12 małp: dystopijna opowieść o teraźniejszości

10 października, 2020
12 małp to dystopia komentująca rzeczywistość. Historia ta miała dotyczyć przyszłości, a zdaje się odzwierciedlać to, co dzieje się w tej chwili.

Przypomnijmy sobie 12 małp (Gilliam, 1995) – film o przyszłości w zainfekowanym wirusem świecie. Rzeczywistość zawsze przewyższa fikcję. Nigdy nie sądziliśmy, że zdanie to nabierze takiego sensu w XXI wieku, gdy doświadczamy krytycznej sytuacji na poziomie zdrowia publicznego.

Dystopia już nie robi na nas wrażenia, więc nawet Charlie Brooker, twórca Black Mirror, nie kontynuuje pracy nad serialem. Warto wrócić do tytułów, które zdawały się przepowiadać to, co nadeszło.

12 małp: dystopijne science-fiction

Dystopia jako odmiana science-fiction przestrzega nas przed wrogą przyszłością. Taki los może nas czekać, jeśli nie postaramy się mu zapobiec. Dystopia to gatunek szczególnie popularny od końca XX wieku, kiedy to zaczęto martwić się konsekwencjami rozwoju technologii.

12 małp zdaje się być obecnie realniejsze niż oczekiwaliśmy. Film przedstawia wizję świata skazanego na życie pod ziemią w wyniku epidemii wirusa. Reżyser Terry Gilliam poznał smak sukcesu już jako członek grupy Monty Python, a inspirację stanowił dla niego francuski film La Jetée (Marker, 1962).

Bruce Willis gra główną rolę, wcielając się w rolę mężczyzny urodzonego pod koniec lat 80., który przygląda się upadkowi świata, jaki znał w wyniku epidemii wirusa. Zmuszony do życia pod ziemią, zostaje wysłany na misję, której celem jest naprawa popełnionych w przeszłości błędów, zrozumienie pochodzenia wirusa i zebranie próbek, by umożliwić stworzenie szczepionki.

Drugiego bohatera gra młody Brad Bitt, który chciał odżegnać się od ról przystojniaczków i świetnie przedstawił postać szaleńca. Podziemny świat jawi się widzowi jako ciemny, wrogi i straszny. 

Film jest tak oryginalny jak jego twórca. Podróże w czasie są jego częścią, a on sam nigdy nie był tak aktualny jak w tej chwili. Science-fiction to nie tylko maszyny i podróże kosmiczne, ale też podróże do przeszłości z ciemnej perspektywy. Przyszłość może być straszna, jeśli nie podejmiemy odpowiednich działań.

Gilliam nie nadużywa efektów specjalnych i trzyma się konwencji thrillera, w którym główny bohater musi odkręcić wydarzenia będące przyczyną koszmarnej sytuacji.

Jak w każdej dystopii, finał jest ambiwalentny, chociaż przebija z niego wniosek, że nieuniknione przeważa na awansem naukowym i technologicznym.

Reprezentacja szaleństwa

W 12 małpach najciekawsze jest spojrzenie na ludzkość przez ściany wariatkowa. Postać grana przez Bradda Pitta, Jeffrey Goines, jest tu wyjątkowo ważna. Wysłanie bohatera z przyszłości, Jamesa Cole w otoczenie takie jak szpital psychiatryczny samo w sobie dużo mówi o naszym gatunku.

Szpital psychiatryczny jawi się jako kompletny chaos, miejsce, gdzie ludzie kompletnie oddzielają się od rzeczywistości i społeczeństwa. Widz jest świadom faktu, że James Cole jest zdrowy na umyśle, ale otoczenie postrzega go inaczej, co skutkuje traktowaniem jeszcze bardziej wrogim niż w obliczu apokalipsy.

Wykluczenie “szalonego” przywodzi na myśli Foucaulta i Historię szaleństwa w dobie klasycyzmu, która przedstawia przemiany “szalonego” na przestrzeni czasu.

Scena z filmu

Brak rozwiązania

Mimo podróży w czasie i wysiłków Cole’a na rzecz zmiany biegu wydarzeń, przesłanie 12 małp pozostaje pesymistyczne: nie ma rozwiązania, nie da się zmienić przeszłości, bo historia powtarza się cyklami, zataczając koło.

Ludzkość została skazana na cierpienie konsekwencji epidemii. Jedynym rozwiązaniem było wynalezienie leku lub szczepionki na chorobę.

Z dzisiejszej perspektywy szczególnie interesująca jest rola kobieca w tej produkcji. Dystopia to gatunek niesprzyjający kobietom, co widzieliśmy już w Opowieści podręcznej czy V jak Vendetta. Kobiety często padają ofiarą wykluczenia, więc znajdują się w dystopii w pozycji podrzędnej.

Jak to wygląda w 12 małpach? Jedyna licząca się postać kobieca to doktor Railly, psychiatra pomagająca Cole’owi. Uwagę przykuwa fakt, że postać skonstruowana jest w kontekście mężczyzny, który ją porywa, a następnie rozwija się między nimi uczucie. Film powstał jednak w latach 90., gdy takie historie były na porządku dziennym.

Odsuwając tę kwestię na bok, mamy przed sobą film pozbawiony nadziei, który pozostawia słodko-gorzki smak i mówi: “nie ma rozwiązania”. Ludzkość jest więc skazana na upadek, na nieuniknione spowodowane niewidzialnym wrogiem zmuszającym nas do zamknięcia się w domach lub – jak w filmie – pod ziemią.