Friedrich Nietzsche – dlaczego objął konia i się rozpłakał?

· Październik 20, 2018

Friedrich Nietzsche był niemieckim filozofem. Stworzył jedne z najbardziej wzruszających dzieł zachodnich myślicieli. W roku 1889 filozof mieszkał w domu przy ulicy Carlo Alberto w Turynie we Włoszech. Był ranek, podczas którego Friedrich Nietzsche zmierzał w kierunku centrum miasta. Nagle wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło jego życie. Nic już nie było takie samo.

Ten legendarny już dziś filozof i myśliciel dostrzegł w pewnym momencie, że woźnica okłada pejczem z furią swojego konia, ponieważ zwierzę nie miało chęci ruszyć się do przodu. Biedny koń był bowiem całkowicie wyczerpany. Nie miał już ani krzty siły. A jednak właściciel zwierzęcia raz po raz go bił, próbując zmusić go do pracy pomimo całkowitego wyczerpania.

„Ci, którzy walczą z potworami, muszą uważać, by sami nie stać się potworami. Kiedy spędzasz dużo czasu spoglądając w otchłań, otchłań również zaczyna spoglądać na Ciebie.”
-Friedrich Nietzsche-

Friedrich Nietzsche był przerażony tym, co zobaczył. Szybko zbliżył się do tego miejsca. Po głośnym potępieniu zachowania woźnicy, Friedrich Nietzsche podszedł do ledwo trzymającego się na nogach konia. Objął go mocno i zaczął płakać. Świadkowie mówią, że wypowiedział przy tym szeptem kilka słów do konia, których nikt nie był w stanie usłyszeć. Legenda głosi, że ostatnie słowa filozofa brzmiały „O matko, jakim jestem głupcem„. Potem stracił przytomność. Wskutek tego zdarzenia jego umysł zmienił się już na zawsze.

Friedrich Nietzsche i pewien poranek, który zmienił wszystko

Od tego dnia demencja, na jaką zapadł Friedrich Nietzsche zaintrygowała wielu lekarzy i intelektualistów na całym świecie. W tej sprawie powstało wiele spekulacji, domysłów oraz plotek, niekiedy wręcz absurdalnych. Istnieją co najmniej trzy wersje opisu wydarzeń, które miały miejsce się tego ranka na ulicy w Turynie. Jedyną pewną rzeczą w tym wszystkim jest tylko, że ten wielki filozof nigdy już od tej pory nie był tym samym człowiekiem, co wcześniej.

Niemiecki filozof

Od tego konkretnego dnia, aż do dnia swojej śmierci w niespełna dziesięć lat później Friedrich Nietzsche nigdy więcej się nie odezwał do nikogo. Nigdy już nie powrócił do swojej poprzedniej formy i zachowania po incydencie z koniem. Wskutek wydarzenia związanego z katowanym koniem ten wielki filozof został aresztowany za zakłócanie porządku publicznego po tym, gdy ktoś zawiadomił policję o jego zachowaniu.

W wyniku tego zdarzenia Friedrich Nietzsche został zabrany do sanatorium o profilu psychiatrycznym. Stamtąd napisał jeszcze kilka zupełnie niezrozumiałych listów do dwóch swoich najbliższych przyjaciół.

Stary znajomy zawiózł go później do sanatorium w Bazylei, w Szwajcarii, gdzie filozof mieszkał przez kolejne kilka lat. Jeden z największych myślicieli XIX wieku pozostawał wciąż zależny od matki i siostry pod praktycznie każdym względem. O ile wiadomo, nigdy już nie powrócił do normalnej rzeczywistości.

Demencja, na jaką zapadł Friedrich Nietzsche

Od tego czasu wielu naukowców zajęło się tym niecodziennym wydarzeniem. Doszli oni do wniosku, że działania Nietzschego w tym dniu – obejmowanie konia i płacz związany z jego katowaniem – były przejawem jego choroby psychicznej. Niemniej jednak ludzie wokół niego zauważyli dziwne zachowanie już wiele lat wcześniej. Dozorca jego domu, w którym mieszkał Friedrich Nietzsche słyszał na przykład, jak filozof sam do siebie wygłasza płomienną przemowę. Był także znany z tego, że czasami miał w zwyczaju śpiewać i tańczyć zupełnie nago w swoim mieszkaniu.

Nietzsche i koń

Już wiele lat wcześniej Nietzsche zupełnie zaniedbał swój wygląd i higienę osobistą. Ci, którzy go znali, zauważyli, że jego pełen dumy sposób chodzenia zmienił się w chaotyczną walkę o każdy krok. Nie był już tak bystrym myślicielem, którym był jeszcze do niedawna. Zaczął mówić gwałtownie, przeskakując z jednego tematu do drugiego, w sposób zupełnie chaotyczny.

Friedrich Nietzsche stopniowo tracił swoje zdolności poznawcze w sanatorium dla osób umysłowo chorych, wliczając w to swoje zdolności językowe. Czasami stawał się agresywny, nawet posuwając się do uderzania otaczających go ludzi. A jednak zaledwie kilka lat wcześniej napisał kilka prac. Spowodowały one postawienie go w rzędzie z jednymi z największych i najsławniejszych filozofów w historii. Zaskarbił sobie sławę.

Łzy Nietzschego

Większość ludzi nie dostrzegała w incydencie związanym z koniem niczego innego, niż tylko nieracjonalne postępowanie spowodowane chorobą psychiczną. Niektórzy jednak zdołali dostrzec w nim o wiele głębsze, bardziej humanistyczne i mistyczne wręcz znaczenie. Milan Kundera w swej legendarnej „Nieznośnej lekkości bytu” zawarł dość symboliczną scenę upamiętniającą Nietzschego płaczącego podczas obejmowania katowanego konia.

Kundera słowa, które Nietzsche wyszeptał do ucha zwierzęcia potraktował jako prośbę o wybaczenie. Z tego też punktu widzenia Milan Kundera uczynił to w imieniu całej ludzkości przepraszając tym samym za sposób, w jaki ludzie traktują większość innych żywych istot. A przecież traktowanie ich jako wrogów lub sług jest przerażająco powszechnym zjawiskiem. Nawet w dzisiejszych czasach.

Friedrich Nietzsche nie był znany jako obrońca praw zwierząt ani jako ktoś, kto miałby jakiś szczególny związek z naturą. Ale ten przypadek wykorzystywania zwierząt wyraźnie wywarł na nim silny wpływ. Ten koń był ostatnią żywą istotą, z którą filozof miał prawdziwy związek. Bardziej niż z samym zwierzęciem, Friedrich Nietzsche mógł głęboko utożsamić się ze swoim własnym cierpieniem. Nie brakowało go bowiem w życiu myśliciela.

Friedrich Nietzsche nie był wtedy jeszcze powszechnie znaną osobistością. Nawet pomimo że wcześniej cieszył się opinią doskonałego profesora. Niestety jego ostatnie lata życia były w zasadzie jednym pasmem nieszczęść. Jego siostra błędnie zinterpretowała kilka jego listów. Wykorzystała je jako jedną z podstaw powstałej kilkadziesiąt lat później ideologii niemieckich nazistów. Stąd właśnie wziął się mit popierania nazizmu przez tego filozofa. Nietzsche nie mógł już nic z tym zrobić. Był głęboko zanurzony w swoim własnym świecie. Trwało to aż do jego śmierci w 1900 roku.