tobą. Bez wątpienia będzie to jedyny sposób, który pozwoli Ci ją jeszcze lepiej zrozumieć.

Uświadom sobie i chorej osobie, że już teraz jest ona w pełni akceptowana i ma uznanie, jakiego oczekuje. Podkreśl także, że jest to również Twoja osobista opinia, więc chory na syndrom męczennika nie musi już kolejny raz próbować to udowodnić lub sprawdzić.

Dobra i konstruktywna krytyka nie powinna być jednostronna. Zaakceptuj odpowiedzialność za to, że nie byłeś w stanie szczerze porozmawiać od początku. Takie nastawienie z pewnością pomoże Wam obojgu zrównoważyć sytuację.

Krytyka

Możesz porozmawiać z tą drugą osobą o naszym „wewnętrznym głosie krytyki”, który manifestuje swoją obecność bardziej u niektórych osób niż w przypadku innych. Postaraj się wyjaśnić, że może to być właśnie przypadek tej drugiej osoby.

Przestań starać się być doskonały w tym co robisz, a po prostu przyłóż się do tego, aby przezwyciężyć syndrom męczennika u tej drugiej osoby. Postaraj się ją także do tego namówić. Podejmij inicjatywę, popraw swoje własne błędy i wyobraź sobie życie bez cierpienia. Ta druga osoba musi także pozwolić sobie żyć o wiele zdrowszym stylem życia, niż do tej pory.

Pomóż jej poznać samą siebie od nowa. Naucz ją żyć w tej właśnie chwili bez poczucia, że musi stale poświęcać się dla kogoś innego. Wszystko to pomoże Ci wyeliminować syndrom męczennika z umysłu i życia chorej osoby. W efekcie z Waszego wspólnego życia zniknie cały ten ciężar, z jakim obecnie macie do czynienia.

Od syndromu męczennika do pełnej odpowiedzialności za własne życie

W bardzo wielu przypadkach już tylko jedna rozmowa może zmienić wszystko. Może poprawić Twoje osobiste życie, jak również relacje z osobą chorą na syndrom męczennika. Taka postawa często przecież opiera się na bólu, braku konstruktywnych umiejętności społecznych i poczuciu braku miłości i zrozumienia ze strony innych ludzi.

Wystarczy zatem spróbować zapewnić te brakujące elementy chorej osobie i obserwować, jak szybko postępuje proces jej leczenia.

Zaoferuj taką rozmowę każdemu, kto chce ją zaakceptować i nawiązać. Jeśli nadal będzie Cię ten ktoś próbował krzywdzić, to nadeszła prawdopodobnie odpowiednia chwila, aby zakończyć ten związek.

Jak mówi stare powiedzenie: „Można być miłym, ale warto być głupcem”. Inne mówi z kolei „mądry Polak po szkodzie”. Tym razem warto być jednak mądrym o wiele wcześniej.