Zagoić rany oznacza, że ból już nie kontroluje naszego życia

· Czerwiec 24, 2018

Zagoić rany emocjonalne nie oznacza zapomnienia. Oznacza jedynie, że przestaną one kontrolować nasze życie. Coś takiego wymaga drobiazgowego procesu przemiany, w którym musimy zrozumieć, że nie będziemy już tacy sami, ponieważ uzdrowienie nie jest powrotem, lecz umiejętną rekonstrukcją, w której budujemy kogoś nowego, silniejszego i bardziej wartościowego.

Wszyscy musimy zagoić rany, które wymagają uwagi. Żyjemy w świecie, w którym istnieje wiele form przemocy, niektóre bardziej wyraźne, a inne ukryte i ciche. Zatem zachowania takie, jak seksizm, dyskryminacja, bullying, zastraszanie fizyczne lub w sieciach społecznościowych, skutki dysfunkcji rodzinnych, a nawet różnice kulturowe dotyczące kanonów piękna i sukcesu mogą wywrzeć na nas swoje piętno.

W ostatnich stuleciach psychologia Zachodu próbowała zagoić rany używając szerokiego zakresu podejść i technik z mniejszym lub większym sukcesem. Jest to nauka zorientowana przede wszystkim na łagodzenie bólu, na zapewnienie odpowiednich technik, którego pomogą poprawić nasz sposób myślenia i zachowania, aby w ten sposób osiągnąć zmianę, istotną poprawę.

Jednak nic z tego nie będzie możliwe, jeśli sam pacjent nie wykaże żadnych chęci. Co więcej, bardzo często zdarza się, że zamiast rozwiązać problem, zająć się tym konkretnym zdarzeniem lub traumatyczną przeszłością ludzie wolą zacisnąć zęby, zamknąć serce i iść naprzód, nie patrząc w wstecz.

Jest to zła strategia, co więcej, innym błędem, który często popełniamy, jest myślenie, że czas leczy rany. Że musimy jedynie pozwolić, by mijały dni, miesiące i lata, aby wszystko samo się rozwiązało. Czas jednak nie leczy niczego. Leczy to, co w tym czasie robimy.

kobieta z kwiatami we włosach

Zagoić rany – w poszukiwaniu pierwotnego bólu

Alba ma 30 lat i osiem miesięcy temu straciła ojca po udarze mózgu. Jej otoczenie, jej partner, przyjaciele i rodzina są zaskoczeni tym, jak radziła sobie z żałobą. Nie poprosiła o urlop w pracy, co więcej po pogrzebie Alba skupiła się niemal obsesyjnie na swoich projektach zawodowych, nie przestając pracować nawet na chwilę.

Nikt nie widział jak płakała lub okazywała jakąkolwiek formę rozładowania emocji. Jej zachowanie jest bardziej aktywne niż kiedykolwiek, nawet w domu nie zatrzymuje się ani chwili, zupełnie jakby starała się zawsze być zajęta, aby nie myśleć, aby nie czuć. Jednak doszła do momentu wyczerpania i stresu i zdecydowała się pójść do swojego lekarza rodzinnego, aby przepisał jej „coś na sen”. Jednak jej lekarz postanowił skierować ją do psychologa.

Tak więc, po przeprowadzeniu oceny stanu Alba, specjalista zrozumiał dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest to, że pacjentka nie przeżyła w żaden sposób żałoby. Drugą jest to, że stworzyła „wersję ja przetrwania”, za pomocą której ukrywa głęboki ból pierwotny.

Alba musi wyleczyć rany, które być może wykraczają poza utratę ojca, traumatyczne wydarzenia, które mogły wydarzyć się w przeszłości, a teraz, wraz ze śmiercią jej ojca, znowu się obudziły i sprawiły, że całość problemu stała się jeszcze bardziej złożona i skomplikowana.

smutna kobieta patrząca przez okno

Ta historia pozwala nam zrozumieć dwie rzeczy, które przedstawimy w następnej części artykułu. Często w obliczu bólu, pustki, które wywołują traumatyczne zdarzenia, takie jak przemoc, strata ukochanej osoby lub jakiekolwiek inne zdarzenie, że osoba próbuje zostawić przeszłość za sobą, zapomnieć. W tym celu tworzy inną, fałszywą tożsamość, osobowość, które jej w tym pomoże.

Jednak ta pierwotna rana jest nadal obecna i stopniowo rozszerza się, tworząc urazy wtórne (izolacja, zaburzenia osobowości, lęk, depresja…).

Emocjonalna pierwsza pomoc

Istnieje bardzo interesująca książka „Pierwotna rana” autorstwa psychiatry Johna Firmana, który wyjaśnia nam coś bardzo interesującego i użytecznego. Leczenie ran nie oznacza usunięcia urazów, oznacza jedynie, że możemy narodzić się na nowo, jako istoty ludzkie. A przede wszystkim oznacza, że powinniśmy nauczyć się stworzyć empatyczne połączenie z naszą pierwotną raną.

To ostatnie zadanie może wydawać się nam szczególnie dziwne lub skomplikowane. Aby je zrozumieć, wystarczy pamiętać o jednym: kiedy ktoś idzie na terapię, pierwszą rzeczą, jaką dostrzeże, jest empatyczne środowisko, ciepłe i bliskie otoczenie, w którym psycholog zawsze próbuje nawiązać więż z pacjentem. Z drugiej strony to, co musi osiągnąć pacjent, to nawiązać empatyczne połączenie ze swoimi ranami, z wewnętrznymi potrzebami, z tymi, które zaniedbał lub których nie chciał widzieć.

W ten sposób możemy stopniowo, delikatnie i bezpiecznie zacząć leczyć tę pierwotną traumę i jej skutki uboczne. Innym przydatnym aspektem, który wyjaśnia dr Firman w swojej książce jest znaczenie wiedzy na temat tego, jak stosować odpowiednią pomoc emocjonalną we wszystkich przypadkach „emocjonalnych zadrapań i skaleczeń”, które przytrafiają się nam na co dzień. Zobaczmy kilka przykładów.

serce sklejone plastrem

Pierwsza pomoc w leczeniu ran

  • Opisz i stań się świadomy. Pierwszą radą nie jest zostawianie na jutro dyskomfortu, który odczuwam dzisiaj i coś, co na pewno nam tutaj pomoże to umiejętność opisywania stanów emocjonalnych. Zdania takie, jak „dzisiaj czuję się pusty, zły, zraniony, boję się, czuję się sfrustrowany lub niezrozumiany, itp.” mogą nam pomóc.
  • Drugim krokiem jest niezależność. Musimy zrozumieć i zaakceptować fakt, że nikt nie zasługuje na to, aby być ofiarą swoich traumatycznych przeżyć, rozczarowań lub tego negatywnego i uporczywego stanu umysłu.
  • Trzeci krok to współczucie samemu sobie. Nikt nie powinien kochać nas bardziej, ani martwić się o nasze rany bardziej niż my sami. Odcuwać współczucie oznacza uwidocznić ból i zrozumieć, że należy go leczyć i przynieść sobie ulgę.
  • Należyte wsparcie. Chociaż byśmy tego chcieli, nie zawsze radzić sobie z codziennymi problemami i rozterkami w samotności jest najlepszym rozwiązaniem. Móc liczyć na wsparcie ze strony bliskich, którzy pomogą nam się rozładować jest zawsze bardzo pomocne.

Ostatnim krokiem jest zmiana. By zagoić rany należy wprowadzić więcej niż jedną zmianę, więcej niż jedną metamorfozę na poziomie osobistym i w naszym otoczeniu, aby ukształtować kogoś nowego.

Czasami poznawanie nowych ludzi, rozpoczynanie nowych projektów zawodowych lub znalezienie nowych zainteresowań może dać nam odpowiednią motywację, by zacząć żyć z większą siłą i entuzjazmem.

Jak mówi stare przysłowie, jeśli codziennie układamy włosy, dlaczego nie robimy tego samego z naszymi sercami? Leczenie ran jest możliwe, zacznijmy już dzisiaj.