Czym była czarna śmierć, która zdziesiątkowała Europę?

14 października, 2019
Czarna śmierć była przyczyną zgonów od 30 do 60 procent ludności Europy w średniowieczu. Wizja epidemii na światową skalę po dziś dzień budzi grozę.

Czarna śmierć dotarła pewnego dnia do portu w europejskim mieście liczącym 100 tys. mieszkańców, gdy do brzegu dobił statek załadowany skażonym towarem. W niecały miesiąc z powodu zarazy zmarło tam 300 osób, a przez cały okres trwania pandemii umarło 10% ludności miasta.

Po dziś dzień nie wiadomo dokładnie jaka była przyczyna zarazy. Wiadomo jednak, że nikt nie znał sposobu, by się przed nią uchronić. Czarna śmierć zbierała jednakowe żniwo wśród mężczyzn, kobiet, dzieci, rolników, rzemieślników, księży i rycerzy. To w Królestwie Aragonii, znajdującej się na terenie dzisiejszej Hiszpanii, nazwano zarazę czarną śmiercią.

Szerząca się w zastraszającym tempie choroba zmuszała ludzi do przekraczania granic moralności i do łamania prawa w imię obrony własnego życia. Globalna pandemia to zagrożenie, które przy dzisiejszym poziomie rozwoju medycyny raczej nam nie grozi, ale nie jest wykluczone.

Jak czarna śmierć przybyła do Europy?

Czarna śmierć dotarła do Europy w połowie XIV w. i wywołała jedną z największych katastrof demograficznych w historii. Większość mieszkańców Europy wiedziało już o istnieniu takiej choroby bo jej ogniska pojawiały się tu i ówdzie na starym kontynencie przez kilka wieków.

Jednak epidemia, która rozwinęła się w średniowieczu była największą od VI w. Jako że Europa znała już siłę tej choroby, ludzie bali się jej nawet bardziej niż trądu.

Czarna śmierć - rysunek

Historycy są zgodni co do drogi, którą czarna śmierć dotarła do Europy. Był to port Teodozja na Półwyspie Krymskim. Wojska mongolskie obległy miasto i użyły broni dużo mocniejszej niż miecz. Sami Mongołowie przyznali, że przerzucali przez mury miasta ciała osób zainfekowanych śmiercionośnym wirusem.

Zaraza sprawiła, że kupcy genueńscy uciekli z powrotem do Włoch, ale jak się okazało, było już za późno. Czarna śmierć opanowała cały zachód Europy, a Morze Śródziemne stało się kanałem, przez który choroba docierała do kolejnych miast na starym kontynencie.

Czarna śmierć zdziesiątkowała Europę

Początkowo myślano, że czarna śmierć rozprzestrzenia się przez powietrze. Wszystko na to wskazywało – odór gnijących ciał, grecka medycyna i astrologiczne przepowiednie. Prawda jest jednak taka, że chorobę prawdopodobnie roznosiły szczury i pchły.

Dżuma - obraz

Czasem od momentu infekcji nie było żadnych widocznych symptomów przez nawet dwa tygodnie. Kiedy już zauważano pierwsze objawy, chory zazwyczaj umierał w zaledwie pięć dni.

W każdym mieście, w którym pojawił się wirus, czarna śmierć zaczynała się szerzyć w tempie niemożliwym do opanowania. W obawie przed chorobą ludzie z miast uciekali na wieś. Oczywiście przenieśli na tamtejszą ludność wirusa. Choroba dziesiątkowała ludzi wzdłuż wszystkich szlaków, z których korzystali kupcy i pielgrzymi.

Wszystkie drogi prowadzą do dżumy

Obecnie większość historyków twierdzi, że przyczyną tak licznych zgonów była epidemia dżumy. Nie wykluczają jednak, że mógł to być wirus Ebola albo wąglik płucny. Wachlarz objawów był bardzo szeroki – od czarnych plam i kaszlu przez stany zapalne aż do halucynacji.

Jako, że nie było wiadomo, w jaki sposób dokładnie przenosi się choroba, lekarze nie mogli zajmować się chorymi, by unikać kontaktu z nosicielami.

Jaki wpływ miała czarna śmierć na bieg wydarzeń?

Na skutek epidemii, we Francji, Włoszech i Hiszpanii zginęło 50-60% ludności, a w niektórych regionach nawet więcej. Jedną z ofiar choroby był Alfons XI, król Kastylii i Leonu. Zmarł wkrótce po oblężeniu Gibraltaru, a czarna śmierć wymusiła nawet tymczasowy rozejm w Wojnie Stuletniej.

Dżuma na obrazie

Kiedy epidemia ustąpiła, w Europie jeszcze długo panował chaos. Jak zawsze zrzucono najpierw winę na Żydów. Oskarżano ich o celowe trucie ludzi i stosowano samosądy. Lata spędzone w strachu, na krawędzi życia i śmierci sprawiły, że ludzie znacznie obniżyli standardy moralne.

W czasie trwania epidemii kwitła prostytucja, stanowiąca pewną formę realizacji założenia carpe diem. Wiele osób też jednak prosiło o wybaczenie i starało się uzyskać rozgrzeszenie na wypadek śmierci, która mogła nadejść w każdym momencie.

Jednym z niewielu pozytywnych efektów pandemii było pojawienie się ogromnej ilości ziem bez właścicieli. Rolnicy, którzy przetrwali, mogli nagle zacząć korzystać z terenów, które niegdyś należały do nieżyjących już osób. I tak śmierć jednych stała się darem dla innych, a koło życia potoczyło się dalej, pozostawiając za sobą niezliczone ofiary.

  • Benedictow, Ole (2011) La Peste Negra (1346-1353). La historia completa, Akal.
  • Martin, Sean (2011) The Black Death.