Okazywanie empatii kluczowym czynnikiem udanej terapii

· Styczeń 12, 2018

Okazywanie empatii stanowiło już temat wielu artykułów o różnej tematyce. W dzisiejszym zajmiemy się jednak pewnym szczególnym zagadnieniem. Przyjrzymy się w jaki sposób okazywanie empatii pacjentowi wpływa na przebywaną terapię. Zdając sobie sprawę z tego jak duży wpływ wywiera ona na nasze kontakty interpersonalne, tym bardziej chcemy okazywać ją innym.

W tym kontekście jest to szczególne zagadnienie. Chcemy przyjrzeć się bliżej jak okazywanie empatii wpływa na całość procesu terapeutycznego

Okazywanie empatii – istotny element każdej terapii

To, że pacjent zdecydował się na terapię nie oznacza wcale, że nie czuje się zagubiony. Czuje, że jego życie nie płynie według jakiegoś ustalonego stałego porządku. Nie dostrzega na swej drodze światła, które by ją oświetlało właśnie wtedy, gdy trzeba postawić na niej kolejne kroki. Jego podróż przypomina poruszanie się po omacku w zdecydowanie zbyt skomplikowanym świecie.

Syrena morska

Kiedy pacjent przebywa tę drogę naznaczoną ciemnością, terapeuta może mu jedynie towarzyszyć. To droga, którą pomiędzy trudnymi okolicznościami i jego własną wolą wybrał aby nauczyć się trudnych życiowych lekcji, które odbudują go jako osobę. Często myśli się, że praca psychologa polega na wyprowadzeniu pacjenta z jego źle wybranej drogi, tak, aby nie musiał się natknąć na trudne życiowe chwile. Ale czy aby na pewno tak to działa?

Życie czasem nie pozostawia nam pewności

Przeżywanie życia pod znakiem niepewności jest zupełnie ludzkie i naturalne. Nie powinniśmy się tym wcale przejmować. Życie jest jak płynący potok wody, który stale zmienia swój kierunek, ale zawsze zmierza naprzód. Przypomina rzekę, która czasem słabnie tak bardzo, że wydaje się być zaledwie małym strumykiem. Kiedy jednak przejdzie burza, znów nabiera siły i rośnie do poprzednich rozmiarów.

Również droga, jaką rzeka obiera nigdy nie jest możliwa do przewidzenia, jest niepewna i zawsze coś się w niej zmienia. To jednak, co stale ją napędza, to impuls i ślepe zaufanie do ziemi, którą zatapia swymi wodami. To właśnie ta niepewność gruntu przymusza ją do kontynuowania podróży. Tak niepewne jest również nasze nieprzewidywalne życie.

Oczy

„Najrzadziej spotykane na tym świecie jest to, że ktoś żyje. Większość ludzi wyłącznie egzystuje”

-Oscar Wilde-

Na terapii można zauważyć coś podobnego. Dana osoba wielokrotnie będzie się czuła zagubiona. Inaczej jednak jest zagubić samemu, a inaczej mając u swojego boku kogoś, kto gotów jest udzielić wsparcia. Wystarczy sama obecność terapeuty, aby osoba mgła czuć się pewniej. Okazywanie empatii i szanowanie indywidualnego rytmu uczuć pacjenta jest tutaj nieodzowne. 

Okazywanie empatii  – ciekawa metafora

Kilka lat temu usłyszałam ciekawą metaforę na temat współdziałania terapeuty z pacjentem podczas przebywanej przez niego terapii. Wspomniał o niej pewien psycholog specjalizujący się w pomocy w przechodzeniu żałoby, którego pomoc głęboko sobie cenię.

Mówił, że pacjenta lub inną osobę przychodzącą do nas ze swoim bólem można przyrównać do osoby, która rzuca nam wiele splątanych nici. Rzuca je w naszym kierunku w swoim własnym rytmie, więc na niektóre trzeba poczekać, a inne wyrzuca jedną po drugiej.

Rozmowa - splątane nici

Zadanie, które przed nami stoi nie polega na tym, żeby rozwinąć w sobie pewność, ale raczej tolerancję na pewną dozę niepewności

-Erich Fromm-

Terapeuta łapie nici, które docierają do niego wprost z rąk pacjenta, ale zamiast odkładać je na bok, odrzuca pacjentowi w formie, która pozwala ich użyć jako materiału produkcyjnego. Tak spersonalizowane działania w przyszłości pomogą pacjentowi, ponieważ będzie mógł się oprzeć na tych rozwikłanych niciach, zamiast wracać do splątanej całości. Metafora ta trafnie ilustruje na czym polega terapia.

Terapeuta i pacjent dowodzą tym samym statkiem

Relacja terapeutyczna nie ma racji bytu, jeśli odrzucimy na bok okazywanie empatii. To właśnie ona stanowi wsparcie, warsztat tkacki, w oparciu o który rozwija się cały proce terapeutyczny. Każdy gest, każda emocja, myśl, każda wysłuchana potrzeba jest odbierana przez terapeutę, rozumiana, a następnie zwracana pacjentowi w sposób bardziej zrozumiały. Wracają indywidualnie do niego dostosowane.

Terapeuta nie dowodzi innym statkiem. W rzeczywistości kieruje tym samym statkiem, którym kieruje również pacjent. Dowodzą wspólnie. Terapeuta towarzyszy mu w niepewnej podróży przez życie.

Łódka nocą - księżyc w pełni

Jeżeli terapeuta nie zwróci wszystkich nici powierzonych mu przez pacjenta, nie będzie możliwe wytworzenie zaufania i poczucia bezpieczeństwa między nimi. Zabraknie wspólnego zestrojenia, a terapeuta będzie przypominał w oczach pacjenta nie bliską osobę, ale kogoś mało wyrazistego, komu nie można powierzyć swoich osobistych problemów.

Między słowami

Aby mieć co oddać pacjentowi trzeba dobrze słuchać. Słychać jego każdy dosłownie ruch. Jako ludzie mówimy przecież wieloma językami. Mówimy ustami, ale również każdą częścią naszego ciała. Terapeuta wszystko to musi brać pod uwagę nie przeoczając nawet najbardziej subtelnych gestów.

„Co znaczy pomagać? Pomoc to sztuka. Jak każda sztuka, wymaga pewnej zręczności, której można się nauczyć, którą można ćwiczyć. Wymaga również empatii względem osoby, która szuka pomocy. To znaczy, wymaga zrozumienia tego, co się do nas odnosi, a jednocześnie wywiera wpływ i orientuje w o wiele szerszym kontekście”

Bert Hellinger

Należy zarządzać tą wiedzą, której w wielu przypadkach nam nie przekazano ani za pośrednictwem nauki, ani poprzez książki. To język o wiele subtelniejszy, intuicyjny. Powinniśmy jednak rozumieć, że życiowa droga naszych pacjentów przemierza również te delikatne szlaki. Również wtedy powinniśmy być u ich boku słuchając ich i dodając im otuchy. Tylko wtedy będziemy mogli ich wysłuchać i zrozumieć.

Okazywanie empatii jest najważniejsze

To właśnie w ramach empatii tworzy się ścisła relacja terapeutyczna. Jak powiedział Mariano Yela w prologu książki Carla Rogers’a i Marian Kinget:

„Psychoterapeuta nie ocenia, nie osądza, nie cenzuruje pacjenta, ani niczego nie robi za niego, nie wskazuje i nie zamyka przed nim drogi; przeżywa jego konflikty i problemy, starając się zrozumieć jego osobistą sytuację. Pacjent nie znajduje niczego, co nakazywałoby mu oddalić się lub co zachęcałoby go do wkładania na siebie maski”.

Dziewczyna wyciąga ręce w górę

Właśnie dlatego proces terapeutyczny jest osobisty, jedyny w swoim rodzaju. Nie istnieją standardowe pakiety odpowiedzi czy technik na daną przypadłość. Każda osoba jest inna i należy ją traktować w sposób indywidualny. Musimy być przy niej, gdy zmierza się z trudnościami niesionymi przez życie. Niezależnie od tego czy okażą się one proste, czy o wiele bardziej złożone…